wtorek, 22 października 2013

A teraz całkiem z innej strony...oszuści, wszędzie oszuści...

Witam Was,

Dzisiaj chciałabym poświęcić swój tekst w całkiem innej kategorii. Nie, nie będzie recenzji filmu/płyt muzycznych czy choćby mojego pitolenia. Nie. Dzisiaj chciałabym poruszyć bardzo ważną kwestię jaką są oszuści w sieci, a uogólniając - firmy które są bandą złodziei i naciągaczy, żerujący na naiwności nieświadomych niczego młodych (i nie tylko) osób.

Z racji tego, że nie mogę podać nazwy firmy (oczywiście, pewnie zostałabym za chwilę pociągnięta do odpowiedzialności, nałożone zostałby kary bo szkodzę "dobremu" mieniu firmy) dlatego będę starała się naprowadzić Was na odpowiednią drogę. Ale do rzeczy.

Tydzień temu zaczęłam aktywnie poszukiwać pracy i znalazłam ofertę która najbardziej mi odpowiadała. Praca miała polegać na pracy przy dokumentach, odpisywaniu na maile, umawianiu spotkań i rekrutacji osób. Miała mieć elastyczny czas pracy i dogodne godziny. Nie czekając zbyt długo wysłałam maila z potrzebnymi dokumentami i czekałam na rozpatrzenie. Po 2 dniach otrzymałam maila z wiadomością, że przeszłam pozytywnie proces rekrutacji i zapraszają mnie na rozmowę kwalifikacyjną. Oczywiście, uradowana bo w końcu będzie jakiś dochód na przysłowiowe waciki (a wiadomo, życie studenta ciężkie) jak na skrzydłach frunęłam na ową pogadankę. Wtedy jeszcze nawet nie wiedziałam w jakie bagno się pakuję.

Biuro "firmy" zrobiło na mnie pozytywne wrażenie, ludzie wokół - również. Myślę: "No to mi się trafiło.". Zostałam zaproszona do gabinetu, przedstawiona i się zaczęło. Pierwsze pytanie: o sobie (to zaczynam się produkować) zwrot akcji - pani rekrutantka mówi o całej korporacji. Wszystko pięknie ładnie, pozwolę sobie mniej więcej zacytować kwestię:
"W Polsce firma działa od 21 lat, ma duże doświadczenie na rynku pracy, a od niecałego roku prosperuje również w Po***. Jej celem jest wspomaganie młodych ludzi, wprowadzenie ich w branżę itp. Wysokie dochody jakie firma umożliwia to 1600 zł miesięcznie i możliwość wspięcia się na wyższy szczebel kariery....i tak dalej i tak dalej."
Myślę sobie: "Nie jest źle, zapowiada się ciekawie i to bardzo." Na pytanie: Czy jestem zainteresowana pracą, machinalnie odpowiadam, że tak - bo w końcu kto by odmówił. Uśmiechnięta pani podaje mi arkusz i mówi, że muszę wypełnić WSTĘPNIE ANKIETĘ OSOBOWĄ która pozwoli na lepsze poznanie mojej osoby, zbierze dane do przygotowania umowy, którą otrzymam po szkoleniu które odbędzie się w niedziele. Niewiele myśląc chwyciłam za długopis i wypełniłam ankietę, złożyłam podpis. Dostałam numer i czekałam na szkolenie. I jak na złość zapomniałam sprawdzić w internecie co o tej firmie sądzą inni...a szkoda, wielka szkoda.

Niedziela nadeszła bardzo szybko. Wstałam rano i pojechałam na szkolenie. A tam...ZONK. Mina typu: Are you fu*king... , Poker Face itd. Pierwsza myśl: co to kur*wa ma być, moim zdaniem miało być siedzenie i prowadzenie dokumentów, a nie...latanie i podpisywanie umów na ubezpieczenia z innymi ludźmi. Gdzie "podpisywanie" biorę w dużą rezerwę...powinnam to nazwać - wciskaniem im tego czego sama nigdy w życiu bym nie podpisała. Mało tego, jakie 1600 zł. - tutaj mamy typową PIRAMIDĘ budowania pozycji i wynagrodzenia (pozwolę sobie pominąć co to jest, ale wydaje mi się, że w większości każdy wie, ewentualnie google pomogą). Praca przysłowiowego akwizytora/doradcy. Ale ok, dotrwałam do końca szkolenia, a na drugi dzień zostałam umówiona na spotkanie w sprawie dokończenia formalności. Zdenerwowana, zestresowana czekałam na dzień kolejny...a w nim...kolejne rewelacje.

W podziałek, czyli wczoraj wpadłam do biura z nastawieniem lekko mówiąc nieciekawym, ale spokojnie czekałam na moją kolej. Żal mi było osób które tak jak ja wcześniej, wychodziły i wchodziły w sprawie pracy z wyrazem twarzy i myślą: Kurczę, złapałam pana Boga za nogi, z poszczególnych pomieszczeń. Wreszcie się doczekałam. Grzecznie jak kultura wymaga przywitałam się, usiadłam i zaczęłam zadawać pytania...i co się okazało? Że muszę zbudować grupę osób które podpiszą umowę jakąś z której ja będę miała zysk, i tak dalej i tak dalej...mało tego. Na dzień dobry pani w uprzejmy sposób czyt. wręcz kategoryczną siłą chciała wcisnąć mi pierwszą umowę o ubezpieczenie na życie którą miałam podpisać sama ze sobą - bo w końcu kto zadba o moją emeryturę jak nie ja sama. Po pół godzinnej wymianie zdań typu: nie, nie chcę, nie nie podpiszę, nie nikt z rodziny też nie, nie nie znajomi też nie, no mówię, że nie....pani dała mi czas do namysłu do środy. Chociaż wiedziałam, że tego nie podpiszę powiedziałam jej, że nie jestem pewna czy to praca dla mnie i chcę się zastanowić zanim podpisze umowę...kolejny ZONK...okazało się, że ANKIETA którą podpisałam + dokumenty o ochronie danych to nic innego jak właśnie UMOWA. Zbladłam, padłam, nieżyłam...na trzęsących się nogach wyszłam z biura, mając nadzieję, że Bóg wysłucha moich modlitw o to by był łaskawy dla mojej głupoty, idiotyzmowi i naiwności i jakoś mnie z tego wyplątał. Nieprzespana noc przyniosła kolejny dzień...dzisiejszy.

Z odsieczą przyszła mi cała rodzina która kiedy dowiedziała się, że moim planem było pracować w firmie która ma w nazwie pierwszą literę "O" doradziła mi co robić. Dzięki wsparciu ich (głównie prawnym i psychicznym) zadzwoniłam i jednym tchem powiedziałam, że chcę zrezygnować z tego, z tej całej pożal się Boże pracy. Na szczęście (nie wiem czy tylko moje i mojej gadaniny, mam nadzieję, że nie jestem osamotniona w tym wyplątaniu się) nie było problemu. Jako iż pracy nie zaczęłam jutro jadę złożyć wypowiedzenie umowy i raz na zawsze zamykam rozdział z tą anomalią.

Tak więc kochani. UWAŻAJCIE, UWAŻAJCIE NA NACIĄGACZY, KRĘTACZY I OSZUSTÓW. Wierzyć mi się nie chce, że ja jako osoba naprawdę podejrzliwa, sprawdzająca wszystko a co najważniejsze czujna dałam się wciągnąć - na szczęście tylko w pierwsze etapy - takie kołchozu. Treść ogłoszenia zazwyczaj jest zawsze taka sama:
Firma z długoletnim doświadczeniem działająca na rynku europejskim z siedzibą w Poznaniu zatrudni osobę na stanowisku specjalisty ds. rekrutacji.
Praca polega na przeprowadzaniu procesu rekrutacji tzn.: weryfikowaniu dokumentów, zamieszczaniu ogłoszeń, odpowiadaniu na maile, oraz odbieraniu telefonów.
Proponujemy elastyczny czas pracy: minimum 2 razy w tygodniu po ok. 2,3 godziny w biurze. Niektóre obowiązki wykonuje się w domu.
Oferujemy : Bezpłatny pakiet szkoleń i pracę w miłym towarzystwie.
Wynagrodzenie: 1600 do 3000 zł miesięcznie zależne od zaangażowania.
Wymagania : niekaralność, wykształcenie średnie. Mile widziana jest komunikatywność i otwartość.
Szkoda tylko, że w tym całym "pięknym" tekście nie ma ścisłości co do: zaangażowania, na czym polega praca i wynagrodzenia (bo są przypadki gdzie ludzie pracują po kilka miesięcy za darmo). Oprócz tego w Polsce działa od niecałych kilku lat a nie jak piszą od 20. Od 20 jest na świecie - i jaki świat duży, tak wiele negatywów.

Podsumowując: przestrzegam, że gdy usłyszycie o firmie "O.." uciekajcie gdzie pieprz rośnie. Jak czytałam opinie na ich temat (plus wujek z niemiec również odpowiednią rekomendację dał) to nie mogłam uwierzyć - myślałam, a taki spam. Ale teraz wiem, na własnej skórze...to jest: JEDNO WIELKIE NIEPOROZUMIENIE Z KTÓREGO MOGĄ WYNIKNĄĆ JEDYNIE TYLKO PROBLEMY.

Wybaczcie moi kochani, że robię całkowity SPAM nie w tematyce bloga, ale czuję się zobowiązana opowiedzieć swoją historię bo może uda mi się choć w kilku przypadkach uchronić biednych ludzi chcących normalnie pracować przed takimi wyzyskiwaczami. Również proszę o nieocenianie mnie, bo w końcu każdy ma prawo do błędów - choć tego akurat mogę się wstydzić.

10 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwa lata temu miałam podobne zdarzenie. Straciłam pieniądze na dojazdy (dosyć sporo) w nadziei, że będę miała etat. Niestety podobnie jak Ty o mały włos nie wpadłam w pułapkę. Przykro mi, że tyle osób, które ma nadzieję stała pracę, zostaje oszukanych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się! takich ogłoszeń jest zatrzęsienie. W ogłoszeniu podają umowa o pracę, a idziesz i mówią umowa w oparciu o działalność gospodarczą. Czyli jednym słowem płać sam za siebie, a jak będziesz mieć problem z klientami, to my umywamy ręce:/ Współczuje takiej sytuacji :/ Dobrze, że udało się jakoś to wszystko rozwiązać.

    OdpowiedzUsuń
  4. ze względu na swoje minimalne doświadczenie w szukaniu pracy, jeśli znalazłabym takie ogłoszenie to na pewno bym zwróciła na nie swoją uwagę i pewnie też wplątałabym się w takie kłopoty, a nie każdy ma takie szęście jak ty, że tak łatwo sobie z tym poradzi, aczkolwiek ja ci gratuluję, bo jak to mówią, co cie nie zabije, to cie wzmocni :D i fajnie, że podzieliłaś się tym na blogu, bo w ten sposób pomożesz może nie jednej osobie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. jakiś czas temu spotkała mnie podobna historia, co najgorsze zauważyłam, że jest masa tego typu ogłoszeń, ale teraz jestem na nie wyczulona i mam nadzieję, że nigdy nie dam się nabrać na żadną z tych "cudownych" ofert :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz niestety pełno takich "prac", dlatego ja doceniam bardzo, że mam pracę, która mnie w pełni satysfakcjonuje i którą bardzo lubię. Tobie też życzę lepszych ofert i żebyś na swojej drodze więcej takich firm nie spotkała!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze, że o tym napisałaś. Widziałam kilka takich ogłoszeń i dumałam, co to dokładnie może znaczyć to "ds. rekrutacji". Teraz wszystko jasne. Niestety dziś znaleźć pracę (do tego dobrą) jest bardzo trudno. Wszędzie pełno kombinacji i naciągania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Współczuję, Madzik. Mnie się tak nie zdarzyło jeszcze i mam nadzieję, że się nie zdarzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak doczytywałem do miejsca, że masz coś wypełniać i podpisywać, to zapaliło mi się czerwone światełko. W sumie wszystko, co podpisujemy, należy dokładnie czytać, i kij w oko tym, co się niecierpliwią i chcieliby, byśmy od razu podpisali - niech nam dają krótsze rzeczy do podpisania.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje wszystkim komentującym:):*