piątek, 2 grudnia 2011

Anna Lisak - Miłość staropolska. Obyczaje, intrygi, skandale.


Wydawnictwo: Bellona
Opis książki: Autorka zaprasza czytelników do staropolskiej alkowy, gdzie działo się naprawdę wiele. Nasi pradziadowie podlegali tym samym słabościom i pragnieniom, co my: potrzebie miłości, bliskości drugiego człowieka, pożądaniu. Pod aksamitnym kubrakiem zdobionym drogimi kamieniami, pod pancerzem zbroi dokładnie tak samo biło i pękało z miłości serce jak pod współczesnym garniturem.
Moja ocena: 8/10

Szczerze przyznam kiedy dostałam książkę, byłam pewna że ciężko będzie mi się przez nią przebić, jednak moje obawy rozwiały się wraz z pierwszym rozdziałem. Książka mimo iż porusza historyczne aspekty, co dla niektórych może wydać się nudnawe, wciąga na całego.

Pani Agnieszka Lisak postawiła za cel ukazanie nam całkowicie odmiennej przeszłości. Chciała przedstawić nam „prawdziwe ludzkie oblicze” w starej Polsce, bez wyidealizowanego obrazu. W takim zwierciadle zostaje przedstawiona miłość i perypetie z nią związane, oraz to jak z nią zmagali się nasi przodkowie.

W książce znaleźć można poszczególne etapy i rodzaje miłości. Autorka patrzy na świat z perspektywy tamtejszych kobiet, i tak widzimy, że zawarcie dobre małżeństwa i odnalezienie w nim miłości było zwykle największym sukcesem na jaki mogła liczyć wówczas dziewczyna. Dalej poznajemy losy poszczególnych kobiet a zatem ich obyczaje i mentalność tamtych wieków.

W pierwszych rozdziałach możemy przeczytać o przygotowaniach do zamążpójścia – w końcu miłość głównie z tym była związana. Zaczynamy od odpowiedniego kandydata, jednocześnie poznając wiele zwyczajów z tym związanych co na pewno korzystnie wpływa na wartość książki.

W dalszych rozdziałach ukazują nam się małżeńskie losy – szczęśliwe lub tragiczne. Tak jak w dzisiejszych czas, tak i wcześniej zdrady, romanse i wpadki nie były obce. Miłość nie zawsze ogranicza się tylko do małżeństwa. Nie brakuje również pikantniejszych rozdziałów, gdzie możemy dogłębniej poznać tajemnice naszych monarchów ale i problemy seksualne szlachty czy mieszczaństwa.

Spodobało mi się to, że autorka nie ogranicza się tylko do ludzi z wyższej klasy, ale przykładów szuka spośród różnych stanów. Jak wiadomo strzałą Amorka nie zna różnic społecznych, jednak skutki jej działania mogły być różne w zależności od pozycji kochanków. Oprócz tego w książce znaleźć możemy życie tych, których miłość ominęła bądź zmusiła do płacenia za nią – smutne losy Anny Jagiellonki i żony Zygmunta Augusta.

Oprócz tego wyruszamy w podróż po staropolskich szlakach wędrówki francuskiej choroby – bigamiści, czarownice i zoofilie nie będą nam obcy.

Chociaż autorka skupia się na przedstawieniu dziejów miłości w Rzeczypospolitej szlacheckiej to nie stanowi dal niej problemu wybiegnięcie w inne okresy historyczne. Dzięki temu mamy okazję poznać miłosne perypetie władców średniowiecznych, czy poczytać o obyczajach XIX wieku które mnie osobiście najbardziej się spodobały.

Książkę uzupełnia kilkadziesiąt kolorowych ilustracji zamieszczonych między tekstem – ilustrują one życie codzienne, przedstawiają bohaterów rozdziałowych. Z pewnością są cennym dodatkiem do lektury.

Komu mogę polecić książkę? Na pewno osobą które fascynują się historią, ale i tym którym temat miłości nie jest obcy – czyli każdemu. Obyczaje, obrzędy i cała historia jest naprawdę świetnie skrojona i każdy odnajdzie rozdział dla siebie. 


Książkę dostałam od serwisu nakapanie.pl jako egzemplarz recenzyjny, za co bardzo dziękuję.


niedziela, 6 listopada 2011

Anna Łacina - Czynnik miłośći

Autor: Anna Łacina
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Opis książki: Gdyby rodzina Cullenów chodziła do liceum Patrycji, wszystko wyglądałoby inaczej. Ale takie rzeczy dzieją się tylko w książkach. Poza nimi czeka codzienność: despotyczny ojciec urządzający w domu hałaśliwe imprezy, zahukana matka i zgryźliwi nauczyciele. Do tego przyjaciółka zakochała się w Tajemniczym Poecie...A jednak...W życie Patrycji nieoczekiwanie wkracza ktoś bardzo podobny do Edwarda, bohatera ulubionej powieści: ta sama blada cera, podobnie podkrążone oczy, nieziemska uroda...Czy chłopak rzeczywiście skrywa mroczny sekret?
Ocena: 7/10

Po książkę sięgnęłam za namową mojej przyjaciółki. Kiedy dojrzała nazwisko „Cullen” widome było, że nie przepuści okazji by nie zgłębić się w owej lekturze – tak więc i ja postanowiłam spróbować. Książka mimo opisowi z tyłu nie jest mroczną opowieścią z masą sekretów do rozwikłania, co było dla mnie miłym zaskoczeniem.

Głównymi bohaterkami powieści są dwie najlepsze przyjaciółki: Patrycja – ładna, wysoka dziewczyna z bogatej rodziny, oraz Magda, zwana też Magdzikiem – zakompleksiona i wychowywana tylko przez matkę nastolatka. Obie zmagają się z przeróżnymi problemami współczesnych nastolatków – głównie natury miłosnej. Pati szuka swego Edwarda Cullena – swój ideał książkowy, nie filmowy, Madzia znów prowadzi bujne życie internetowe, podając się całkowicie za kogoś innego - jako Tempest Lady jest studentką i pisze z informatykiem o duszy romantyka, który dodatkowo pisze dla niej wiersze. Jednak z czasem pojawia się pytanie: Czy to aby na pewno realna osoba? Może to oszust? Zboczeniec? Z kolei u Patrycji pojawia się…Edward, no może nie dosłownie, ale bliski jego ideałom. Eryk, bo tak się nazywa chłopak od razu staje się obiektem westchnień Patrycji, która mimo racjonalnemu myśleniu staje na głowie by dowiedzieć się kim jest tak naprawdę nowy lokator.
Niestety więcej zdradzić nie mogę.

Czytając opis można stwierdzić, że to następny Paranormal Romance, na szczęście tak nie jest i czytelnik zostaje miło zaskoczony. Wielowątkowość historii, możliwość poznania nie tylko dwóch głównych bohaterek ale i całego ich otoczenia naprawdę jest wielkim plusem książki. Można wczuć się w życie dziewczyn i razem z nimi dogłębnie przeżywać przygodę. Książka porusza wiele problemów obecnego życia – funkcja rodziny, szkoła oraz problemy nakładają się do siebie i widać ile traci się na braku dobrej komunikacji.

Lekturę czytała się łatwo, szybko i przyjemnie. Jest to powieść skierowana do młodych ludzi.  W niektórych momentach mnie trochę przenudziła, za dużo opisów i przeciągania, ale reszta jest bez zarzutu. Wzmianek  do „Zmierzchu” również nie jest dużo, co wydaje mi się dobrym rozwiązaniem, chociaż to całe odniesienie do niego wydaje mi się trochę komercją, naciąganiem byle tylko fanki sagi zakupiły tę książkę – ale to może tylko moje wrażenie. Co jeszcze mogę powiedzieć…żałuję, że niektóre kwestie zostaję nie domówione np. sprawa Magdy, pewnego chłopca czy nauczycielki, ale pewnie tak miało być. Jest wiele sytuacji w których nie można się powstrzymać od śmiechu. Zwroty Patrycji i Magdy są naprawdę nietuzinkowe. Obie dziewczyny stały mi się bardzo bliskie – oprócz imienia Magda, i zakochanej przyjaciółki łączy nas wiele. Spojrzenie na świat i rozgardiasz uczuć.

Sama nie wiem jak jednoznacznie donieść się do tej książki, z jednej strony mi się podobało, z drugiej mam wrażenie, że to tylko komercyjna zapychanka. Miło mi się czytało, język i styl jest naprawdę świetny, trafia do czytelnika, nie ma mydlenia oczy to jednak pozostaje takie „ale” z którym niewiadomo co zrobić. Książka na pewno spodoba się miłośnikom tego typu literatury. Innym także może przypaść do gustu jeśli będą mieli ochotę na raczej lekką i miłą lekturę. Niekoniecznie musicie uznać ją za priorytet do przeczytania, ale warto zapoznać się z polskimi realiami, bohaterami i brakiem paranormalnych zjawisk.

sobota, 29 października 2011

Ellen Schreiber - Pocałunki wampira.Początek

Tytuł: Pocałunki Wampira. Początek
Autor: Ellen Schreiber
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 
Seria: Pocałunki Wampira
Opis książki: Nowy chłopak w mieście. Pogłoski o wampirach. I pierwsza, niebezpieczna miłość.
Dwór na szczycie wzgórza wiele lat stał pusty, ale pewnego dnia okazało się, że ktoś w nim zamieszkał. Tajemniczy Alexandre Sterling natychmiast stał się tematem plotek. Raven, zafascynowana wampirami gotka, usiłuje odkryć całą prawdę o skrytym chłopaku. Kiedy go poznaje, zaczyna między nimi iskrzyć. Czy Alexandre spełni jej największe marzenie?
Miłość bywa pokrętna - zwłaszcza taka, która ożywa dopiero po zmierzchu...
Ocena: 6,5/10

Tak jest, znów wampiry – szał na nie jeszcze mi nie przeszedł więc zabrałam się za kolejną książkę, tym razem napisaną przed zmierzchomanią. „Pocałunki wampira. Początek.” to cienka lektura, licząca tylko dwieście szesnaście stron autorstwa Ellen Schreiber. Bardzo wyczekiwałam na premierę tej serii, jednak nie jestem w pełni usatysfakcjonowana częścią pierwszą, ale tłumaczę to sobie rzeczonym „początkiem”. Zachwycona okładką i opisem z tyłu książki natychmiast zasiadłam do czytania.

Główną bohaterką powieści jest Raven – dziewczyna od małego zakochana w wampirach, pasjonująca się ciemnością i mrokiem, mieszkająca w spokojnym aż nadto Grajdole jak to nazywa. Przygodę z nią zaczynamy od jej najmłodszych lat, dzięki czemu dogłębnie możemy poznać jej osobowość. Tak oto, spokojnie przez kilkadziesiąt stron zapoznajemy się z charakterem i zachowaniem Raven. Jedna nieprzemyślana odpowiedź dziewczyny w szkole zmienia jej życie diametralnie. Warto wspomnieć, że rodzicie Rav są byłymi hipisami, więc „dziwne” zachowanie wyniosła z domu, w którym nie brakowało miłości, wspólnych wieczorów filmowych i swobody. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy, tutaj mam na myśli narodziny brata (Małego Nudziarza) który również odmienia jej życie – rodzice zmieniają swoje priorytety i na nieszczęście Raven posyłają ją do szkoły. A tam nie ma lekko – ciągłe kłopoty i wizyty u dyrektora nie zbliżają koleżanek. Wszyscy uważają ją za dziwaczkę i odmieńca. Nie ma znajomych, tylko Becky – najlepszą przyjaciółkę od dzieciństwa która traktuje Rav normalnie. W dniu jej szesnastych urodzin miasto nachodzą plotki, że oto w opuszczonym i nawiedzonym domu zamieszkała „dziwna” rodzina. Oczywiście główna bohaterka jest przeszczęśliwa i jak najprędzej stara się odkryć kto zawitał w skromne progi Grajdoła. W jej myślach snuje się teoria, że zamieszkały tam….wampiry. Zbiegiem okoliczności –albo i nie, jest to, że rodzina faktycznie przypomina wampirową ferajnę, albo Adamsów. Nie wychodzą za dnia, są bladzi, mają lokaja Straszydło, a co najlepsze syna Alexandra – najbardziej pociągającego chłopaka na ziemi według Raven. Nie chodzi do szkoły, jest trupioblady, cały czas przesiaduje na cmentarzu – idealny chłopak dla niej. Tak oto bohaterka stawia sobie za punkt honoru odkrycie prawdy, która niekoniecznie przyniesie jej jednoznaczną i wyczekiwaną odpowiedź, a nawet może sprawić, że straci osoby na których jej zależy.

Rzadko kiedy się zdarza żebym mogła w chociaż 50% utożsamić się z bohaterką, tutaj byłam zaskoczona, bo zbliżone charaktery, zachowania i punkt widzenia Raven pokrywa się z moim w przynajmniej 80 procentach. Dziewczyna od małego wiedziała co kocha, co ją pasjonuje i czego od życia chce. Jestem zachwycona tym, że autorka tak przejrzyście nakreśliła obraz Rav. Zazwyczaj bohaterów poznajemy już w jakiejś określonej grupie wiekowej, tutaj idziemy od najmłodszych lat aż do teraźniejszości. Mimo iż style i wyglądem różnimy się diametralnie – Raven to gotka u której króluje czerń; glany i mroczny makijaż, to jednak wiele nas łączy. Najbardziej podobał mi się jej punkt widzenia miłości, jako iż sama jestem zakochana, jej myśli trafnie określiły stan mojego ducha:

„Przeistaczałam się w mdlejącą, łzawą, czułostkową dziewczynę o cielęcych oczach i nogach jak z waty.”

oraz:

„Dreszcz podniecenia, tęsknoty, namiętności przeszywał całe moje ciało – jeszcze nigdy żaden chłopak nie wzbudzał we mnie podobnych uczuć”

Oprócz tego Rav jest bardzo żywą i pogodną osobą. Twardo stąpa po ziemi i nie boi się ryzyka. Sprytna i diabelnie ciekawska często ściąga na siebie kłopoty. Chwała autorce za to, że nie zrobiła z niej takiej ciapowatej Belli – nie przeżyłabym tego. Zna swoją wartość i kroczy dumnie przez życie wciąż pozostając sobą.

Co do treści książki….widać, że jest to początek. Albo początek początku. Głównym wątkiem przez prawie pół książki są perypetie Reven z Trevorem – gwiazdom szkolnej drużyny futbolowej, który dokucza dziewczynie od najmłodszych lat. Ich potyczki naprawdę są bardzo fajne, jednak to za mało. Język i styl pisarski – nie mam zastrzeżeń. Bohaterowie różnorodni, dobrze skrojone miejsca i opisy. Niestety jest to chyba książka na jeden raz – sama przeczytałam ją na 4 lekcjach w szkole.

Najlepsze i najciekawsze zwroty akcji pojawiły się dopiero pod koniec książki. Skoki i niedomówienia w jakimś tam małym stopniu nadrabiają pierwszą połowę lektury. Obecnie na rynku jest pełno tego typu książek, autorzy odgrzewają te same schematy, przez co paranormal romance nie jest już tak entuzjastycznie przyjmowany. Cieszy mnie jedynie fakt, że w tej książce miałam trochę nawiązań do „Drakuli” Stokera.

Czy sięgnę po kontynuacje? Zapewne tak, ale z ciekawości czy autorka rozwinie historię w dobrym kierunku, czy raczej stłamsi ją zmianami na gorsze. Komu się spodoba? Osobom którym nudzi się w szkole i oczywiście fanom wampirów. Nie będę mówić, że polecam lub nie…nie widzę sensu, sama jednoznacznie nie potrafię stwierdzić czy mi się podobało czy nie. 

"Wszechświat przypomina płótno nakrapiane lśniącymi, migotliwymi światełkami, wszechobecny obraz, który czeka, żeby na niego popatrzeć. Ale ludzie są tak zabiegani, że go nie dostrzegają. A to najpiękniejsze ze wszystkich dzieł."
Alexander Sterling