niedziela, 29 lipca 2012

Informacja oraz Stosik 7 - lipiec

Jak wskazuje tytuł, dzisiaj będzie informacyjnie.

1.
Po pierwsze, wybieram się na mini wakacje - to znaczy robię sobie przerwę blogową mniej więcej na tydzień bądź dwa. Potrzebuję trochę odpoczynku, naładowania baterii oraz czasu na powtórkę do poprawki matury z matematyki. Przy okazji sprawdzę jak w Poznaniu z mieszkaniami.

2. Po drugie, nie zdziwicie się, że raz w tygodniu dodam jakąś recenzję - w tej chwili mam aż 6 przeczytanych książek, a które nie zostały zrecenzowane (3 z nich znajdują się w stosiku poniżej) - wątpię bym przeżyła choć tydzień bez zaglądania na bloga.

3. Po trzecie, raz na jakiś czas będę wpadać do was i komentować notki. Lubię być na bieżąco z waszymi recenzjami. Będzie mnie niej, ale będę. Nie miejcie do mnie żalu o nieregularność.

4. Po czwarte, 26 sierpnia mini pełny rok odkąd zaczęłam blogować. Z tej okazji szykuję dla was konkurs. Z racji tego, że wiele się pozmieniało, muszę wszystko dokładnie przemyśleć, zapisać, zanotować - ogólnie ogarnąć. Informacji o konkursie spodziewajcie się w dniu 1 sierpnia.

5. Po piąte, jak tam u was? Jak wakacje mijają? Też pogoda tak u was wariuje? Planujecie gdzieś jeszcze wyjechać? Czy może siedzicie już w domku i przyswajacie myśl, że za miesiąc do szkoły - bądź za dwa w przypadku maturzystów.

6. Po szóste, w tym tygodniu postaram się odpowiedzieć na wszystkie wasze poprzednie komentarze pod recenzjami - ciężko mi to idzie, ale spokojnie nadrobię. Oprócz tego, strona FB będzie działać cały czas - nawet podczas moich wakacji - różnych informacji możecie zawsze tam szukać.


A teraz druga część tytułu, a mianowicie stosik:
Od góry, lewa strona:

* Lauren Kate - Uniesienie (od portalu Dlalejdis.pl)
* Charlaine Harris - Martwy w rodzinie (j.w.)
* Marta Stefaniak - Czary w małym miasteczku (j.w.)
* Josh Bazell - Dzika bestia (j.w.)
* Sally Pure - Lodowa Pani (od wydawnictwa Telbit)
* Krystyna Kuhn - Katastrofa (j.w.)
* Krystyna Kuhn - Gra (j.w.)
* Cecilia Randall - Hyperversum (od wydawnictwa Esprit) 
* Dr Doreen Virtue - 101 wróżek (od Studia Astropsychologii)
* Jason Vale - Dieta sokowa (j.w.)
* Eleonore Hofner i in. - Uzdrawiająca siła śmiechu (j.w.)
* Katarzyna Ostrowska - Sny. Klucz do podświadomości (j.w.)

Od góry, po prawej:

* Zabójczo stylowy notes - wygrana w konkursie blogowym
* Cynthia Hand - Nieziemska (zakup własny - Matras)
* Cynthia Hand - Anielska (zakup własny - Matras)
* Jennifer Baggett i in. - Dziewczyny w podróży (wygrana w konkursie blogowym)
* Max Allan Collins - Criminal Minds. Ostre cięcie (od wydawnictwa Oficynka)
* Fern Michaels - Gorąca wiadomość (od wydawnictwa Bellona)
* Karen Miller - Nieświadomy mag (od księgarni Merlin)
* Carole Mortimer - Historie filmowe (j.w.)
* Charlaine Harris - Prawdziwe morderstwa (od wydawnictwa Replika)
* Harry Dolan - Złe rzeczy się zdarzają (j.w.)
* Jarek Tomszak - Wersja oficjalna (od Warszawskiej Firmy Wydawniczej)
* Anna Gręda - Angelus (j.w.)
* Tanya Huff - Cena krwi (od portalu Szuflada.pl)


No i to tyle. Czekam jeszcze na książki od Grupy Wydawniczej Helion i Naszej Księgarni. Jak książki przyjdą na pewno zaktualizuje je w tym poście. "Cenę Krwi" oraz "Czary w małym miasteczku" skończyłam już czytać. Teraz tylko nakreślić recenzję - ale to za jakiś czas.


Całuję was i ściskam mocno. Wyczekujcie info o konkursie. 

Pozdrawiam
Larysa

poniedziałek, 23 lipca 2012

Barbara Delinsky - Nikt się nie dowie

Autor: Barbara Delinsky
Tytuł: Nikt się nie dowie
Wydawnictwo: Świat Książki
Opis książki: Deborah Monroe i jej córka, Grace, wracają z przyjęcia, kiedy ich samochód potrąca mężczyznę biegnącego w ciemnościach. anim przyjeżdża policja, Deborah podejmuję dramatyczną decyzję, której skutki będą zagrożeniem dla wyjątkowej więzi łączącej matkę i córkę.
Ocena: 5/6


Barbara Delinsky? Nazwisko znajome, prawda? Wbrew pozorom nie jest to polska autorka robiąca karierę w Ameryce. Nie, nie. Autorka romansów i powieści obyczajowych podbija serca czytelników coraz to nowszymi powieściami o rozterkach miłosnych i rodzinnych. W "Nikt się nie dowie" serwuje dawkę pięknych relacji między matką i córką, które za sprawą pewnej nieoczekiwanej sytuacji diametralnie się zmieniają.

Deborah w ostatnim czasie przeszła bardzo dużo. Matka dwojga dzieci: Grace i Dylana, próbuje poradzić sobie z odejściem męża do drugiej kobiety oraz śmiercią swojej matki. Wszystkie obowiązki spadają na nią. Jako znana lekarka w małym miasteczku, jest pod ostrzałem sąsiadów i innych. Pewnego wieczoru musi jechać po swoją córkę, która spędza wieczór na nauce z przyjaciółmi. Warunki pogodowe są straszne, ale kobieta pozwala córce prowadzić w drodze powrotnej. Chwila nieuwagi i tragedia gotowa. Grace potrąca biegnącego mężczyznę. Deborah długo się nie zastanawia i całą winę bierze na siebie - w końcu nikt się nie dowie. Nie wie jeszcze, że podjęta decyzja będzie najgorszą w jej życiu. Od tej pory następuje szereg wzlotów i upadków w rodzinie Monroe.

Głównym motywem książki jest ukazanie relacji między matką a córką, które z każdą chwilą zmieniają się jak w kalejdoskopie. Podjęcie przez Deborah decyzji - trudnej w dodatku, powoduje, że cała rodzina przeżywa kryzys. Jest ból i cierpienie, oddalenie się od siebie. Jaki z tego morał? Kłamstwo nie popłaca, a prawda i tak zawsze wyjdzie na jaw. Jeśli nie przez innych, to przez nas samych bo sumienie nie pozwoli funkcjonować normalnie - tak jakby nic się nie zdarzyło.

Coś co charakteryzuję tę autorkę to lekki styl i wielka doza realizmu. Każde wydarzenie jest przemyślane i przedstawione nad wyraz plastycznie, przez co ma się wrażenie jakby cała historia dotyczyła kogoś z nas, bądź ludzi z naszego bliskiego otoczenia. Łatwy i przystępny język to dodatkowy plus, który sprawia że książkę czyta się bardzo szybko i z wielką przyjemnością. Do tego emocje których w tej powieści nie brakuje. Rewelacja, naprawdę rewelacja. I chociaż fabuła nie jest zbyt oryginalna, książka ma w sobie to coś, co sprawia, że trudno się od niej oderwać.

Osobiście na pewno sięgnę po dalsze książki tej autorki. Jej styl, delikatność urzekły mnie na całego. Prawdziwe życie z niebanalnymi bohaterami, elementem zaskoczenia i wyrazistością to cechy, których pożądamy w książkach, a których jest teraz tak mało. W "Nikt się nie dowie" mamy wszystko, a nawet i więcej. Osobą lubiącym historie obyczajowe, dramaty i więzi rodzinne będą zachwycone tą powieścią.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości księgarni Merlin i tam właśnie można ją nabyć:

niedziela, 22 lipca 2012

Ajahn Brahm - Opowieści Buddyjskie & Wojciech Jóźwiak - Znaki zodiaku i ich władcy

Autor: Ajahn Brahm
Tytuł: Opowieści Buddyjskie dla małych i dużych
Wydawnictwo: Studio Astropscyhologii
Opis książki: Ta inspirująca i podnosząca na duchu książka jest zbiorem przepięknych buddyjskich opowieści o miłości, nadziei, szczęściu. Opowiedziane z dozą inteligentnego humoru, zaintrygują zarówno małych jak i dużych. Skłonią do refleksji i zadumy. Czytane dzieciom, uczą nie tylko współczucia dla innych, ale rozwijają w nich dobroć, miłość oraz wzmacniają poczucie własnej wartości. Dorośli odnajdują w nich zrozumienie, spokój, jak również pomoc w rozwiązywaniu codziennych problemów. Są cennym drogowskazem i pomocą w życiu - prawdziwym balsamem dla duszy.
Ocena: 5/6


Chociaż często powtarzam, że jestem na coś "za duża", że "wyrosłam już z tego", nic nie powstrzymało mnie by sięgnąć po tę książkę. Piękna i delikatna oprawa graficzna od początku przykuła mój wzrok, a kiedy dostałam możliwość przeczytania i zrecenzowania owej lektury, nawet się nie zawahałam powiedzieć: tak. I wcale nie żałuję swojej decyzji.

"Opowieści buddyjskie" to zbiór aż 108 opowiadań o różnej treści i objętości. Podzielona na 11 części książka, zawiera historie zarówno dla tych najmłodszych jak i starszych odbiorców. "Gniew i przebaczenie" , "Strach i ból" , "Miłość i poświęcenie" to tylko jedne z nielicznych kwestii jakie zostają poruszone. Intrygujące, barwne i z morałem historie poruszają nie tylko serce ale i duszę. Zdaniem autora mają oczyścić nas ze złego, zaprowadzić na ścieżkę dobra i prawości, gdzie nie ma miejsca na nienawiść, pogardę i ból.

Czy mogłabym wskazać opowieść która zrobiła na mnie największe wrażenie? Nie, zdecydowanie nie. Dlaczego? Ponieważ każda z powyższych 108 historyjek ma swój urok, swoje motto i skłania do osobnej refleksji. Zbrodnią by było wytypować najlepszą, ponieważ każda z nich utrzymuje wysoki poziom i trafia do czytelnika na całego. Napisana lekkim i prostym językiem, z określonym przesłaniem książka daje nam sporo do myślenia. Zmusza nas do zastanowienia się nad swoim życiem i postępowaniem, nie narzucając rozwiązania - do tego musimy dojść sami. Dzięki tym delikatnym sugestiom zawartych w bajkach, zachowujemy trzeźwy umysł ale dostrzegamy błędy jakie często popełniamy.

Osobiście polecam każdemu, bez wyjątku, bez względu na wiek. Przeczytaj sam/a a później przeczytaj swoim dzieciom, kuzynom, siostrzeńcom i każdemu kto się nawinie pod ręką, a nie umie jeszcze samodzielnie składać literek. W "opowieściach buddyjskich" historie które się w niech znajdują, nie tylko prowadzą nas ku dobremu, ale też pobudzają wyobraźnię. Piękne wydanie graficzne - zarówno zewnętrzne jak i wewnętrzne, wprowadza czytelnika w inny świat. Świat najważniejszych wartości w życiu: miłości, przyjaźni, poświęceniu i przebaczeniu.

*********************************************************


Autor: Wojciech Jóźwiak
Tytuł: Znaki zodiaku i ich władcy
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Opis książki: Poradź się najbardziej obiektywnych doradców na świecie - "gwiazd". Twoje losy zostały w nich zapisane już w dniu narodzin. Doświadczony astrolog poprowadzi Cię poprzez znaczenie poszczególnych znaków i planet. Z jego pomocą dowiesz się, jak powinieneś postąpić w momentach kluczowych swojego życia. Każdy z nas żyje tylko raz. Nie warto podejmować złych decyzjo.
Ocena: 4,5/6

Astrologia, astronomia, wróżenia to coś co pasjonuje mnie już od wielu lat. Mimo iż, nie jestem wytrawną wróżką która potrafi przepowiedzieć przyszłość, chętnie zgłębiam tajniki tego co odległe i nieznane. Znaki zodiaku? Baran, lew, skorpion itp....dlaczego właśnie, te nazwy? Dlaczego taki a nie inny wybór opiekuńczych planet? Te pytania często chodzą po głowie, a odpowiedzi - nie zawsze są jasne i wiarygodne. Aż do teraz.

Wojciech Jóźwiak przedstawia nam kompendium wiedzy o znakach zodiaku, układach gwiazd, sąsiadujących planetach i historii starożytnej. Lubisz baśnie? Znajdzie się i opowieść "O pierwszym Krabie". Lubisz wodę, fascynuje cię ogień? Możliwe, że twój znak jest w ich działaniu - nawet jeśli ty sam o tym nie wiesz. Szukasz odpowiedzi na pytanie dlaczego popełniasz błędy i jesteś taki porywczy? Nie martw się, to zapewne ma związek z twoim znakiem. A przeczytanie tej książki, może rzucić trochę światła jak postąpić w pewnych sytuacjach życiowych.

Nie powiem, ale tę książkę dmuchłam w zaledwie 2 godziny. Jest niesamowicie ciekawa i intrygująca. Autor pisze lekkim stylem, a do tego posługuje się prostym i zrozumiałym językiem - czy można chcieć czegoś więcej? Ależ można. Miłym dodatkiem są krótkie baśnie i opisane relacje między poszczególnymi znakami. Jednym słowem, piękna i przejrzysta książka. I do tego dobrze wydana - nie ma co się doszukiwać błędów, ich tam zwyczajnie w świecie nie ma. Podoba mi się również okładka - prosta i nieprzekombinowana.

Czy polecam? Oczywiście, że tak. Komu? Osobą lubiącym astrologię i astronomię, ludziom którzy kochają zgłębiać tajniki gwiazd i planet, a do tego chcą poznać samych siebie. Jestem pewna, że tak jak ja zostaniecie bardzo mile zaskoczenie.

Książki otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Studio Astropsychologii za co serdecznie dziękuję.
Książki można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

sobota, 21 lipca 2012

Henry Jacob & William Irwin - Dr House i filozofia

Autor: Henry Jacob & William Irwin
Tytuł: Dr House i filozofia
Wydawnictwo: Editio
Opis książki: Mówi się, że House to mordercza mieszanka Sherlocka Holmesa, nietzscheańskiego nadczłowieka i retora-taoisty. A może jest zwyczajnym bucem? Genialnym, ale jednak bucem? Jeśli chcesz dowiedzieć się, co skrywa on przed Tobą, i masz ochotę zdemaskować jego małe kłamstewka, wielkie łgarstwa oraz mroczne tajemnice, możesz to zrobić właśnie teraz. Czy wystarczy Ci odwagi, by rozłożyć ten nieprzewidywalny umysł na czynniki pierwsze? Wybór należy do Ciebie. Jeżeli zdecydujesz się na tę ryzykowną grę, nie będziemy Cię mogli powstrzymać. Tylko upewnij się, że obok jest ktoś, kto zdąży przeprowadzić intubację. I pamiętaj -- nigdy nie ufaj lekarzom!  
Ocena: 4/6


Czy muszę przedstawiać tego pana z okładki, patrzącego na nas swoim przenikliwym wzrokiem? Nie, chyba nie. Bo któż nie kojarzy Dr Housa - najbardziej znanego lekarza wszech czasów. Jego niekonwencjonalne metody leczenia, czarne poczucie humoru i niesamowicie złożona osobowość sprawiają, że postać ta ma tysiące fanów na całym świecie. Ale co tak naprawdę siedzi w głowie Housa? I co ma na myśli mówiąc: wszyscy kłamią?

Dzieło Henry'ego Jacob'aa oraz William'a Irwin'a - dwóch znanych filozofów, to przewodnik po świecie Housa, jego osobowości, toku myślenia i tym co go w życiu inspiruje. Składająca się z czterech obszernych części - podzielonych jeszcze na rozdziały, książka to kompendium wiedzy i musowa pozycja dla wszystkich fanów serialu. W swoich przemyśleniach autorzy (oprócz tych dwóch, pojawiają się jeszcze autorzy pomocniczy) nie szczędzą nikogo i nie pomijają żadnych kwestii, jednym słowem: Dr House zostaje rozłożony na części pierwsze. Zasady moralne, miłość i logika mieszają się ze sobą by dać nam, łaknącym wiedzy czytelnikom przejrzysty przewodnik, który ma uchylić choć rąbek tajemnicy sukcesu telewizyjnego show. Jak w praktyce sprawdza się ta pozycja? Moim zdaniem nie najgorzej.

Głównym celem tej lektury jest nie ukazanie Hausa - bohatera kulowego serialu, doktora jakich mało, lecz wgłębienie się w jego umysł. Osoby które filozoficzne dywagacje uważają za stek bzdur, przynudzanie i przysłowiowe pierdzielenie o Szopenie, muszą się tej książki wystrzegać jak ognia. Bowiem w niej nie ma nic innego jak to, co House miał na myśli. Pomimo iż książka jest przezabawna - z większości stron zionie do nas ironia i humor, to jest to w pełnej (i czystej) klasie filozoficznym wykładem. 

Tak jak na książki wielu autorów przystało tak i tutaj mamy podział: jedna osoba pisze o tym, druga o tamtym a jeszcze inna odbiega od tematu. Uważam, że jest to plusem, gdyż można porównać sobie kto do nas łatwiej trafia, kto przekonuje, z kim całkowicie się nie zgadzamy i kto pisać w ogóle nie umie. Mi osobiście bardziej podobały się rozdziały Irwina, niż Jacoba - łatwiejszy język, lekki styl. Ale i na innych narzekać aż tak nie można, bo wszyscy wiedzą o czym piszą.

Książka bogata jest w spis wszystkich odcinków wraz z tłumaczeniem polskim i datą serii - dobre ułatwienie dla tych, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z Housem. Oprócz tego cytaty bohaterów, kawałki odcinków - to również wielki plus, gdyż coraz to więcej lektur te kwestie pomija. A to jest ważne, wszak na tym wszystko się głównie opiera. Piękne wydanie, czytelna czcionka i zero błędów - również wielki plus.

Podsumowując: jeśli ktoś nie oglądał Housa, pozycja do odpuszczenia. Natomiast jeśli tak jak ja, jesteś osobą lubiącą serial, a główny bohater jest twoim faworytem - nie zapieraj się, czytaj i baw się równie dobrze co ja. Osobiście będę miło wspominać czas spędzony z tą książką. Mimo pewnych niedociągnięć ma swój urok. Porównując książki wydane w tematyce słynnego doktora Housa, tą uważam za jedną z najlepszych i godną uwagi. Więc śmiało kochani czytajcie, ale pamiętajcie - wszyscy kłamią. :D

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Editio za co serdecznie dziękuję.
Książkę można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

piątek, 20 lipca 2012

Jolanta Kwiatkowska - Pułapka Nowego Roku

Autor: Jolanta Kwiatkowska
Tytuł: Pułapka Nowego Roku
Wydawnictwo: MG
Opis książki: Krystyna postanawia uczcić noworoczny wieczór wracając wspomnieniami do przeszłości. Wspomina dzieciństwo, dojrzewanie, małżeństwo, macierzyństwo, a wreszcie postanawia pożegnać wszystkie kobiety, którymi była i wejść na własną, wybraną już tylko przez samą siebie ścieżkę.
Ocena: 5/6


Czytanie książek polskich autorów jak widać weszło mi w krew. Uprzedzenia zostawiłam daleko za sobą i delektuję się polską literaturą, od której stroniłam przez ostatnie 8 lat. Chociaż naprawdę ciężko trafić na perełkę, takowe się zdarzają i dziękuję Bogu, że coraz częściej mi je podsyła. Mimo, że do Nowego Roku mamy jeszcze dość daleko, nie zniechęciło mnie to by sięgnąć po powieść Jolanty Kwiatkowskiej, w której znalazłam barwną historię o pewnej emerytce. Zaciekawieni? Zapraszam na recenzję.

Bohaterką powieści "Pułapka nowego roku" jest pięćdziesięcioletnia Katarzyna, która w dzień na który przypada Sylwester postanawia zrobić szczery i obszerny rachunek sumienia. Jako iż zostaje sama, ma pełne pole do popisu i rozprzestrzenia myśli na wysoką skalę. Począwszy od dzieciństwa w którym znana była z prześmiesznego nazwiska Bubel wspomina niełatwe czasy dorastania, by za chwilę przejść do pierwszego małżeństwa w którym znana była jako pani Tylko. I z którego ma już dorosłą córkę Ewę. Na koniec zostawia sobie ostatnią historię miłosną z Robertem, z której do tej pory nosi nazwisko Rajska. Czy bilans "zysków i strat" przyniesie jej lepsze jutro? Czy emerytce należy się coś jeszcze od życia? I jak wprowadzić nowe postanowienia w życie? A tego to już dowiecie się czytając książkę.

Powiem tyle: jeśli dożyję 50 lat, to chcę być jak pani Kasia. Po mimo iż życie doświadczyło ją na całej linii, kopnęło porządnie nie raz, bohaterka nie traci energii, pogody ducha i wiary w ludzi. Jest pełna sił witalnych i wierzy, że wszystkie przemyślenia i wnioski z nich wyciągnięte doprowadzą ją na nowy etap życia. Bo przecież, życie nie kończy się na emeryturze. Historia napisana przez Kwiatkowską ukazuje blaski i cienie życia po pięćdziesiątce, relacje z córką i więzi rodzinne, jakie mogą spotkać - i spotykają, typowe polskie rodziny.

Całość napisana jest lekkim stylem, z bogatym słownictwem i plastycznym tłem. Bohaterowie - przemyślani, dopracowani, nie ma gdzie się przyczepić. Sama autorka jest zwykłą kobietą, która jak mówi: "Nie zdobyła żadnego szczytu, nie odkryła żadnego lądu." I to się czuje w jej książce. Obyczajowa historia która może spotkać każdą z nas, daje lekcje, że marzenia i postawione cele mogą zacząć się realizować niezależnie do wieku. Trzeba tylko chcieć.

Skromna okładka nie oddaje całej głębi tej lektury. Osobiście jestem oczarowana światem przedstawionym przez Jolantę i chętnie sięgnę po jej dalsze powieści z nadzieją, że będą tak samo dobre jak i ta. Polecam każdemu, kto lubi dobrą literaturę, ciekawą i wciągającą fabułę, barwnych bohaterów i morał na końcu. Jestem pewna, że spodoba wam się historia Kasi tak samo jak mi.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MG za co serdecznie dziękuję.

Książkę można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

wtorek, 17 lipca 2012

Renata L. Górska - Za plecami anioła

Autor: Renata L. Górska
Tytuł: Za plecami anioła
Wydawnictwo: Replika
Opis książki: Znaleźć swoje miejsce na ziemi to niełatwe zadanie. Marta próbowała już wielokrotnie i po raz kolejny poniosła klęskę. W wyniku życiowych zawirowań, a niespodziewanie dla samej siebie, zamieszkuje w niemieckim Tauburgu, górskim miasteczku, w którym czas zdaje się płynąć innym rytmem. Górujący nad miastem zamek, rodowa siedziba rodziny von Tauburgów, organizuje życie mieszkańcom, którzy początkowo nieufni, stają się z czasem przyjaciółmi Marty. Ona sama, poznając członków arystokratycznego rodu, nieświadomie odkrywa mroczną, rodzinną tajemnice. Nowo poznani ludzie kryją w sobie sekret, którego zupełnie nie potrafi pojąć.
Ocena: 5-/6


Przekonana do polskich autorów coraz częściej i chętniej sięgam po książki spod ich pióra. Zdarza się, że przez swoje niechęci przepuszczamy naprawdę wartościowe książki. Więc powiadam wam: dajcie temu spokój. Nasz rynek wcale nie jest taki straszny, a czytając „Za plecami anioła” tylko utwierdziłam się w tym przekonaniu.

Główną bohaterką powieści jest Marta – polka, która już od długiego czasu mieszka w Niemczech. Kobieta po przejściach, po jednym rozwodzie i kolejnym nieudanym związku, postanawia wrócić do Polski i w ten sposób zakończyć pewien rozdział w życiu. Jednak zamiast zawitać w rodzinne strony, wiedziona dziwnym impulsem i przeczuciem ląduje w malowniczym górskim miasteczku Tauburg. W krótkim czasie poznaje kilkoro mieszkańców, którzy – choć z natury nieufni, szybko zapraszają ją do grona przyjaciół. Szczęście zdaje się jej nie opuszczać, bo zaraz po tym dostaje pracę. I to nie byle jaką – ma zostać opiekunką Adeli von Tauberg. Kobieta po udarze mózgu stara się dojść do siebie, a dzięki Marty idzie jej to znakomicie. Wkrótce stają się sobie bliższe…Wtedy pojawia się Nicholas – syn Adeli, który od pierwszej chwili budzi fascynację dziewczyny, ale także sprawia, że jej życie nabiera całkiem nowego znaczenia. Sekrety skrywane przez rodzinę Tauber’gów mogą być zabójcze…czy Marta odnajdzie się w nowej roli? I czy ponownie da się ponieść sile miłości?

Pani Renata i jej twórczość pozostawała mi nieznana aż do tej pory. Moją przygodę zaczęłam z „Za plecami anioła” i wcale nie żałuję. Już teraz mogę stwierdzić, że z miłą chęcią zapoznam się z jej wcześniejszymi powieściami. Autorka ma nad wyraz lekki styl a jej plastyczne opisy przyrody, przenoszą potencjalnego czytelnika w całkiem nowy świat. Pomimo tego, że na niemiecki i wszystko co z nim związane mam alergię, to nawet nie wiecie jak chętnie pojechałabym do tego miasteczka, by przeżyć to co Marta. Brawa dla pani Renaty, że w tak delikatny sposób ukazała piękno przyrody, i zwróciła uwagę na to jak często zapominamy o dziełach matki natury.

Objętość książki może przerażać - w końcu ponad 540 stron to nie tak mało. Można by powiedzieć, że jest to całkiem spora cegła. Może i cegła, ale jaka ciekawa. Pełna niespodzianek i tajemnic, bólu i miłości historia Marty jest świeża i pełna zawiłości. Choć prosta fabuła z przystępnym językiem tworzy kawał dobrej prozy, tak naprawdę pokazuje nam, że w życiu nic nie jest pewne, a niespodzianki to chleb powszedni. Chociaż w książce występuje najmniej lubiana przeze mnie narracja trzecioosobowa, dałam się ponieść w wir wydarzeń osadzonych w naprawdę przepięknej scenerii.

Oprócz narratora nie wyłapałam więcej błędów w samym pomyśle i realizacji „Za plecami anioła”. Drobnym – no może więcej niż drobnym, niedociągnięciem jest wydanie pod znakiem techniki. W książce można wyłapać dość dużo błędów: brak słów, interpunkcja i błędy ortograficzne zdarzają się i to często. Nie umniejsza to książce, ale czasami może zawadzić. To wszystko na szczęście rekompensuje wydanie graficzne, które naprawdę mi się podoba. Idealnie oddaje klimat i historię książki.

Podsumowując: prosta, lekka i przyjemna lektura. Idealna na wakacje, gdzie nieskomplikowana fabuła wciąga, a liczne opisy przyrody pozwalają nam oderwać się od szarej rzeczywistości. Polecam każdemu, bez wyjątku. Jest to historia nie tyle o miłości, lecz o tym, że w życiu jak na huśtawce: raz na górze, raz na dole – ale wiecznie bujani. 


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika za co serdecznie dziękuję.
Książkę można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

poniedziałek, 16 lipca 2012

Michael Augustyn - Wład Drakula

Autor: Michael Augustyn
Tytuł: Wład Drakula
Wydawnictwo: Bellona
Opis książki: - Władca, maż i ojciec, polityk - i jednocześnie potwór zdolny do najbardziej wymyślnych okrucieństw. Czy to pobyt na sułtańskim dworze za młodu rozbudziły w nim krwawe upodobania?
...Oto powieść o życiu włoskiego księcia, nie stroniącego od kobiet, ukazanego na barwnym tle dziejów późno-średniowiecznej Europy - do historii przeszedł jako Wład Drakula, najsłynniejszy z wampirów. 
Ocena: 3,5/6


Historia Draculi nie jest chyba nikomu obca. Wydawnictwa co rusz wydają nowe książki poświęcone mitom i legendom na temat skąd się owa postać wzięła i od kogo pochodzi. Wład Palownik. Kojarzycie? A Wład Dracula? Tak, to już bardziej brzmi znajomo, co? No właśnie, historię jego życia znak każdy – w mniejszym lub większym stopniu. Sam Bram Stoker zaczerpnął cały wzorzec od niego. Co byście powiedzieli na dosłowne wejście w jego życie, w jego umysł i codzienność? Brzmi kusząco, prawda? Zanim jednak sięgniecie po książkę (lub nie) zapoznajcie się z moją opinią.

Michael Augustyn porwał się z motyką na słońce. Ubrać nikłe legendy, wyblakłe podania i niepotwierdzone mity w jedną całość i stworzyć z tego historię godną uwagi? – tego jeszcze nie było. Ale spokojnie, ze swoją motyczką ukopał całkiem spory kopczyk względnie dobrej literatury. „Wład Drakula” to historia życia słynnego księcia Włada, który przez swoje umiłowanie do wbijania lubi na pal, zyskał przydomek Palownik. Ale nie tylko wokół niego akcja się kręci. W książce znaleźć można opisy najazdów Turków, walki Polaków oraz sytuację gospodarczą i polityczną krajów które od lat toczyły ze sobą wojny. Na początku każdy zapała sympatią do głównego bohatera, jednak w dalszej części gdy Drakul zyskuje władzę, jego umysł zostaje zaćmiony, a chęć zemsty przykrywa wszystkie jego pozytywne cechy. To jak skończy, każdy dobrze wie. Ale nie o to chodzi w tej historii. Po przeczytaniu, każdy zada sobie pytanie: Czy Wład II to postać pozytywna czy negatywna? A odpowiedź…niestety, wcale nie jest prosta i jednoznaczna.

Muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś innego. Czegoś…hmmm…bardziej emocjonującego? Tak, to chyba dobre określenie. Cała książka to jeden wielki podręcznik do historii – historii czasów najazdów, wojen i intryg w jakie wciągali się co rusz to nowi władcy. XV wiek to raczej epoka w której więcej trzeba spekulować, niż przedstawiać suchych faktów, bo ich zwyczajnie w świecie nie ma. Autor miał dość duże pole do popisu tworząc nieco odrębną historię – wyszło mu to średnio, ewidentnie widać przy czytaniu, że lepiej czuje się on opierając się na wcześniejszych podaniach, niż tworząc własne dzieło.

O języku też nie można powiedzieć, że jest łatwy i przystępny. Michael posługuje się dużą dawką ciężkich starych słów, przez co jego styl traci na lekkości. Czyta się opornie, niekiedy z lekką irytacją. Kreacja bohaterów – tych prawdziwych jak i fikcyjnych jest dobra, ale jest to jedynie tło względem Drakuli a szkoda, bo widziałam nich potencjał. Co do samego Włada przyczepić się nie mogę. Autor nakreślił go idealnie, z każdymi wadami zaletami. Prawdziwy potwór i kochający mąż. Pełen sprzeczności fascynuje i budzi strach. Ogromny plus chociaż za to.

Podsumowując jest to książka dla fanów wampirów, historii i samego Włada Drakuli. Ci którzy kochają mity i legendy również będą zadowoleni. Innym radze nie sięgać po tę pozycję, gdyż będzie to rozczarowanie na wysoką skalę. W „Wład Drakula” nie znajdziemy akcji, a czystą i ciężką prozę, która większości z nas niezbyt odpowiada.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Bellona za co serdecznie dziękuję.
Książkę można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

******************************************
Trochę od siebie: 

…no i zatkało mnie – znów. Kiedy dzisiaj zaczęłam czytać komentarze od was, to tak jakby…no nie wiem…porządnie mną wstrząsnęło. Jestem wam ogromnie wdzięczna za te słowa otuchy i przywrócenie mnie do porządku – oczywiście postaram się odpowiedzieć na każdy post, bo akurat to zaniedbałam – ten brak czasu. Recenzji oczywiście nie usunę, nie będę wstydzić się własnego zdania – moja opinia to moja sprawa, każdy ma prawo mieć inną. Naprawdę dziękuję wam z całego serca za wszystko. Pisać będę dalej – jak widać, nie zamierzam też odejść z blogowania…nie, nie…pomęczycie się ze mną jeszcze bardzo, bardzo długo. Państwo „odważni w necie” przestali pisać, a od jednej osoby dostałam nawet przeprosiny. Jak widać, macie moc :D W sierpniu stuknie roczek, więc szykuję już konkurs powoli :D Takie święto trzeba uczcić. To chyba tyle, recenzja jak widać „składna w miarę” , ale emocje dopiero mi opadają po tym całym zamieszaniu.
Jeszcze raz wam dziękuję za wszystko: za odwiedziny, za komentarze, za ciepłe słowa...no za wszystko. Jesteście świetni. Każdemu z osobna i wszystkim razem dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję. Mieć takich czytelników to skarb :*

Pozdrawiam i ściskam
Larysa

niedziela, 15 lipca 2012

Informacja: Było miło, ale się skończyło..

Tym razem nie będzie recenzji, bo w tej chwili nie jestem w stanie napisać czegoś bardziej składnego niż krótkiej informacji. 5 dni temu opublikowałam recenzję książki Karola Leopolda Cetlina pt. „Świadome śnienie. Publikując ją nawet nie przyszło mi do głowy jaki zamęt i chaos wywołam. Wchodząc dzisiaj na pocztę spotkałam się z ponad 20 mailami których treść – po głębszym przyjrzeniu się jest bardzo podobna:
„Jesteś tępym pustakiem, który nie zna się na książkach…."
„Ty k***, nie znasz się na czymś, to nie oceniaj…”
„Jesteś do bani…co ty sobie myślisz pisząc takie bzdury…”
„Skasuj bloga…a sama idź w ch**…” 
I tak dalej, i tak dalej. Nie powiem, że nie zrobiło mi się przykro. W moim mniemaniu książka jest plagiatem, ale powtarzam, ALE w 90% - czyli nie aż tak do końca. Przeglądnęłam uważnie i jedną i drugą lekturę i niestety większa część jest słowo w słowo spisana. Pomijam fakt, że w zakładce „skala ocen” jest napisane, że pisze tylko i wyłącznie SWOJE ZDANIE I OPINIĘ O DANEJ KSIĄŻCE…O kulturze również nie ma sensu pisać bo jak widać zaginęła w akcji..Pojawiły się też chore aluzje i prowokacja do dalszej konwersacji. Wybaczcie, ale jeśli spodziewaliście się, że będę darła koty z co niektórymi to was rozczaruję. Nie rusza mnie to. Oczywiście, tak wytoczyłam już proces, poszłam do sądu i bawię się w najlepsze z sędzią…oo ubaw po pachy. Nie raz zdarzało się, że wydawnictwa wydawały książki plagiaty, bądź plagiato podobne. Nie zamierzam tego kwestionować. Podobnie jak tego, że nie ma co nowego wprowadzić do tej dzieciny nauki jaką jest LD – przeczytałam około 5 książek o tej tematyce i każda była inna, nie było mowy o tym samym – no chyba, że chodzi o wyjaśnienie pojęcia i ogółu snu świadomego.
Nie wiem co będzie z opublikowaną recenzją – może skasuję, a może napiszę tak jak niektórzy by chcieli – to by było super co? Czytać to co nam pasuje…
To chyba tyle…wszystkie adresy mailowe osób które zwróciły się do mnie z miłymi „życzeniami” zostały polokowane, podobnie będzie z komentarzami – bo i takowe się pojawią i pojawiły. Nie będę tolerować wyzwisk, wulgaryzmów itp. ale jeśli wy ubawiliście się, to naprawdę - gratuluję pomysłowości. Temat uważam za zakończony.

Pozdrawiam 
Larysa

sobota, 14 lipca 2012

Laurie Faria Stolarz - Dotyk. Śmiertelne kłamstwa

Autor: Laurie Faria Stolarz
Tytuł: Dotyk. Śmiertelne kłamstwa
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Opis książki: Ubiegłej jesieni Camelia zakochała się w tajemniczym Benie, który posiadał niezwykłą umiejętność przewidywania przyszłości poprzez dotyk. Jednak gdy stali się sobie naprawdę bliscy, chłopak niespodzie... Ubiegłej jesieni Camelia zakochała się w tajemniczym Benie, który posiadał niezwykłą umiejętność przewidywania przyszłości poprzez dotyk. Jednak gdy stali się sobie naprawdę bliscy, chłopak niespodziewanie wyjechał. Załamana dziewczyna poświęciła ostatnie miesiące na zgłębianie jego tajemnic i zaczęła doświadczać niezwykłych rzeczy. Czy umiejętności ukochanego mogły przenieść się na nią?
Ocena: 5,5/6


Zaraz po skończeniu części pierwszej, nie minął nawet tydzień kiedy byłam już po tomie drugim. Seria „Dotyk” wciągnęła mnie bezpowrotnie i wreszcie mogę podzielić się z wami moimi wrażeniami co do „Śmiertelnych kłamstw”. A są naprawdę pozytywne.

Główną bohaterką jest wcześniej poznana Camelia – młoda dziewczyna której spotkanie z tajemniczym Benem wywraca życie do góry nogami. Jednak tutaj musi zmierzyć się z nowymi problemami. Coraz częściej Cam ma wrażenie, że zdolności chłopaka przechodzą na nią, jednak rozmowa z nim nie wchodzi w grę, gdy Ben unika jej jak ognia. Czas płynie a napięci nie ustaje. Dziewczyna dostaje listy z pogróżkami, głuche telefony… i fo tego Adam – nowy kolega z pracy, który za wszelką cenę chce zyskać uwagę Cameli. Zło nie ustaje, zagadki pozostają bez rozwiązania….czy uda jej się powrócić do dawnego życia?

Tak jak przy pierwszej części, tak i tutaj świat przedstawiony w „Śmiertelnych kłamstwach” wciągnął mnie bezpowrotnie. Autorka trzyma poziom i jak widać w tomie drugim wciąż doskonali umiejętności pisarskie. Plastyczne opisy i niebanalne dialogi wprowadzają nas w głąb fabuły, która aż ocieka wartką akcją, masą tajemnic i nutą miłości w tle. Dzięki mojej ulubionej narracji pierwszoosobowej wchodzimy w głowę Cameli i poznajemy co jej w duszy gra.

Dobrym pomysłem autorki było umieszczenie w książce kartek z pamiętnika Alex. Nowość, ale na jakim poziomie. Pozwala nam to zobaczyć ile cierpienia i bólu zaznała dziewczyna i jak sobie z tym wszystkim radziła. Przystępny język i lekki styl to kolejne plusy, które pozytywnie wpływają na odbiór książki. Do tego okładka która przyciąga wzrok – tak jak przy części pierwszej, tak i tutaj nie mogę od niej oderwać oczu. Tytuł widoczny i nieprzekombinowany. W środku również same superlatywy – widoczna czcionka, zero błędów. Wydanie idealne – jak zawsze od Naszej Księgarni.

Podsumowując: polecam każdemu fanowi paranormal romance i nie tylko. Osoby lubiące tajemnicze i intrygujące książki pełne akcji i zawiłości, w którym miłość nie gra pierwszych skrzypiec a jest tylko tłem, będą na bank usatysfakcjonowane. Ja osobiście jestem oczarowana serią „Dotyk” i już wyczekuję części trzeciej.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia za co serdecznie dziękuję.
Książkę można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

piątek, 13 lipca 2012

Karolina Andrzejak - Castus Ignis i nawiedzający sny & Agnieszka Geschlecht - Arida

Autor: Karolina Andrzejak
Tytuł: Castus Ignis i nawiedzający sny
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Opis książki: Czy we śnie można spotkać wielką miłość? Ania podejrzewa, że życie drwi z niej okrutnie i prowadzi na manowce obłędu, ale nawet sobie nie wyobraża, jakie szalone wydarzenia staną się wkrótce jej udziałem. Nawiedzający ją we śnie chłopak okazuje się jak najbardziej realny, obdarzony niezwykłym talentem wczytywania się w ludzkie dusze. A ta, której poszukuje, należy właśnie do Ani. Co takiego niezwykłego kryje się w dziewczynie, że trafia w sam środek walki między upadłymi i aniołami. I czy miłość będzie dla niej wyzwoleniem, czy kolejną udręką.
Ocena: 5-/6


Kiedy sięgam po debiut zawsze mam wielkie obawy czy książka sprosta moim oczekiwaniom, czy mnie zaciekawi i wciągnie. Mimo iż obniżam poprzeczkę jak się da, różnie to z nimi bywa. Chwała Bogu, że istnieją tacy pisarze jak Karolina Andrzejak, którzy przywracają mi wiarę w dobrą polską literaturę, nawet jeśli jest mowa o debiucie.

"Castus Ignis i nawiedzający sny" to książka opowiadana z dwóch różnych perspektyw: widzimy świat oczami tajemniczego Adama, który przybył do Warszawy z Dubaju w poszukiwaniu pewnej osoby, oraz Anny - młodej i przeciętnej dziewczyny, która mieszka z babcią i dorabia jako kelnerka. Co oboje mają ze sobą wspólnego? Adam to chłopak ze snów Ani. Kiedy spotykają się, od razu wiadomo, że życie ich obojga nigdy nie będzie już takie jak dawniej. Bowiem chłopak ma za zadanie zabrać dziewczynę do anioła Nataniela , aby ten mógł odebrać od Anny moc która od lat jest w niej ukryta. Ale to nie będzie takie proste. Między młodymi zaczyna rodzić się uczucie, a to krzyżuje wszelkie plany. Pomóc im może tylko Gabriel - demon, który za wszelką cenę stara się nie dopuścić by Nataniel odzyskał moc. W ten sposób rozpoczyna się walka dobra ze złem, w której nikt do końca nie wie która strona chce dobra a która zła.

Powiem szczerze, że nie spodziewałam się tak dobrej i dynamicznej książki. Akcja jest wartka i wciągająca - tutaj nie ma miejsca na nudę. Mimo iż książka posiada parę minusów - o których później, to tak naprawdę jest ciekawą pozycją wśród polskiej literatury dla młodzieży. Karolina Andrzejak umiejętnie połączyła świat rzeczywisty ze światem snów, tworząc spójną całość. Dodając do tego świetnych bohaterów, bardzo odległych od oklepanych stereotypów i schematów, dostajemy 300 stron niesamowicie intrygującej powieści, o której po przeczytaniu ciężko zapomnieć.

Jest to historia na wysokim poziomie, z lekkim stylem i przystępnym językiem. Czyta się szybko łatwo i przyjemnie. Jedyną wadą książki jest zbyt szybko rodzące się uczucie między dwójką głównych bohaterów. W ciągu kilku dni, czy nawet i godzin zakochują się w sobie na zabój i świata nie widzą. To trochę irytuje, ale dzięki akcji to wszystko zostaje zneutralizowane i przysłowiowo żadna kartka nie ocieka miodem i cukrem. Fabuła mimo iż też nie jest zbyt oryginalna, to jednak przyciąga. Postacie nadnaturalne są całkowicie inne od tych którymi teraz zostajemy zasypywani a i wyobraźnia Karoliny została dopuszczona do głosu. I to cieszy mnie najbardziej, dzięki takiemu zjawisku książka nie traci na naturalności.

Na wydanie graficzne również narzekać nie można. Okładka jest intrygująca, tajemnicza i mimo wszystko budzi lekki powiew grozy. Twarz dziewczyny, która oczy zakryte ma płonącym motylem - tego jeszcze nie było. W środku - czytelna i widoczna czcionka, zero błędów graficznych. Wydanie idealne.


Podsumowując: "Castus Ignis..." jest wart uwagi każdego, kto ceni sobie nad wyraz polską literaturę, ale i nie tylko. Fani aniołów i dobrej akcji również zostaną mile zaskoczeni. Zamiast ciągle sięgać po powieści zagraniczne, warto dać szansę naszemu rodzimemu rynkowi. Karolina stworzyła udane dzieło, które wypełnia czas na kilka dobrych godzin, a jego otwarte zakończenie sugeruje, że to jeszcze nie koniec przygód Ani i Adama. A jeśli poziom zostanie zachowany, zyskamy naprawdę interesującą serię która, kto wie, może odniesie sukces nie tylko u nas. Polecam serdecznie.


*****************************************

Autor: Agnieszka Geschlecht
Tytuł: Arida
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Opis książki: Arida, młoda gwiazdka pop, jak co roku przyjeżdża na wakacje na wieś. Nie spodziewa się, że te wakacje będą inne niż zwykle, że los – przy drobnej pomocy ukochanej babci – zgotuje jej niespodziankę, dzięki której to lato okaże się niezapomniane.
Ocena: 2/6

Zaraz po skończeniu "Castus Ignis" zabrałam się za "Aridę" Agnieszki. Zachęcona poprzednią powieścią, sądziłam, że i ten debiut miło mnie zaskoczy. Niestety, tak nie było. Książkę przeczytałam w zaledwie godzinę ale do tej pory nie wiem czym tak naprawdę autorka się kierowała tworząc tę lekturę.

Główną bohaterką Arida - młoda dziewczyna, gwiazda pop która w ramach wakacji jak co roku przyjeżdża na wieś. Nie spodziewa się, że spokój i cisza których tak pragnie, będą bardziej odległe od siebie niż jej trasy koncertowe. Dziewczyna wpada w wir miłosnych uniesień i porażek, które wprowadzą w jej i tak szybkie życie, wiele niespodzianek i zmian na długi czas.

Jak widać, płytka opowieść o płytkiej fabule. Nie wiem ile autorka ma lat, ale wnioskując po stylu i dialogach jest bardzo młoda. Wszystko jest napisane na poziomie onetowskich fan ficków - i to niskich lotów. Naiwne opisy sytuacji, rozmów czy kłótni męczą i irytują tak, że ma się ochotę wyrzucić książkę przez okno i jak najszybciej o niej zapomnieć. Mam dziwne wrażenie, że cała lektura została wydane, tylko z powodu głupiego kaprysu Agnieszki - innego wyjścia nie widzę.

Nigdy nie oceniam książki po okładce. Wybierając ją do recenzji, liczyłam na coś ciekawego. Czasami ilość stron nie oddaje wyjątkowości książki. Szkoda, że tutaj nawet nie ma gdzie plusa wsadzić. No chyba, że w oprawę graficzną bo przyciąga wzrok, a połączenie kolorów jest naprawdę ciekawe i tworzy niesamowity efekt. Duża czcionka i zero błędów - to drugi plus. I na tym koniec.

Czy polecam? Raczej nie, no chyba że ktoś poszukuje czytadła które nie wnosi nic do naszej głowy, nie zmusza do myślenia i jest ot taką tam lekturką dla młodych czytelników.


Książki otrzymałam dzięki uprzejmości Warszawskiej Firmy Wydawniczej za co serdecznie dziękuję.
Książki można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

wtorek, 10 lipca 2012

Karol Leopold Cetlin - Świadomy sen

Autor: Karol Leopold Cetlin
Tytuł: Świadomy sen, czyli jak podświadomość kształtuje Twoje życie
Wydawnictwo: Studio Astropsychologi
Opis książki: Jeśli kiedykolwiek miałeś nocne koszmary, to już więcej nie musisz się ich bać. Teraz każdej nocy możesz mieć inspirujące i zaplanowane sny. Śnij świadomie, tj. w taki sposób, by wpłynąć na to, co się w nich dzieje i wybierać tylko te o upragnionej tematyce. Z książki dowiesz się, jak: zapamiętywać, kontrolować i programować swoje sny, prowadzić specjalny dziennik, w snach wykorzystywać Prawo Przyciągania, podróżować nocą nie wychodząc z łóżka, świadome sny mogą zmienić Twoje życie. Odkryj alety snu kontrolowanego: obok świetnej zabawy, jest to nieograniczone narzędzie własnego rozwoju i sposób ma rozwiązanie dręczących Cię problemów...
Ocena: BRAK


Świadomy sen jest mi tak samo bliski, jak jedzenie czy picie. Odkąd sięgam pamięcią, sztuka LD nie stanowiła dla mnie jakiegokolwiek problemu – wręcz przychodziła naturalnie. Z biegiem czasu, kiedy to szersza grupa osób zaczęła się tym zjawiskiem interesować, co rusz to nowe wydawnictwa wprowadzały na rynki poradniki bądź książki poświęcone medytacji, by owy stan snu osiągnąć. Karol Leopold Cetlin w swojej lekturze poszedł na łatwiznę – połowę książki spisał od Marka Kopydłowskiego.

Mimo iż wiem jak osiągnąć stan świadomego snu, każda z wydanych książek o tej tematyce nie uszła mojej uwadze. Tak było i tym razem. Kiedy to wydawnictwo Studio Astropsychologii wypuściło „Świadomy sen” Karola, wiedziałam że ten poradnik musi być mój. Spodziewałam się naprawdę czegoś nowego, świeżego a co najważniejsze ekscytującego. Niestety rozczarowanie przyszło już przy pierwszym rozdziale. Bo kiedy jeszcze we wstępie czytałam czego to ja się nie dowiem i co nie odkryję z tą książką, nie spodziewałam się, że dalej będę miała do czynienia z 90% plagiatem.

Rozdziałów mamy 24 plus kilka bonusów. Krok po kroku zapoznajemy się ze światem LD i tym, jak w nim funkcjonować. I tutaj już mam problem z obiektywną oceną, gdyż nawet tytuły i kolejność rozdziałów jest żywcem zerżnięta od wydania spod pióra pana Kopydłowskiego. Nie wiem co mam napisać, bo w głowie mi się nie mieści jak można w tak brutalny i jawny sposób ściągnąć czyjąś pracę – i jak widać bez najmniejszego zająknięcia.

Po głębszym zastanowieniu się nie wystawię książce oceny, ponieważ porównując teraz oba egzemplarze – Marka i Karola nie widzę zbyt dużej różnicy między nimi, więc i ocena jest tutaj nie na miejscu. Przeszukując różne strony internetowe, spotkałam się już z nie jedną opinią która tylko potwierdziła moje słowa – plagiat jak w mordę szczelił. Ciekawa jedynie jestem czy autor tej książki w jakiś sposób odpowie za to.

Pomijając fakt tego poradnika i tego co on zawiera, dziwi mnie to, że tak mało pisze się o zagrożeniach które niesie ze sobą świadomy sen. Bo niestety takowe są. Zdarzały się osoby, które pomijając test senny wylatywały przez okno, balkony itp. , raniły się i to dość poważnie lub krzywdziły innych – wciąż myśląc, że to sen…niby logiczne, że trzeba owe testy robić, a proszę jakie były wypadki. Oprócz tego, osoby cierpiące na koszmary również narażone są na jeszcze większe przeżycia strachu niż dotychczas. Kiedy uczymy się świadomego snu, nasz mózg podświadomie zapamiętuje, że ma się „obudzić” – będąc wtedy w koszmarze sami będziemy ten koszmar tworzyć a wyjście z niego nie koniecznie musi być takie łatwe. Do tego lęki które w nas są, przy LD mogą wyjść nawet nie kontrolowane – wystarczy chwila, krótka myśl a zaatakuje nas morderczy klaun z nożem, którego boimy się od czasów Laleczki Chucky.

Podsumowując, jest to świetna książka ale nie tego autora co trzeba. Was wszystkich, moi drodzy czytelnicy łaknący sennych przygód, odsyłam do książki Marka Kopydłowskiego o tym samym tytule. Jest to praktycznie to samo – chociaż tutaj Karol wysilił się na inny wstęp i parę bonusów, ale od prawdziwego autora tekstu. 

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Studia Astropsychologi za co serdecznie dziękuję.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Soni Neumann - Maja.Bloog.pl

Autor: Sonia Neumann
Tytuł: Maja.Bloog.pl
Wydawnictwo: Replika
Opis książki: Maja właśnie rozpoczęła studia. Oprócz zmagań z nauką i nieprzyjemnymi wykładowcami Maja próbuje walczyć o własne szczęście. Szuka wielkiej miłości. Studiuje psychologię i eksperymentuje na sobie samej – fundując sobie co rusz emocjonalną huśtawkę, umawiając się z nieznajomymi chłopakami, z których każdy kolejny okazuje się większym dziwakiem. Po kolejnej nieudanej randce w ciemno, Maja przygląda się bliżej facetom wokół siebie. Przyjaciel Mikiego nie jest taki zły; zaczepiony przypadkiem w klubie Jacek rozumie każde jej szaleństwo, a nawet uprzykrzający Mai życie profesor W., postrach uczelni zwany Killerem – może okazać się sympatyczny. Maja musi zweryfikować swoje poglądy na temat świata i mężczyzn i jeszcze wiele się o sobie samej nauczyć.
Ocena: 5-/6


Są książki po których spodziewamy się niesamowitej przygody i dzieła wielkiego formatu, a najczęściej zostajemy z ręka w nocniku. Są też takie niepozorne, które w naszym założeniu nie wnoszą nic nowego w polską literaturę, choć to właśnie one najczęściej kryją w sobie skrzynię pełną skarbów. Tak jest w wypadku powieści Sonii Neumann, po której nie spodziewałam się wielkich rewelacji. A tutaj takie zaskoczenie, bo „Maja.bloog.pl” to lektura pełna humoru, akcji i niesamowicie złożonych bohaterów.

Główną bohaterką powieści jest Maja – młoda dziewczyna o niesamowicie roztrzepanej osobowości, która dopiero co rozpoczęła studia psychologiczne. Wraz z mamą (rozwódką) i swoim kochanym psem o wdzięcznej nazwie Gruba Berta, mieszka w typowym bloku i wiedzie na pozór poukładane życie. No właśnie, ale pozory mylą. Kiedy dziewczyna, po rozmowie ze swoją najlepszą przyjaciółka Agą, stwierdza, że za miesiąc walentynki a ona jest sama, na gwałt zaczyna szukać faceta. I wtedy dopiero zaczynają jej się poważne problemy. Porządnych chłopów jak na lekarstwo, ciocia – świeża rozwódka, zwala się do jej mieszkania z „pakietem promocyjnym” przez co dziewczyna zmuszona jest zamieszkać u przyjaciółki to jeszcze szowinistyczny wykładowca uparł się na nią. Czy może ją spotkać coś jeszcze gorszego? Jak się okazuje może i to jeszcze bardzo dużo. W przeciągu kilku miesięcy Maja odczuje na własnej skórze pojęcie „żyć na full”.

Tej książki nie można nie polubić. Już od pierwszych stron zostajemy zalani dawką dobrego humoru, który utrzymuje się aż do samego końca. I to na wysokim poziomie. Sonia umiejętnie posłużyła się typowo młodzieżowym językiem, wplatając go w przezabawną historię, gdzie główną rolę gra roztrzepana Maja i jej pech. Akcja jest wartka i wciągająca, czytelnik jak na szpilkach oczekuje w co też jeszcze wpakuje się bohaterka i do czego posunie by zdobyć faceta. Dodając do tego lekką i przyjemną fabułę, otrzymujemy idealną książkę na poprawę humoru.

Maja.bloog.pl” jest przedstawiona w formie współczesnego blogowego pamiętnika co jest jednym z większych plusów książki - dzięki temu nie sposób się zagubić. Lektura jest typowym babskim czytadłem, ale napisanym w bardzo interesujący sposób. Mimo iż z twórczością Sonii nie spotkałam się nigdy wcześniej, jej lekkie pióro bardzo przypadło mi do gustu. Jeśli pojawi się następna książka spod jej ręki - na pewno przeczytam.

Jeśli ktoś szuka książki: wakacyjnej, ciekawej, pełnej nieoczekiwanych zwrotów akcji i do tego z niebanalną historią mogę z czystym sumieniem powiedzieć: „Bierz się za Maję”. Ja z pewnością wrócę jeszcze nie raz do tej historii, bo główna bohaterka jest istną kopią mnie – najpierw robi potem myśli, kłopoty to jej drugie imię, a szczęście do facetów takie, że hoho…chociaż ja jeszcze do paki nie trafiłam – ale wszystko przede mną :D. Okładka może nieco zniechęcać, ale nie dajcie się zwieść pozorom. To naprawdę świetna lektura z ogromną dawką komizmu i akcji, która odstrasza stres i zły humor na dobre parę godzin.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika i można ją nabyć w sieci księgarni Gandalf:

niedziela, 8 lipca 2012

Agnieszka Lingas-Łoniewska - W zapomnieniu

Autor: Agnieszka Lingas Łoniewska
Tytuł: W zapomnieniu
Wydawnictwo: Novae Res
Opis książki: Michał to mężczyzna z przeszłością. Magda to kobieta z przyszłością. On – charyzmatyczny gangster – mieszka w tym mieście zapomnienia od zawsze, ona – młoda pedagog – wraca po latach do rodzinnych korzeni. Michał samodzielnie wychowuje młodszego brata, który jest podopiecznym Magdy. Wychowawczyni dostrzega w chłopcu ogromny potencjał i postanawia pomóc w jego wykształceniu. W świat, gdzie liczą się duże pieniądze, łatwe kobiety, szybkie samochody oraz brudne interesy wkracza dziewczyna szczera i czysta. Oddaje serce mężczyźnie, którego życie nauczyło, by nikomu nie ufać. Tych dwoje ludzi staje u progu uczucia zmieniającego spojrzenie na rzeczywistość i sprawiającego, że przeszłość przestaje mieć znaczenie, a ważne jest jedynie to, co mogą razem stworzyć. 
Ocena: 5/6


Niecodzienny klimat książki „W zapomnieniu”, łączy sensację z romansem. Jest jak film „Szybcy i wściekli” w wersji papierowej.

Wałbrzych – miasto bez pozytywnych perspektyw na życie dla młodych ludzi. To właśnie w nim mieszka Michał Langer – mężczyzna z tajemniczą przeszłością, który nie zawsze żyje w zgodzie z prawem i który stara się o stała opiekę nad swoim młodszym bratem Maćkiem. A ten, wcale nie jest lepszy od brata. Jak przysłowie mówi: „Niedaleko pada jabłko od jabłoni” tak i tutaj, Maciek jest porywczym i zwracającym na siebie uwagę młodzieńcem. Przez jeden ze swoich występków trafia do pedagoga szkolnego. Magda Lasocka to absolwentka studiów która zaraz po nich wraca do Wałbrzycha i rozpoczyna pracę w placówce szkolnej. Dziewczyna doskonale pamięta każdy zakątek miasta, jak i ludzi w nim żyjących – w tym także Michała, do którego miłością pałała większa cześć żeńskich serc. Niefortunne zdarzenie splata ich życie najpierw na boisku, później w gabinecie pedagoga. Co z tego wyniknie? Czy poukładany świat Magdy i brutalny świat Michała mogą stworzyć jedną całość?

Resztę recenzji przeczytać można TUTAJ.
Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości portalu dlalejdis.pl
Książkę można nabyć w sieci księgarni Gandalf:
Ahhh....i ponownie zostałam zaproszona do zabawy w 11 pytań - to już 5 raz :D
Odpowiedzi na pytania od Blair Blake:
1) Francja czy Anglia? 
Anglia – byłam we Francji i strasznie się wynudziłam 
2) Fantastyka czy romans? 
Hmm..o jej…ciężko mi wybrać…najlepiej romans fantastyczny 
3) Książka czy czytnik? 
Książka 
4) Laptop czy komputer stacjonarny? 
Laptop 
5) Książka czy komiks? 
Książka 
6) Upał czy ziąb? 
Ziąb 
7) Pragnienie czy głód? 
Pragnienie 
8) Miłość czy przyjaźń? 
Przyjaźń 
9) Forum czy portal? 
Forum 
10) Noc czy dzień? 
Noc 
11) Telewizja czy gra komputerowa? 
Gra komputerowa

sobota, 7 lipca 2012

Douglas L. Howard - Dexter. Taki sympatyczny morderca

Autor: Douglas L. Howard
Tytuł: Dexter. Taki sympatyczny morderca
Wydawnictwo: Editio
Opis książki: Pamiętacie czasy, kiedy pozytywny bohater wjeżdżał na białym koniu, rozprawiał się ze złoczyńcami i odjeżdżał w stronę zachodzącego słońca? No to zapomnijcie, to se ne wrati! Świat nie jest czarno-biały. Niestety, nie jest także różowy. Świat Dextera ma kolor purpury. Oto zimnokrwisty morderca, który z uśmiechem na twarzy wbija nóż w związane ciało swojej ofiary, a my patrząc na niego, nie czujemy oburzenia ani wstrętu. Co więcej — kibicujemy mu, trzymając kciuki za jego dalsze sukcesy. Poznaj wszystkie tajemnice Dextera, odkryj nieznane fakty z jego podwójnego życia i rozpraw się z mitami. Jeśli masz odwagę, spróbuj zagłębić się w psychikę bezwzględnego mordercy, przyjrzyj się narodzinom potwora i popatrz na świat jego oczami. 
Ocena: 6/6


Bo w szaleństwie tkwi metoda.”. Tak jednym zdaniem mogłabym określi twórców serialu jak i samego autora książek o seryjnym, ale bardzo sympatycznym mordercy o imieniu Dexter. Rzadko kiedy się zdarza się by widz, bądź czytelnik zaprzyjaźniał się ze zbrodniarzem, a co więcej, kibicował mu podczas dokonywania zbrodni. Chociaż ja sama widziałam zaledwie dwa odcinki serialu, po tej lekturze stwierdziłam, że koniecznie muszę nadrobić zaległości.

Głównym motywem książki Howarda i spółki – bo tworzy ją nie tylko on, ale i szereg wyspecjalizowanych i zaznajomionych z Dexterem ludzi, profesorów i wykładowców, jest ukazanie paradoksu głównego bohatera, który choć morduje z zimną krwią zyskuje rzesze fanów i oddanych miłośników jego mordów. W obszernych pięciu częściach lektury, które to dzielą się jeszcze na mniejsze podrozdziały, krok po kroku przedstawiają nam świat w jakim obraca się główny bohater i triki jakich używa by pozyskać taki a nie inny efekt. Ale co tak naprawdę sprawia, że już od pierwszej chwili zakochujemy się w Morganie. Odpowiedź również znajduje się w książce. W „Sympatycznym mordercy” oprócz ogólnych rozważań znaleźć można wywiady z autorem powieści, scenarzystą i producentem serialu jak i piękny spis i katalog wszystkich odcinków telewizyjnego show. Dzięki dobranej redakcji książka nadaje się dla każdego, kto chociaż raz słyszał o Dexterze.

Musze powiedzieć, że książka powaliła mnie na całego. Chociaż nie jestem aż tak bardzo zaznajomiona z serialem, ani tym bardziej z serią książek, całą lekturę Howarda łyknęłam na raz. I chcę jeszcze. Dzięki wykwalifikowanej kadrze autorskiej, obok tej pozycji nie da się przejść obojętnie. Sama postać Dextera Morgana została rozłożona na części pierwsza i ukazana z najdrobniejszymi detalami, dzięki czemu łatwiej jest nam zgłębić sukces tejże osoby, jak i nasze zamiłowanie do niej. Bo w końcu nie często się zdarza, że zostajemy fanami mordercy z piekła rodem. Sam bohater mówi o sobie, że „jest bardzo schludnym potworem”. Jak widać nie przebiera w słowach. Mimo iż jest to niepozorny i małomówny mężczyzna, posiada drugą stronę – mroczną i tajemniczą, w której nie ma miejsca na współczucie. Bezapelacyjnie jest to osoba wielowymiarowa, i podziwiam Howarda i resztę, którzy postanowili zmierzyć się z nim, by uchylić rąbka tajemnicy sukcesu i powodzenia serialu – bo głównie o nim jest mowa.

Napisana lekkim stylem bardzo szybko trafia do potencjalnego odbiorcy tekstu. Autorzy nie bawią się w filozoficzne rozważania i nie posługują się kolokwialnym słownictwem, tylko wykładają kawę na ławę, bez zbędnych ceregieli. Jest tak, tak i tak – koniec kropka, więcej nie ma. Książka oprócz głównych rozdziałów została wzbogacona w masę cytatów z serialu, dzięki czemu jest bogatsza i ciekawsza. Wydanie również jest na wysokim poziomie – zero błędów, czytelna czcionka i fikuśnie ozdobione tytuły. Cieszy oko i pozytywnie wpływa na odbiór.

Książka naprawdę robi wrażenie. I chociaż większość z was powie: „Następny szmelc do zarobienia pieniędzy, nie wnoszący nic nowego.” Ja wam mówię tu i teraz: a wcale, że nie. W morzu przewodników po „Zmierzchu” , „Harrym Potterze” i innych kasowych produkcjach filmowych, ta książka to dzieło wielkiego formatu, które naprawdę napisane jest z pasją i zamiłowaniem, a nie z chęcią zarobienia forsy. Z jednej strony cieszę się, że książka została oparta tylko na trzech sezonach – bo nie zdradza zbyt wiele, z drugiej – wielka szkoda, bo w czwartym i piątym to się dopiero dzieje. Nie mniej jednak zachęcam, a nawet nakłaniam was do sięgnięcia po „Dextera. Takiego sympatycznego mordercę” gdyż jest to książka warta uwagi i przeczytania. Zapewniam was, że macie gwarantowane parę godzin dobrej zabawy, w której to Dexter przeniesie was w mroczny świat swojego alter ego.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Editio za co serdecznie dziękuję.