środa, 31 października 2012

Stosik 10 - Październik

Witam kochani, 

jako iż ostatnimi czasy nie mam ani chwili spokoju: recenzje tracą na wartości, mniej czytam a i odwiedziny waszych blogów zostają bardzo poprzesuwane. Obiecuję się poprawić - wszystko teraz wychodzi na prostą, układa się lepiej niżbym mogła to przewidzieć, więc tylko kwestia czasu jak powrócę do światka blogowego ze zdwojoną mocą. Nie będę już przedłużać i przedstawiam wam mój skromny stosik:

Od góry:

* E.L. James - Pięćdziesiąt twarzy Greya (zakup własny, bon od Gandalfa)
* Erin Morgenstern - Cyrk nocy (od Weltbild)
* J.B. Smith - Dobry i piękny Bóg (od wydawnictwa Esprit)
* Tricia Rayburn - Głębia (od Publicatu)
* Julie Kagwa - Żelazna Córka (od portalu Dlalejdis.pl)
* Julie Kagwa - Żelazny król (j.w.)
* Charlotte Bronte - Profesor (od wydawnictwa MG)
* Enerlich - Prowincja pełna słońca (j.w.)
* Elizabeth Hilts - Diablica w łóżku (od Grupy wydawniczej Helion)
* Podręcznik bez kantów. Pies. Szkolenie, pielęgnacja... (j.w.)
* Gabriella Poole - Akademia mroku cz.1 (od wydawnictwa Gola)
* Gabriella Poole - Akademia Mroku cz.2 (j.w.)
* Sara Grant - Neva (j.w.)
* Pierdomenico Baccalario - Century (od wydawnictwa Olesiejuk)

Jak widać - skromnie, ale to tylko z tego względu, że brak mi czasu na czytanie. No i poczta polska daje ciała - do tej pory nie dostałam książek od Repliki, Telbitu i Bellony i Miry. Nie ma co, ktoś się chyba wzbogacił na całego. Zażalenie pójdzie na pewno i to nie małe, bo tak być nie może. To chyba tyle. Ściskam was cieplutko i pozdrawiam.

Larysa

poniedziałek, 29 października 2012

Ellen Dugan - Magi ochronna w praktyce & James Van Praagh - Duchy pośród nas

Autor: Ellen Dugan
Tytuł: Magia ochornna w praktyce
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Opis książki: Szczepimy się, pijemy tran i łykamy witaminy aby uniknąć chorób. Co jednak robimy, żeby zabezpieczyć się przed tzw. złym okiem? Choć możesz nie zdawać sobie z tego sprawy, koszmary senne bądź niespodziewane dreszcze mogą świadczyć o tym, że ktoś właśnie rzuca na Ciebie urok. Jak możesz ochronić siebie, swoich najbliższych i cały dobytek?  Z pewnością pomogą Ci w tym praktyczne ćwiczenia, rytuały i zaklęcia, dzięki którym włączysz do swojej magii ochronnej moc żywiołów itp.
Ocena: 5/6

Z Ellen Dugan miałam już wcześniej styczność. Jej pierwsza książka "Urodzona czarownica" zrobiła na mnie nie małe wrażenie, dlatego postanowiłam sięgnąć po jej dalszą twórczość. Cieszę się bardzo z podjętej decyzji, gdyż "Magia ochronna w praktyce" to doskonała książka o tym jak sobie radzić ze złymi wpływami życia, natury i ludzi.

Licząca zaledwie 272 strony książka to kompendium wiedzy o tym jak łatwo przywrócić do swojego życia spokój, harmonię a przede wszystkim jak ochronić siebie i innych przed przysłowiowym złym okiem. Podzielona na 8 rozdziałów i masę podrozdziałów lektura prowadzi nas od podstaw w świat magii, żywiołów i tego z jakimi osobami na co dzień możemy mieć styczność, a jakie mogą na nas źle wpłynąć. Skuteczne rytuały, magia świec i zapachów to tylko nieliczne rzeczy które możemy znaleźć w książce. Biała magia potrafi zdziałać cuda, a wykonana w zaciszu domowym cieszy i działa z większą mocą.

Przyznaję, że tego typu książki wręcz łykam. Uwielbiam magię w każdym rodzaju - zaklęcia, czary, sztuczki czy chociażby proste robienie amuletów działa na mnie bardzo pobudzająco. Ellen Dugan w swojej książce zaskoczyła mnie nie raz - pozytywnie oczywiście. Przedstawiła masę rzeczy o których nie miałam pojęcia, a które na pewno przydadzą mi się w dalszym ćwiczeniu swoich paranormalnych zdolności. Dokładny opis żywiołów, testy w których określamy swoje przynależności, a na koniec dokładne i precyzyjne spisy rytuałów do zrobienia w domu - czy można chcieć czegoś więcej.

Ellen ma naprawdę lekki i prosty styl. Przekazuje czytelnikowi swoją całą wiedzę bezpośrednio, nie owija w bawełnę, ale płynnie przechodzi do setna sprawy. Dodając do tego przystępny i zrozumiały język czytanie jej książki to czysta przyjemność. Oprócz tego warto wspomnieć o oprawie graficznej. Prostota i klasa na zewnątrz, cieszące oko zdobienia wewnątrz. Zero błędów czy niedociągnięć. Wydanie pierwsza klasa.

Polecam serdecznie. Osobą lubiącym czary i magię, domowe zabawy jak i czytadła bez zobowiązań. "Magia ochronna w praktyce" to nie tylko umilacz czasu w chłodne i ponure dni, ale spora księga z cennymi poradami jak iść łatwiej i bezpieczniej przez życie. Osobiście jestem zachwycona tą pozycją i namawiam was byście spróbowali magicznych sztuczek w swoim domu, tak jak i ja to zrobiłam.


****************************************
Autor: James Van Praagh
Tytuł: Duchy pośród nas
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Opis książki: Dlaczego opowieści o duchach są obecne w każdej kulturze? W jaki sposób ludzie, którzy nie wiedzieli nawet o swoim istnieniu w dawnych czasach przekazywali sobie identyczne ustne opowieści? Opowieści o tych, którzy powinni być martwi a wciąż pozostają wśród żywych. Co cię czeka po przejściu na drugą stronę? Co spotkało Twoich bliskich, którzy już odeszli? Są w Niebie czy może właśnie przez Twoje ramię czytają słowa, które widzisz na ekranie? Co możesz dla nich zrobić i co oni mogą zrobić dla Ciebie?
Ocena: 5/6

Duchy tak jak i magia to temat dla mnie bardzo bliski. Zjawiska paranormalne to dziedzina w której siedzę od niepamiętnych czasów, więc i lektury z tej dziedziny nie są mi obce. Sięgając po "Duchy pośród nas" nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Zaskoczenie było nie małe, gdy czytając książkę nie raz miałam dreszcze na skórze.

Historia opowiedziana, czy inaczej - przedstawiona przez James'a Van Pragh'a to inny świat w jakim nikt z nas jeszcze nie był. Autor w 11 rozdziałach ukazuje nam rąbek swojej tajemnicy - ogromna wiedza o duchach nie wzięła się znikąd. Doświadczył wszystkiego na własnej skórze. Zresztą nie tylko on. Genezą całej książki jest ukazanie duchów jako części naszego i tamtego świata. Skąd się wzięły? Dlaczego powracają, straszą i nawiedzają? Czy można się ich pozbyć? Wszystkie odpowiedzi na te, jak i inne nurtujące nas pytania, stara się rozwinąć właśnie James. I powiem szczerze, świetnie mu się to udało. Cała książka przyprawia o dreszcze i niezłe ciarki. A to dopiero początek.

Nigdy specjalnie nie bałam się duchów. W mojej wyobraźni to latające prześcieradła, bądź przyjazne istotki jak z bajek typu Casper. Cóż, dopiero po tej książce moje spojrzenie na nie całkiem uległo zmianie. Duchy - paranormalne zjawisko, stworzenia które kiedyś były ludźmi i osobami - wcale nie musza zakończyć swojej działalności na ziemi w czasie przejścia na tamten świat. Wręcz przeciwnie - mogą powracać i budzić w nas strach, lęk i ciekawość jeszcze przez bardzo, bardzo długi czas po śmierci.

Nie chcę zdradzać zbyt wiele, nie mogłabym. Tą książkę trzeba przeczytać samemu i odkryć jej tajemnice na własnej skórze. Pragh pisze bardzo zwięźle, prosto i lekko - styl pisarki jak najbardziej przypada do gustu, a zrozumiały i współczesny język w jakim tworzy sprawia, że książkę czyta się bardzo szybki i bardzo przyjemnie. Piękna oprawa graficzna - świetnie dobrane kolory, bezbłędne wydanie - jeszcze bardziej zachęcają po sięgnięcie.

Tak jak i w poprzedniej pozycji tak i tutaj mówię - koniecznie przeczytajcie. Rzadko kiedy zdarza się książka tak świetnie skrojona, która ukazuje nam czyste życie i śmierć - bez przerysowań czy niedomówień. Ja z pewnością sięgnę jeszcze nie po jedną książkę tego autora, gdyż od samego początku podbił moje serce. Zachęcam was do przeczytania, bo jestem pewna, że zrobi na was niemałe wrażenie - tak jak zrobił na mnie.

Książki otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Studio Astropsychologii za co serdecznie dziękuję.
Książki można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

sobota, 27 października 2012

J.R. Rain - Amerykański wampir

Autor: J. R. Rain
Tytuł: Amerykański wampir
Wydawnictwo: G+J
Opis książki: Kim jest Luna? Matką, żoną, prywatnym detektywem – oraz wampirem. Przed sześcioma laty Samantha Moon, pracownica federalnego urzędu, była zwykłą kobietą, mieszkała na przedmieściu i woziła dzieci na treningi. Nagle jedno niespodziewane, nieprawdopodobne wydarzenie – atak wampira – zmieniło jej życie na zawsze. A „zawsze” to bardzo długo dla kogoś, kto nie może umrzeć...
Ocena: 5-/6

Po kryminalnych potyczkach, obyczajowych światkach i młodzieżowych problemach postanowiłam ponownie powrócić do paranormalnego romansu. Wraz z "Amerykańskim wampirem" J.R. Rain spędziłam kilka miłych godzin oderwanych od szarej i chłodnej rzeczywistości i przeniosłam się w całkiem inne życie. Życie na wysokim poziomie.

Trzecia już z kolei książka z serii "Wampir do wynajęcia" opowiada dalsze losy Samanthy Moon - matki dwójki cudownych dzieci, niezależnej i pięknej kobiety oraz....wampirzycy. Od przemiany minęło okrągłe 6 lat, ale Sam dalej robi to co kocha. Jako prywatny detektyw stara się pomagać ludziom i rozwiązywać coraz trudniejsze zlecenia. Pewnego dnia dostaje dziwny telefon. Maddie to pięcioletnia dziewczynka która zaginęła trzy miesiące temu - teraz prowadzi spokojną rozmowę z Samanthą. Kobieta uruchamia cały arsenał zdolności, możliwości i zmysłów by odnaleźć dziewczynkę. Czas jest na wagę złota...chociaż dla osoby która ma wieczność przed sobą może wydawać się to dziwne. Pani detektyw Moon odkrywa serię przerażających faktów, tajemnic i niedomówień. W starciu o życie dziewczynki nie może pominąć jednego - niedługo sama będzie musiała dokonać wyboru pomiędzy światem żywych a umarłych...

Motyw wampirów w literaturze chyba już na zawsze pozostanie moim ulubionym i do końca życia będę się zaczytywać w tego typu książkach. Pani Rain zaserwowała mi kilka godzin dobrej zabawy, wartkiej akcji i niesamowitych tajemnic, i chociaż tom trzeci wypada dość blado przy poprzednich częściach to jednak warto kontynuować czytanie dalszych losów Samanthy. J.R. posługuje się nad wyraz prostym i młodzieżowym językiem. Idealnie łączy to z lekkim i wyrazistym stylem przez co książkę czyta się jednym tchem bez przerwy. Nie ma nudy, nie ma przedłużania - akcja jest jasna i klarowna, fabuła świetnie wykreowana a bohaterowie nietuzinkowi. Szkoda tylko, że książka jest taka krótka i zakończenie pozostawia wiele do życzenia. Ale to tylko małe defekty.

Osobiście bardzo podoba mi się pomysł na całą historię. Mamy połączenie kryminału z paranormal romance - mogłabym nawet rzecz, że i fantastyka by się tutaj znalazła. Mieszanka wybuchowa ale w wielkim stylu, co bardzo mnie cieszy. Dialogi jak i opisy scenerii są bardzo plastyczne i realistyczne - ma się wrażenie, że cała opowieść jest z życia wzięta. Brawo za dużą dozę przekonania i chęci przekazania czytelnikowi swojego punktu widzenia - naprawdę, teraz autorzy zatracają samych siebie w komercyjnym szale wydania coś na wzór książek.

Czy polecam? Jak najbardziej. Książka "Amerykański wampir" jest pozycją godną uwagi i każdy fan gatunku PR powinien się z nią zapoznać. Ja osobiście chętnie przeczytam kolejne tomy z tej serii, gdyż bardzo polubiłam Sam i jej sposób bycia - wreszcie normalna kobieta, a nie rozwrzeszczana hot 16 z pustką w głowie. Osoby lubiące dobrą akcję, poszukujące chwili wytchnienia - nie czekajcie, ta książka jest wręcz idealna na chłodne i ponure wieczory, w których nic nie cieszy. Gwarantuję, że przy tej powieści przeniesiecie się w całkiem inny, amerykański wymiar.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości księgarni Merlin za co serdecznie dziękuję i tam również można ją nabyć.

piątek, 26 października 2012

Różni autorzy - Cienie spoza czasu

Autor: Różni autorzy
Tytuł: Cienie spoza czasu
Wydawnictwo: Dobre Historie
Opis książki: H.P. Lovecraft, autor fantasy i opowieści grozy, składających się na mitologię Cthulu. Prekursor science-fiction i mistrz kosmicznego horroru. W ciągu ostatnich kilkunastu lat znani i cenieni pisarze grozy oraz science-fiction napisali wiele opowiadań inspirowanych jego twórczością. Wybraliśmy najciekawsze z nich z bestsellerowych antologii. W ten sposób powstały "Cienie spoza czasu", niepowtarzalna książka będąca hołdem dla jednego z najbardziej uznanych twórców fantastycznego świata.
Ocena: 5,5/6

Nigdy nie przepadałam za antologiami - mało rozwinięte, krótkie formy literackie były u mnie daleko zepchnięte na boczne tory książek do przeczytania. Jednak kiedy dostałam propozycję zrecenzowania "Cieni spoza czasu" nie zawahałam się ani przez chwilę i do razu się zgodziłam. I chwała Bogu. Antologie w hołdzie H.P. Lovecraftowi to mistrzostwo jakich mało wśród opowiadań i każdy powinien się z nimi bliżej zapoznać.

Cała książka dzieli się na 11 pięknie skrojonych opowiadań, autorstwa najróżniejszych pisarzy znanych nam z aktualnych wydań. Wśród twórców antologii znalazły się takie sławy jak: Graham Masterton z utwórem "Will" , Edward Lee i "Pierwiastek zła" czy chociażby Alan Moore z "Dziedzińcem". Warto też wspomnieć, że do powstania powieści dołożył się również nasz rodak, Tomasz Drabarek gdzie jego "Iran Political Fiction" radzi sobie niezwykle dobrze. Różnorodność, klimatyczność, strach jak i tajemnice to główne wątki jakie panują w całych "Cieniach spoza czasu". Historie zawarte w tej 346 stronnicowej książce wbijają w fotel i zapadają w pamięć na długi, długi czas.

Zbrodnią by było wskazać najlepsze i najgorsze opowiadanie - tutaj tak się nie da. Każda z opowieści ma w sobie przysłowiowe "to coś" i przyciąga inną częścią. Osobiście pokochałam każdą antologię - po równo i z nieziemska mocą. Autorzy spisali się na medal i jestem pewna, że sam Lovecraft byłby z nich dumny. Pasja, oddanie i chęć uczczenia pamięci słynnego pisarza bije po oczach, a wypracowany, lekki styl w jakim stworzona została książka tylko skłania by po nią sięgnąć.

Język jest prosty, zrozumiały i współczesny. Całość czyta się bardzo szybko i bardzo przyjemnie - gwarantowane kilka godzin porządnej akcji, emocji i tajemnic jakich teraz mało. "Cienie spoza czasu" wbijają w fotel z każdym opowiadaniem coraz bardziej. Ja z pewnością jeszcze nie raz wrócę do tej książki, gdyż naprawdę wywarła ona na mnie niewiarygodnie ogromne wrażenie (pisząc słowo "niewiarygodnie" od razu przypomniał mi się Niekryty Krytyk i jego ocena Telezakupów: "Naleśniki? Niewiarygodne!" przyp. aut.).

Podsumowując: przeczytajcie koniecznie. Historie zawarte w tej niepozornie wyglądającej książce są jak najbardziej warte uwagi, a osoby które tak jak ja nie przepadają za antologiami - tutaj warto zrobić wyjątek. "Cienie spoza czasu" to kawałek serca każdego z 11 autorów którzy swoją twórczością chcieli pokazać, że pamiętają o Lovercrafcie. Piękna i kosmiczna okładka, tak jak i same historie, przenoszą czytelnika w całkiem inny wymiar - wymiar marzeń, chaosu, wartkiej akcji i grozy z najlepszych horrorów. Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Dobre Historie za co serdecznie dziękuję.
Książkę można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

środa, 24 października 2012

Sasza Handy - Morderstwo na mokradłach

Autor: Sasza Handy
Tytuł: Morderstw na mokradlach
Wydawnictwo: Oficynka
Opis książki: Alfred Bendelin, najsłynniejszy prywatny detektyw Londynu, nie może narzekać na swój los: jest rozchwytywany zarówno przez majętnych klientów, jak i rozkochane w nim wielbicielki. Brawurowo rozwiązuje sprawę za sprawą, przyprawiając funkcjonariuszy Scotland Yardu o ból zębów i koszmary nocne. Słynie z niezawodnego lewego sierpowego, piekielnej inteligencji i zniewalającego uśmiechu. Jest tylko jeden problem: Alfred Bendelin nie istnieje.
Ocena: 4-/6

Kryminały pokochałam prawie z tak samą wielką mocą co paranormalne romanse. Lekki dreszczyk niepewności, wiele tajemnic to to, co w książkach lubię najbardziej. "Morderstwo na mokradłach" chociaż bestselerem nie jest, pozwoliło mi się oderwać od szarej rzeczywistości na kilka dłuższych godzin.

Głównym bohaterem powieści jest Nick Jones - młody mężczyzna, wychowany przez surowe ciotki stara się ułożyć swoje życie po swojemu. Jednak nie jest to takie proste. Lata wpajanych nauk kobiet, praca policjanta i na domiar złego odwiedziny przyjaciela, wcale nie ułatwiają mu zadania. Alfred Bendelin wykreowana postać przez jego kolegę podbija serca nie jednej osoby, jednak pomysł by autor poczytnych kryminałów zamieszkał wraz z Nickiem nie jest dobry. Kiedy ludzie odkrywają siedzibę: dzwonią, nawiedzają, pukają i szukają pomocy detektywa. Zdesperowany Jones puszcza większość płazem, jednak kiedy pojawia się pewna kobieta bierze sprawy w swoje ręce i wyrusza tropem mordercy do Little Fenn rozwiązać zagadkę.

Nie da się ukryć, że jest to pierwsza debiutancka powieść Saszy Handy. W czasie czytania da się wyczuć pewne mankamenty i niedociągnięcia, takie jak: niespójna i niejednostajna akcja, niezrozumiałe przeskoki między wydarzeniami, jak i ograniczone opisy bohaterów. Autorka często rozwijała wątki najmniej ważne, a te warte uwagi pozostawiała bez echa. Umniejsza niestety to jakości książki, jednak nie jest aż tak poważna wada by nie wdrążyć się w samą opowieść.

Fabuła nakreślona jest jasno, stara się prowadzić czytelnika jednym torem, jednak jak wcześniej wspomniałam - są te przeskoki. Ogromnym za to plusem jest barwny i plastyczny język. Sasza od pierwszych stron przenosi nas do typowej angielskiej wioski - nie telefonów, telewizorów. Wszystko okala mgła tajemnicy i niepokoju. Klimat jest niesamowicie wciągający, przez co ciężko odłożyć książkę na potem. Czyta się ją jednym tchem, a dodając do tego prosty i przystępny język - mamy dobrze skrojoną kompozycję której warto dać szansę.

Podsumowując - jeśli ktoś, tak jak ja uwielbia kryminały, nawet nie powinien się zastanawiać tylko brać się za czytanie. "Morderstwo na mokradłach" daje powiew świeżości w literaturze kryminalnej. Nowe sytuacje, pomysłowość autorki i wielka chęć przekazania czytelnikowi swoich fantazji jest naprawdę niesamowita i godna pochwały. Jak na debiut, książka jest naprawdę dobrze napisana, a wady jakie wcześniej wymieniłam w czasie czytania nie przeszkadzają aż tak bardzo. Jeśli nadarzy się okazja i Handy nie zaprzestanie pisania, chętnie sięgnę po jej następna powieść.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Oficynka za co serdecznie dziękuję.

niedziela, 21 października 2012

Karolina Król - Cukierek albo psikus & Joanna Skórka - Dwie dusze

Autor: Karolina Król
Tytuł: Cukierek albo psikus
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Opis książki: Często najstraszniejsze historie zaczynają się całkiem niewinnie. Wystarczy grupka nastolatków, noc Halloween i zabawa w wywoływanie duchów. Rzecz w tym, że duchy nie lubią się bawić...Cukierek albo psikus jest udaną realizacją powieści z pogranicza grozy i historii obyczajowej. Nastoletniej autorce należą się brawa za fabularną konsekwencję, ostre rysy charakterologiczne bohaterów oraz wartką, wciągającą akcję, która bawi lepiej niż Oszukać przeznaczenie… 
Ocena: 4,5/6

Po typową literaturę młodzieżową sięgam teraz rzadziej, jednak nie stronię od niej aż tak by odpuścić sobie co ciekawsze pozycje. "Cukierek albo psikus" przyciągnął mnie swoim słodkim tytułem i ciekawą okładką. I dobrze się stało. Bo historia napisana przez Karolinę Król jest naprawdę warta uwagi.

Szóstka przyjaciół: Zuza, Natalia, Ania, Robert, Przemek i Patryk w piękną, Halloween'ową noc postanawiają zabawić się na całego i urządzić seans wywoływania duchów. Z początku niewinna zabawa, zaczyna nabierać całkiem innego znaczenia. Zdolności o jakich marzyli nagle stają się ich własnością, a pozornie zabawny seans spirytystyczny okazuje się całkowitym wypałem. Nastolatkom przyjdzie zapłacić wysoką cenę za niewinne zabawy. Wybory jakich będę musieli dokonać zaważą nie tylko na ich życiu, ale na życiu innych niewinnych ludzi. Czy zdołają się z tego wyplątać i wyjść cało?

Uwielbiam książki na faktach, tym bardziej jeśli są to historie przerażające i mające przestrzec nas przed własną głupotą. W "Cukierek albo psikus" znalazłam wszystko to, co dobra młodzieżowa książka powinna zawierać, a nawet i więcej. Lekka, prosta i realistyczna historia o grupie nastolatków jakich teraz wielu, którzy za zabawę biorę poważne sprawy, z czasem odpowiada za swoje szczeniackie zachowanie. Znajome prawda? No właśnie. Od pierwszych stron bije ostrzeżenie, że w życiu trzeba uważać na to co się robi, bo wyjście z błędnego koła wcale nie jest takie proste. Młodzieżowy i plastyczny język pozwala w błyskawicznym tempie wciągnąć się w wir nieoczekiwanych zdarzeń, a lekki styl autorki niemal namacalnie przenosi nas do całej grupy przyjaciół.

Karolina Król spisała się naprawdę bardzo dobrze. Jak na pierwszą książkę jest świetnie - rzadko kiedy teraz trafia się na udane debiuty chociażby w połowie. Oczywiście pojawiają się drobne niedociągnięcia, jak luki w fabule i niezrozumiałe skoki w akcji, ale jestem w stanie to wybaczyć. Nikt od razu bestselera nie wyprodukuje. Wciągająca, intrygująca i z morałem historia budzi i lęk i fascynację - ale w dużej mierze przestrzega nas, by nie popełnić błędów opisanych w książce.

Osobiście polecam każdemu. Osoby które tak jak ja uwielbiają powieści oparte na faktach będą zachwycone. Każdy kto szuka oderwania od rzeczywistości, chwili relaksu z dobrą i pomysłową książką, jak najbardziej będzie usatysfakcjonowany "Cukierkiem albo psikusem". Życzę pani Karolinie by nie zaprzestała pisania, gdyż z miłą chęcią zapoznam się z jej inną powieścią.

*************************************************************

Autor: Joanna Skórka
Tytuł: Dwie dusze
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Opis książki: Dwie dusze Joanny Skóry to proza wyjątkowa, zaskakująca, pełna niespodzianek, namiętności i subtelnego erotyzmu. Konwencja tej powieści przypomina cykl Zmierzch Stephenie Meyer, ale zamiast wampirów występują tu anioły i demony. Wiktoria – główna bohaterka powieści, właśnie ukończyła studia psychologiczne i jak najszybciej chce rozpocząć pracę w zawodzie. Niestety, pierwsza rozmowa kwalifikacyjna kończy się fiaskiem. Dziewczyna postanawia wyjechać na kilka dni do rodzinnego domu, aby tam wszystko przemyśleć, odpocząć i nabrać sił do dalszej walki o wymarzony etat
Ocena: 2/6

Książek opartych na podstawie bestselerowej sagi Zmierzch jest teraz za przeproszeniem od nasrania i ciut ciut. Autorzy zamiast wyjść z własną inwencją twórczą wskakują na grzbiet sprawdzonych wzorców i wyciskają soki do ostatniej kropli ze wszystkiego jak się tylko da. "Dwie dusze" Joanny Skórki to polski - niestety bardzo słaby, odpowiednik twórczości Stephenie Meyer, który obszedł się u mnie bez większego echa. 

Główna bohaterka, świeżo upieczona pani psycholog, młoda kobieta o pięknym imieniu Wiktoria marzy o pracy w swoim zawodzie. Jednak nie jest to takie proste. By przemyśleć wszystkie sprawy, znaleźć pomysł na życie wybiera się do rodzinnego miasta by podładować baterie do dalszych poszukiwań. A tam spotyka Artura - nieziemsko pięknego mężczyznę który okazuje się jej prywatnym i osobistym półaniołem. Jakby tego było mało okazuje się, że Wiktoria jest mu przeznaczona, a odejście od koncepcji związku z nim może sprowadzić na nich oboje niesamowite kłopoty. Od tej pory rozpoczyna się walka dobra ze złem, a coraz większe problemy i tajemnice wychodzą na jaw by siać spustoszenie w życiu codziennym ludzi.

Muszę przyznać, że jest to jeden z najsłabszych paranormalnych romansów jakie przyszło mi czytać ostatnimi czasy. Fabuła jest ale jej nie ma, wątki porozwlekane albo poskracane do granic możliwości, akcja niejednostajna - jednym słowem: nic się kupy tutaj nie trzyma. Czytając miałam wrażenie, że autorka pisze bo pisze, żeby tylko wydać książkę. A jaka ona będzie to już nie jej interes. Niestety jak dla mnie ocena 2 to i tak dużo, bo oprócz pięknej okładki i drzemiącego potencjału w tej powieści, więcej plusów znaleźć nie mogę.

Język jest prosty, lekki i dość barwny. Styl natomiast toporny i z brakiem przekonania. Łączą to wszystko wychodzimy na zero, przez co czytania raz cieszy, raz irytuje. A emocje jakie nam towarzyszą podczas przeżywania przygód z bohaterami nijak się mają do tego co się u nich dzieje. Przykro mi to stwierdzać, ale cała książka leży i kwiczy z braku dopracowania. A wielka szkoda.

Więcej napisać się już nie da. Ja sama odradzam jak tylko mogę sięgnięcie po tę pozycję. Jest to strata czasu i nerwów. Na polskim rynku znajduje się masę innych, lepszych książek wartych uwagi przez co "Dwie dusze" z czystym sumieniem można sobie odpuścić.

Książki otrzymałam dzięki uprzejmości Warszawskiej Firmy wydawniczej za co serdecznie dziękuję.

Powieści można nabyć w sieci Księgarni Gandalf.

sobota, 20 października 2012

Richelle Mead - Kroniki krwi

Autor: Richelle Mead
Tytuł: Kroniki Krwi
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Opis książki: Uczono nas, że wszystkie wampiry, moroje i strzygi są mroczne i złe. Kto chciałby pić cudzą krew? To obrzydliwe. Sama myśl o tym, że wkrótce będę karmić morojkę, przyprawiała mnie o mdłości. Kiedy alchemiczka Sydney dowiaduje się, że ma strzec bezpieczeństwa księżniczki morojów Jill Dragomir, nie jest zachwycona. I nawet nie przypuszcza, że ich wspólną kryjówką okaże się… szkoła dla śmiertelników w Palm Springs w Kalifornii. Ale to dopiero początek ryzykownych przygód obu dziewczyn…
Ocena: 5/6

Z twórczością Richelle Mead jestem już zapoznana od bardzo długiego czasu. Po serii przygód Georginy Kincaid, zabrałam się za "Akademię Wampirów", a zaraz po niej za "Kroniki Krwi". Muszę przyznać, że książka trzyma poziom poprzednich wydań a nawet jest jeszcze lepsza - jak widać, Mead przechodzi samą siebie.

Sydney to z pozoru zwykła dziewczyna jakich teraz pełno. Nic bardziej mylnego. Alchemiczka która stoi na straży tajnej organizacji ma za zadanie chronić życie ludzkie i strzec wampirzych sekretów. Po serii niefortunnych zdarzeń, kiedy to Sydney naraziła się stowarzyszeniu pomagając Rose Hathaway, ma szansę się zrehabilitować. Wraz z Keithem musi ochronić morojską księżniczkę - w ten sposób odkupi zaufanie alchemików. Jednak sprawa nie wygląda tak prosto, gdy twój kompan czeka na najmniejsze potknięcie. Motto: "Nigdy nie zadawać się z wampirami" traci szybko na wartości i staje się wręcz śmieszne. Jak tutaj unikać krwiopijców skoro są głównym towarzystwem. Czy Sydney uda się ocalić dobre imię? Czy ze starcia o honor i odzyskanie zaufania wyjdzie cało?

Przyznaję - czytałam tę książkę bardzo długo, a to z tego względu, że nie chciałam jej kończyć. Już teraz wiem, że sięgnę po kolejne tomy "Kronik Krwi" gdyż akcja i cała historia jaka dzieje się w tej powieści jest niesamowicie wciągająca, intrygująca i nietuzinkowa. Bogate opisy tła połączone z barwnym i plastycznym językiem, pozwalają czytelnikowi niemal namacalnie poczuć piękno natury, grozę, strach czy mroczne ciemności ludzkich serc. Mimo iż jest to kolejny paranormal romance, łączący w sobie wątki z poprzedniej serii jest naprawdę wart uwagi.

Najbardziej podoba mi się w tej książce terminologia jakie Mead używa. Nie ma tutaj tylko wampirów i ludzi, nie nie - w całej historii znajdziemy masę strzyg, dhampirów, morojów czy zwykłych łowców. Różnorodność, różnorodność i jeszcze raz różnorodność. Największy plus jaki może przypaść książce. Akcja jest pełna napięcia, szybkości i emocji które wręcz buchają z głównych bohaterów. A ich jest naprawdę bardzo wielu - a i każdy zasługuje na chwilę uwagi. Pięknie nakreśleni, bogato nacechowani i co najważniejsze nie przerysowani od razu wzbudzają w czytelniku fascynację, strach, ciekawość no i niekiedy namiętność.

Ogólnie nie można przeoczyć tej książki. "Kroniki Krwi" Richelle Mead tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że autorka ma naprawdę niesamowitą parę w piórze i nad wyraz wybujałą wyobraźnie. Przekazując swoje pomysły potencjalnym odbiorcą daje popis wysokiemu zaangażowaniu w pracę nad swoimi książkami. Wszystko się czyta bardzo szybko i bardzo przyjemnie. Osobiście polecam każdemu kto ceni jakość a nie ilość, dobrze skrojoną prozę z wyższej półki niż uprzedzenia co do gatunku. Polecam.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia za co serdecznie dziękuję.
Powieść można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

wtorek, 16 października 2012

Susan Wiggs - Zanim nadejdzie ciemność

Autor: Susan Wiggs
Tytuł: Zanim nadejdzie ciemność
Wydawnictwo: Mira
Opis książki: Znana fotografka, Jessie Ryder, patrzyła na świat przez obiektyw, zawsze z dystansem. Nigdzie nie potrafiła zagrzać miejsce. Żyła z dnia na dzień, w nieustannej podróży, często zmieniała kochanków, nie pragnęła stabilizacji. Nie potrafiła jednak uciec od bolesnych wspomnień o wydarzeniach sprzed szesnastu lat. Wtedy oddała nowo narodzoną córkę Lilę do adopcji...Postanowiła naprawić błędy z przeszłości i chociaż raz zobaczyć córkę, nie licząc się z uczuciami adopcyjnej matki Lili...swojej siostry, Luz.
Ocena: 4,5/6

Po książce "A między nami ocean" wiedziałam, że jeszcze nie raz sięgnę po twórczość Susan Wiggs. W pamięci nadal tkwiła mi namiastka ostatniej historii i muszę przyznać - miałam wysokie oczekiwania względem "Zanim nadejdzie ciemność". Cieszę się, że książka choć nie do końca idealna, usatysfakcjonowała mnie w bardzo dużej mierze i ponownie utwierdziła mnie w przekonaniu, że Wiggs ma smykałkę do obyczajowej prozy.

Jessie Ryder to odpowiednik naszej polskiej Martyny Wojciechowskiej. Piękna, młoda i pełna wigoru kobieta w kwiecie wieku jest bardzo znanym i rozchwytywanym fotografem. Zwiedziła wiele zakątków świata i nigdy nie mogła narzekać na brak wrażeń. Prawda jednak jest taka, że wszystkie podróże i rzucanie się w wir pracy jest sposobem na zapomnienie przeszłości. Kiedy jako 21 latka, początkująca studentka dziennikarstwa zaszła w nieplanowaną ciążę wiedziała, że dziecko może pokrzyżować jej plany na dalszą przyszłość. Decyzja jaką podjęła była spontaniczna, szybka i jak czas pokazał - nieprzemyślana. Oddanie dziecka pod opiekę Luz - swojej starszej siostrze nie było dobrym posunięciem. Ale o tym przyszło jej się przekonać kilka lat później, kiedy to stwierdzona u Jessie początkującą ślepotę. Strach przed ciemnością skłania dziewczynę do powrotu w rodzinne strony, a co za tym idzie - powrotu do przeszłości. Ścigając się z czasem i mrokiem Jessie naprawia błędy młodości. Czy uda jej się to zanim nadejdzie ciemność...?

Muszę przyznać, że książka wciągnęła mnie bezpowrotnie. Lekki styl, prosty i młodzieżowy język a do tego wprawna ręka Susan naprawdę pozytywnie wpływają na odbiór książki. Czyta się bardzo szybko, przyjemnie i z wielkimi emocjami. Bo ich nigdy nie brakuje. W "Zanim nadejdzie ciemność" nie raz miałam gulę w gardle kiedy czytałam o problemach Jess, Lili i innych bohaterów - o ich bólu, cierpieniu, rozgoryczeniu i niezrozumieniu. W całej książce aż się roi od typowych wzlotów i upadków jakie przytrafiają się w życiu codziennym różnym, szarym ludziom. Dzięki temu powieść nie traci świeżości i naturalności. Ma się wrażenie, że ktoś opowiada nam historię swojego dotychczasowego życia. A takie właśnie wzbudzają w nas najwięcej uczuć.

Jedyną i największa wadą historii w "Zanim nadejdzie ciemność" jest przewidywalność. Jak w pierwszej książce była duża nuta tajemnicy, wiele skrywanych sekretów tak tutaj mamy wszystko podane na tacy. A niestety to irytuje i umniejsza wartości. Za dużo jest też zdradzone na tylnej okładce książki - wiemy dokładnie o czym jest książka, nie ma elementu zaskoczenia. czy niespodzianki. Każdy wątek łączy się ze sobą - od razu można się skapnąć kto z kim, po co, na co i dlaczego. Jest to jedyna wada, ale wada poważna, dlatego ocena całej powieści spada w dużej mierze na dno.

Podsumowując jest to historia warta uwagi. "Zanim nadejdzie ciemność" to obyczajowa proza poruszająca wiele ważnych problemów życiowych jak i wartości jakimi powinno się kierować. Skierowana głównie do kobiet, twórczość Susan Wiggs jest nad wyraz realistyczna i przekonywująca. Autorka wie czego chce i całą swoją pasję pisania przelewa na kartki, serwując nam - czytelnikom, kawał dobrze skrojonej prozy jakiej teraz mało. Osobiście czekam na dalsze powieści spod jej pióra, gdyż Wiggs uplasowała się w mojej biblioteczce na półce z podpisem "warte uwagi" i jeszcze przez bardzo długi, długi czas na niej pozostanie. Serdecznie polecam - odmówić takiej książce to grzech.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Mira za co serdecznie dziękuję.
Powieść można nabyć w sieci Księgarni Gandalf:

Informacja do usunięcia

Kochani,

jak widać coś szaleje mi blog - linki się wyświetlają i nie wyświetlają, połowa jest połowa nie. Teksty recenzji ulegają zmianie, kasują się...nie wiem co się dzieje. Wejście na bloga zajmuje mi czasami z dobre 15-20 minut. Dzisiaj, niedługo powinna pojawić się recenzja książki "Zanim nadejdzie ciemność" Susan Wiggs - o ile wszystko ogarnę.
Przepraszam za zaistniałe komplikacje, ale nie są one z mojej winy.
Ściskam ciepło i do recenzji.
Larysa

niedziela, 14 października 2012

Lauren Kate - Upadli, Charlaine Harris - Martwy w rodzinie & Karen M. Moning - Szaleństwo elfów

Autor: Lauren Kate
Tytuł: Uniesienie
Wydawnictwo: MAG
Opis książki: Niczym piasek w klepsydrze, Luce i Danielowi ucieka czas. Aby powstrzymać Lucyfera przed wymazaniem przeszłości, muszą odnaleźć miejsce, w którym aniołowie upadli na Ziemię. Za nimi podążają mroczne siły, a Daniel nie wie, czy uda mu się to przetrwać – przeżyć jedynie po to, by znów raz za razem ją tracić. Razem jednak muszą wziąć udział w epickiej bitwie, która skończy się martwymi ciałami... i anielskim pyłem. Jej skutkiem są wielkie ofiary i złamane serca.
Ocena: 6/6

W ostatnim starciu o nieziemską miłość wszystkie chwyty dozwolone. Nadciąga czas smutku, ofiar i złamanych serc. 

Luce i Daniel zawsze się spotkają – obojętnie w jakim wcieleniu. Łączy ich miłość, rozdziela śmierć Lucindy. Szukając odpowiedzi na pytania, dziewczyna poznaje „pomocnego” gargulca, którym okazuje się sam diabeł. Lucyfer postanowił wymazać historię świata aż do momentu Upadku. Wszystko ma nagle przestać istnieć – wszystko, co przeżyli i doświadczyli bohaterowie ma zostać zapomniane. By do tego nie dopuścić, aniołowie jednoczą siły, by pokonać wcielenie zła. Czasu jest niewiele…zaledwie 9 dni. Dziewięć dnia na odkrycie relikwii, poznanie prawdy o sobie, o świecie i miłości…po tym wszystkim nic już nie będzie takie jak dawniej. W tym starciu zwycięzca może być tylko jeden.

Muszę przyznać, że „Uniesienie” to jedna z najlepszych części – autorka dała popis swojemu talentowi pisarskiemu, uwolniła wodze fantazji i puściła wszystko wolno, dając nam czytelnikom kawał porządnej prozy z najwyższej półki. Lauren Kate udowodniła, że koniec serii może być spektakularny, zaskakujący i zadowalający zarazem. Nie ma nawet do czego się przyczepić, książka jest wręcz idealna.



Resztę recenzji możecie przeczytać TUTAJ.

*****************************************
Autor: Charlaine Harris
Tytuł: Martwy w rodzinie
Wydawnictwo: MAG
Opis książki: Sookie Stackhouse doznała w Wojnie z Wróżkami obrażeń zarówno na ciele, jak i na duszy. Odczuwa też straszny gniew, chociaż w powrocie do zdrowia pomaga jej nie tylko fizykoterapeuta JB, lecz także krew Erica i jego miłość. Niestety, to nie koniec wszelkich kłopotów zakochanych, gdyż Ericowi zagraża wysłannik nowego króla, a w Bon Temps pojawia się jego stwórca. W dodatku sytuacja polityczna po Wielkim Objawieniu wilkołaków i zmiennokształtnych nie jest stabilna – Kongres rozważa projekt ustawy, która każe się zmiennokształtnym rejestrować niczym emigrantom lub… wampirom.
Ocena: 3/6

Charlaine Harris nie próżnuje.

Jedenasty już tom w serii o Sookie Stackhouse zatytułowany „Martwy w rodzinie” trzyma wysoki poziom poprzednich części. I chociaż nie jest to literatura z tych ambitniejszych, nie ma się co oszukiwać – Harris przoduje w wampirycznej literaturze.

Po ostrej Wojnie z Wróżkami, Sookie Stackhouse doznała licznych obrażeń – nie tylko na ciele, ale także i duszy. Brak stabilności emocjonalnej, ciągłe uczucie gniewu, nie wpływa pozytywnie na jej rekonwalescencję. I chociaż oprócz JB do zdrowia pomaga jej wrócić krew ukochanego Erica, sprawy wcale nie wyglądają lepiej. Jakby tego było mało, dziewczyna zgadza się udostępnić swój las stadu wilków, by mogły polować podczas pełni. I ta decyzja również nie jest przemyślana. Pewnego wieczoru, Basim informuję Sookie, że w lesie pojawił się grób, a w nim zwłoki mężczyzny. Wróżki ponownie zaczynają się kręcić wokół domu dziewczyny. Problemom nie ma końca, gdyż Erickowi zagraża wysłannik króla, a do miasta przybywa nie kto inny, jak jego stwórca. Czy kolejne starcie gatunków wisi w powietrzu?


Resztę recenzji przeczytać można TUTAJ.

*****************************************
Autor: Karen Marie Monig
Tytuł: Szaleństwo elfów
Wydawnictwo: MAG
Opis książki: Kiedy MacKayla Lane dostaje pocztą kartkę wyrwaną z dziennika jej nieżyjącej siostry, zaskakują ją pełne desperacji słowa Aliny. I wie, że zabójca jest blisko. Ale zło jest jeszcze bliżej. Tak oto widząca sidhe wyrusza na poszukiwania. Odpowiedzi. Zemsty. I starożytnej księgi mrocznej magii tak złej, że demoralizuje każdego, kto jej dotknie. Poszukiwania Sinsar Dubh prowadzą Mac na niebezpieczne, zmienne ulice Dublina, a jej śladem wędruje podejrzliwy gliniarz.
Ocena: 5,5/6

Z książkami Pani Moning miałam okazję się już spotkać jakiś czas temu. Dwa poprzednie tomy z serii „Korniki Mac O’Connor” dosłownie łyknęłam w przeciągu dwóch dni. Wciąż pamiętam emocje jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Niezmiernie się cieszę, że i w „Szaleństwie elfów” Karen zachowała wysoki poziom i dostarczyła mi nieziemskich wrażeń.

Z poprzednich części wiemy, że po śmierci swojej siostry MacKayla Lane przeprowadza się do samego serca Irlandii by odnaleźć jej zabójcę. To tam właśnie odkrywa swój życiowy cel – walka z ciemnymi i niebezpiecznymi siłami ciemności. Elfy bo o nich mowa, przeczą typowym książkowym podaniom. Nie ma piękna, delikatności i subtelności, tutaj wychodzą krwiożercze potwory łaknące zemsty i śmierci. Kiedy zapada ciemność świat przestaje istnieć, wychodzi strach i niebezpieczeństwo siejąc spustoszenie w życiu MacKayla. Czy i tym razem dziewczyna sprosta powierzonym jej misjom? Czy uda jej się choć na chwilę odnaleźć spokój i ukojenie? No i co z miłością – czy jest jej pisana?

Nie ma się co oszukiwać, Karen ma niesamowity talent pisarski co widać po jej powieściach. Wydawane w tysięcznych nakładach „Kroniki” pokazują, że pomysłowość, oryginalność i niesamowita inwencja twórcza nadal są w cenie, a autorzy tworzący pod publiczkę zostają daleko w tyle. W „Szaleństwie elfów” można znaleźć wszystko to, z czego powinna się składać literatura światowego formatu – wartką akcję, świetnie nakreśloną fabułę z rozwiniętymi wątkami głównymi jak i pobocznymi, zróżnicowanych i dopracowanych do perfekcji bohaterów, a przede wszystkim – klimatyczność i wyrazistość. W czasie czytania widać gołym okiem jak wiele serca Karen Marie Moning wkłada w swoje powieści.


Resztę recenzji można przeczytać TUTAJ.

Książki otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Dlalejdis.pl za co serdecznie dziękuję.
Powieści można nabyć w sieci Księgarni Gandalf:

piątek, 12 października 2012

Tanya Huff - Cena krwi

Autor: Tanya Huff
Tytuł: Cena Krwi
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Opis książki: Vicki Nelson, była policjantka i prywatny detektyw, słyszała krzyk w metrze, ale nie zdążyła na ratunek. Mogła tylko okryć ciało nieszczęśnika własnym płaszczem. Ten LUDZKI gest uwikłał ją w śmiertelnie niebezpieczny pościg za seryjnym zabójcą opętanym NIELUDZKĄ żądzą zniszczenia...Nie do końca LUDZKA jest także jedyna osoba, która może pomóc Vicki. Jednak wobec monstrualnego zła czającego się w mieście, pani detektyw nie pozostaje nic innego, jak połączyć siły z Henrym Fitzroy'em, nieślubnym synem Henryka VIII i pięćsetletnim wampirem.
Ocena: 4/5

Tanya Huff powraca i to w nowej odsłonie. Dzięki AXN – stacji, która wykupiła prawda do sfilmowania jej powieści, „Więzy krwi” zyskały nie tylko nowe okładki, ale ponowny wydźwięk w świecie literatury z gatunku paranormal romance.

Historia opowiada losy pewnej byłej agentki wydziału zabójstw, która to próbuje rozkręcić swoje prywatne biuro detektywistyczne. Vicki Nelson – bo to o niej mowa, wiedzie na pozór spokojne życie, które kręci się głównie wokół małych zleceń i kłótni między nią a jej eks chłopakiem. Spokój jednak nie trwa wiecznie. Kiedy kobieta staje po drugiej stronie kurtyny i zostaje świadkiem morderstwa, sielanka zostaje zburzona. Odsunięta od służby, bierze sprawy w swoje ręce. Bezlitosnego mordercę pomaga odnaleźć jej młoda dziewczyna, oraz ekscentryczny i tajemniczy pisarz Henry Fitzroy.

Tanya Huff chyba jako jedna z pierwszych stworzyła kryminalny paranormal romance. Połączenie ludzkie świata – pełnego zagadek i tajemnic, z nieziemskim mrokiem, gdzie potwory wychodzą z ukrycia udało jej się znakomicie. I chociaż od pierwszych stron wiemy kto stoi za serią morderstw w miasteczku, nie przeszkadza to w dalszym śledzeniu losów głównych bohaterów.

Resztę recenzji przeczytać można TUTAJ.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości portalu na kanapie i wydawnictwa Fabryka Słów za co serdecznie dziękuję.
Powieść można nabyć w sieci Księgarni Gandalf:

środa, 10 października 2012

Kenneth B. Andersen - Zły anioł

Autor: Kennneth B. Andersen
Tytuł: Zły anioł
Wydawnictwo: Jaguar
Opis książki: Sprawy w Otchłani przybierają coraz gorszy obrót. Aziel, jeden z najpaskudniejszych przedstawicieli demonicznego światka powoli wciela w życie mroczny plan. Chce przejąć władzę nad domeną Lucyfera. Część piekielnych zastępów przechodzi na stronę uzurpatora, strącenie z tronu prawowitego władcy wydaje się nieuniknione... Jakby tego było mało, nagle, w niewyjaśnionych okolicznościach, znika Satina, w której Filip od dawna się podkochuje. Zdeterminowany, by odnaleźć diablicę, chłopak wyrusza na arcyniebezpieczną wyprawę w ciemności poza piekłem...
Ocena: 5,5/6

Czy książka może być diabelsko dobra? Oj może, może. Zdecydowanie udowadnia to cała seria Kenneth’a B. Andersena „Wielka wojna diabłów”. Ostatni już, czwarty tom zatytułowany „Zły anioł” pokazuje, że koniec może być bardzo spektakularny. Nawet jeśli mówimy tu o diabelskich odmętach.

Cała akcja ma miejsce zaraz po wydarzeniach z poprzedniej części. Filip jeszcze nigdy nie był w tak podbramkowej sytuacji. Wyrastający ogon i para drobnych rogów wcale nie ułatwia mu sprawy – w tej chwili bliżej mu teraz do piekielnego ogara niż anioła stróża. A sprawy w Otchłani wcale się lepiej nie mają. Aziel wciela swój piekielny plan w życie. Przejęcie władzy w królestwie samego Lucyfera jest mu bardzo na rękę. Podział jaki panuje, chęć zemsty i nadciągająca wojna przytłaczają Filipa. Do tego Aziel porwał Satinę – obiekt uczuć chłopaka. Zdeterminowany postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i obmyśla plan jak pokonać uzurpatora oraz uratować dziewczynę. Wyprawa w poza granice Piekła wcale nie będzie taka prosta jak się wydaje. Nasz bohater znajdzie się w samym środku diabelskich sideł. Czy uda mi się z nich wyplątać?

Kiedy dostałam tę część do recenzji, nie myślałam że to tom numer cztery. Moja nieuwaga czasami wyprowadza mnie na manowce. Chociaż w tym wypadku wcale nie żałuję, że tak się stało. Dzięki temu, w błyskawicznym tempie nadrobiłam poprzednie 3 tomy i oddałam się „Złemu aniołowi” całkowicie. Czy podobało mi się? I to jeszcze jak. Andersen serwuje kawał piekielnie dobrej literatury jakiej teraz ze świecą szukać. Sposób w jaki nakreślił fabułę całej serii i w jak nieziemski sposób zakończył swoje dzieło jest niesamowity. Diabły, piekło – tego jeszcze nie było. A nawet jeśli było, to nie tak dobre jak dzieła Kenneth’a. Muszę przyznać, że sam pomysł na historię Filipa jest naprawdę oryginalny i ciekawy, porusza wyobraźnię do granic możliwości i całą powieść czyta się nad wyraz szybko i z wielkimi wypiekami na twarzy.

Andersen naprawdę potrafi trafić do czytelnika. Dzięki lekkiemu stylowi, prostemu językowi w jakim pisze, czytanie to czysta przyjemność. Świetnie dawkuje akcję, niespodzianek jest bez liku, a bohaterowie to istne szaleństwo. W „Złym aniele” dał popis swoim umiejętnością pisarskim na całej linii. I chociaż ostatnia część jest nieco nudniejsza niż pozostałe, to i tak uważam, że lepszego zakończenia mieć ta seria nie może.

Osobiście uważam, że każdy powinien zapoznać się z tą lekturą jak i wszystkimi tomami z tej serii. Jeśli komuś przejadły się oklepane pomysły i szuka czegoś nowego, nawet nie ma się co zastanawiać. Czym prędzej brać się za „Wielką wojnę diabłów” – 4 diabelsko dobre książki, które przenoszą czytelnika w inny wymiar, pełen tajemnic i niebezpieczeństwa, uczucia i walki o mniejsze zło. Piękna oprawa graficzna – Jaguarowi gratuluję pomysłowości, naprawdę przyciąga wzrok, a i sam środek jest bez zastrzeżeń. Tak jak wydanie jest dopracowane do perfekcji, tak i opowieść Andersena jest literaturą z górnej półki. Życzyłabym sobie żeby inni autorzy brali przykład z Kenneth’a i tworzyli oryginalne, pomysłowe i wolne od komercji książki, w których byłoby 100% wkładu twórcy, a nie ściągnięte wzorce od kogoś innego. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Nakanapie.pl za co serdecznie dziękuję.
Powieść można nabyć w sieci Księgarni Gandalf:

poniedziałek, 8 października 2012

Maureen Jennings - Pod gwiazdami smoka

Autor: Maureen Jennings
Tytuł: Detektyw Murdoch. Pod gwiazdami smoka
Wydawnictwo: Oficynka
Opis książki: Latem 1895 roku w zapuszczonym mieszkaniu znaleziono zwłoki Dolly Merishaw. Początkowo Wiliam Murdoch podejrzewa nieszczęśliwy wypadek. Jednak nowy koroner, piękna Julia Ogden, dowodzi, że kobieta została zamordowana. Murdoch odkrywa, że stara Dolly była akuszerką i dyskretnie pomagała wielu kobietom pozbyć się ich kłopotu. Co wiedziała Dolly i komu mogło zależeć na jej śmierci?
Ocena: 4,5/6

Pierwszą część z serii o detektywie Murdoch'u miałam okazję przeczytać już jakiś czas temu. Jego kryminalne perypetie porzuciłam na rzecz co rusz to nowej literatury, ale nie zapomniałam. O nie, nie. Z miłą chęcią zasiadłam do drugiej części pod tytułem "Pod gwiazdami smoka" i ponownie zatraciłam się w XIX wiecznym uroku Toronto i jego mrocznych tajemnicach.

Dolly Merishaw to niby zwykła akuszerka jakich wiele. No właśnie - niby. By dorobić się większych pieniędzy pomagała młodym kobietą w aborcji, a z późniejszych wiadomości wynika, że także wyłudzała pieniądze szantażem. Nadchodzi lato 1895 - w brudnym, zaniedbanym mieszkaniu zostają znalezione jej zwłoki. Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, przedawkowanie alkoholu i tym podobne rzeczy. Policja ani myśli wszczynać śledztwa, jednak wiadomość od nowego koronera - pięknej pani doktor Juli Ogden, wzbudza pewne wątpliwości co do przyczyny zgonu Dolly. Do akcji wkracza detektyw William Murdich - kochający krawaty i sprawiedliwość, przystojniak który widzi więcej niż nie jeden stróż prawa. W czasie dochodzenia wychodzą na jaw przerażające fakty z przeszłości kobiety. Czy mają one związek z jej śmiercią?

Kolejne udane spotkanie z Maureen Jennings. Uwielbiam tę autorkę, ma niesamowitą smykałkę co do tworzenia dobrych, wciągających i intrygujących kryminałów. Jak pierwsza część obyła się u mnie bez echa, tak tom drugi wbił mnie w fotel na cały wieczór. Największym plusem jej książek jest umiejętność połączenia najważniejszych wątków głównych, z tymi mniej ważnymi pobocznymi. Widzimy świat kryminalny, potencjalnych sprawców, a za chwilę gładko przechodzimy do życia prywatnego głównego bohatera. Naprawdę świetnie dopracowana książka, pełna tajemnicy, niebezpieczeństwa i zagadek do rozwiązania.

Pani Jennings pisze bardzo prosto, choć akcja powieści wymagałaby bardziej skomplikowanego języka. Dla jednych może być to plusem, dla innych odwrotnie. Mi osobiście pasuje to rozwiązanie idealnie - dzięki temu szybciej przyswajam treść, fabuła prowadzi mnie od punktu A do punktu B, w miedzy czasie zasypując mnie nieoczekiwanymi zwrotami akcji i wieloma niespodziankami. Lekki styl, dużo wkładu samej siebie, ogrom pomysłowości - tak mogłabym podsumować "Pod gwiazdami smoka".

Coś co cechuje serię spod pióra Maureen to różnorodność. W każdej książce dowiadujemy się czegoś innego. Tutaj bardziej wdrążamy się w życie detektywa i poznajemy jego sekrety, tajemnice, zażyłości a przede wszystkim - jego przeszłość. Podoba mi się to rozwiązanie. W każdym tomie jest coś innego, co wzbudza ciekawość i chęć sięgnięcia po następne części.

Osobiście polecam fanom tego gatunku. Jestem pewna, że będzie tak samo zadowoleni jak ja jestem. Osoby które szukają lekkiej, prostej i czystej prozy - również zachęcam, naprawdę gwarantuję wam, że spędzicie z tą książką kilka miłych i zaskakujących godzin. Prosta ale nad wyraz ciekawa okładka przyciąga wzrok, dopracowane wydanie cieszy oko, a sama historia wbija w fotel i przenosi w całkiem inne miejsce.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Oficynka za co serdecznie dziękuję.
Powieść można nabyć w sieci księgarni Gandalf: