poniedziałek, 26 sierpnia 2013

I dwa lata minęło...jak jeden dzień...ogłoszenie wyników konkursu!

!Witam kochani!

Tak jest. Nadeszła wreszcie wiekopomna chwila a mianowicie - DRUGIE URODZINY BLOGA.
Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak wiele to dla mnie znaczy. I sama nie wiem od czego zacząć. Ten rok był najbardziej zwariowany i pod względem czytelniczym jak i prywatnym. Przeszłam załamanie nerwowe, kryzys blogowy, złamane serce i rewolucję życiową ale jak widać - wróciłam, dalej czytam i piszę i nie zamierzam tego zmienić.
W ciągu całego roku udało mi się przeczytać około 200 książek najróżniejszej tematyki - jedne były lepsze inne gorsze, ale niczego nie żałuję bo każda książka coś wniosła do mojej głowy. Nawiązałam około 8 nowych współprac z wydawnictwami. Opublikowałam około 140 recenzji na blogu. To dla mnie samej nie lada wyczyn. 
Czas mija a książki nadal pozostają moją miłością na równi z muzyką i pisaniem. Pomimo przeciwności losu zawsze do nich wracam i jestem pewna, że tak zostanie do końca moich dni.
Jako iż jest to moje? (no dobra, bloga) święto chciałabym złożyć kilka podziękowań:

- Dziękuję moim najbliższym przyjaciółkom i przyjaciołom - Nastka, Aga, Paulo, Przemek - to dzięki Wam moje życie nabiera kolorów, a kiedy przychodzi chwila zwątpienia to właśnie Wy kopiecie mnie w tyłek i mobilizujecie do działania, wspieracie i jesteście ze mną. Kocham Was z całego serca :*

 - Dziękuję mojej mamie która, cierpliwie znosi naloty listonoszy i kurierów z coraz to nowszymi czytadłami  a później pomaga mi segregować i układać książki - jesteś jedyna :*

- Dziękuję wydawnictwom - wszystkim bez wyjątku - tym z którymi współpraca trwa, ale i tym z którymi się współpraca zakończyła. Dziękuję Wam za szansę, ogromne zaufanie i pomoc w samodoskonaleniu się :*

- Przede wszystkim dziękuję WAM moi drodzy CZYTELNICY - dziękuję Wam z całego serca za oddanie, za każdy komentarz, za każde wejście i przeczytanie moich "recenzji". Jesteście jedyni i życzę Wam wszystkiego co najlepsze. Mam nadzieję, że będzie ze mną przez kolejne lata. Dziękuję raz jeszcze :*

- I (tutaj błysnę skromnością) Dziękuję Samej Sobie - za to, że chociaż jestem leniwa, mało stabilna i z tą silną wolą również cienko bywa, to jednak to co zaczęłam - robię nadal. I chcę to kontynuować jeszcze przez bardzo, bardzo długi czas.

Jeśli chodzi o podziękowania - to tyle. Z okazji 2 urodzin bloga chciałabym dać Wam wszystkim szansę na bliższe poznanie mnie, dlatego pod tym postem możecie zostawić po 2 pytania (obojętnie jakie) a ja w następnej notce opublikuję odpowiedzi. Zapraszam was również na mojego FB, Aska.fm oraz Gochta.in - lajkujcie, pytajcie, rozmawiajcie.

Od października zaczynam studia, trochę się boję jak będzie wyglądał mój plan, czas wolny i wszystkie obowiązki więc na pewno musicie szykować się na mniejszą ilość recenzji. W połowie września muszę się przeprowadzić, ale obiecuję że każdą wolną chwilę poświęcę dla Was i dla Bloga.

To chyba by było na tyle, czas przejść do wyników konkursu.
Spośród masy zgłoszeń ciężko było wybrać najlepsze prace, jednak dzięki pomocy przyjaciółki cel został osiągnięty. Miło jest mi ogłosić, że zwyciężcą urodzinowego konkursu jest:
WERONIKA WALTER z bloga Kto Czyta Książki Żyje Podwójnie
GRATULACJE!!
Twoja praca powaliła mnie na kolana - w następnej notce zostanie ona opublikowana na blogu. Czekam na dane do wysyłki książek.

I to by było na tyle. Nie będę już zanudzać i przynudzać. Czekam na pytania a tym czasem podzielę się z wami dwoma zdjęciami z ostatniej sesji zdjęciowej na jaką dałam się namówić. 

Buźka 
Larysa


M.P. Kozlowsky - Juniper Berry & Fabrice Hadjadj - Wiara demonów

Autor: M. P. Kozlowsky
Tytuł: Juniper Berry I tajemnicze drzewo
Wydawnictwo: Esprit
Opis książki: Juniper Berry, córka sławnej i uwielbianej pary aktorów, tęskni do dni, kiedy rodzice mieli jeszcze dla niej czas. Niespodziewanie odkrywa, że za zmianą w ich zachowaniu kryje się mroczna tajemnica, do której kluczem jest niezwykłe drzewo rosnące w ogrodzie. Między jego korzeniami skrywa się przejście do groźnego podziemnego świata, którym rządzą okrutne reguły. Czy Juniper uda się uratować rodziców od losu gorszego niż śmierć?

Ocena: 5,5/6

Na książkę Pana Kozlowskiego przyszło mi czekać bardzo długo. Oczarowana okładką, wiedziałam że ta historia nie będzie banalną bajką na dobranoc. I nie pomyliłam się. "Juniper Berry" przeniosło mnie w całkiem inny świat i do tej pory żałuję, że nie ma kontynuacji przygód małej dziewczynki.

Historia opowiada losy jedenastoletniej Juniper Berry która za sprawą swoich sławnych rodziców aktorów musi wieść samotne życie. Do tej pory jednak nie przeszkadzało jej to - cała trójka spędzała wiele czasu ze sobą bawiąc się i gotując przysmaki, a co za tym idzie zacieśniając więzy rodzinne. Jednak sielanka nie trwała zbyt długo. Wraz z upływem czasu i wzrastającą karierą rodziców, Państwo Berry na swój sposób zapominają o córce a wszystkiemu winne jest drzewo rosnące nieopodal posiadłości. Co kryje w sobie? Jakie tajemnice przyjdzie odkryć Junniper? Tego dowiecie się czytając.

Na samym początku myślałam, że będzie to zwykła książka o niczym głównie skierowana do młodych odbiorców - tak wiem, nie powinno oceniać się po okładce. Jednak ze strony na stronę rozumiałam, że pod pozornie niezobowiązującą fabułą kryje się ważny przekaz i ostrzeżenie, nawiązujący do tego, że pogoń za marzeniami, karierą i sukcesem nie zawsze kończy się dobrze. Brak umiaru i przysłowiowy wyścig szczurów nie jest nam teraz obcy. Dorośli gnają za pieniędzmi jak zwariowani myśląc, że to jest w życiu najważniejsze. W tej historii, świat przedstawiony oczami dziecka pokazuje, że tak naprawdę najważniejszymi wartościami w życiu są: miłość, rodzina i przyjaciele a bogactwa materialne mogą sprowadzić na złą drogę.

Od pierwszego spotkania zapałałam sympatią do głównej bohaterki. Juniper to młoda dziewczynka pełna miłości. pasji i zaangażowania w pomoc innym. Wraz ze swoim nowo poznanym przyjacielem wyrusza w głąb koszmarów by uratować nie tylko siebie i swoich najbliższych ale i innych ludzi. Barwna postać jakich mało teraz w książkach. Na tle plastycznego i niesamowicie realnego tła scala wszystko w jedno, dzięki czemu otrzymujemy piękny bestseller.

Język w książce jest prosty i nieskomplikowany. Styl lekki i frywolny, z dawką dziecięcego humoru i zabawy. Jestem do tej pory pod ogromny wrażeniem ilustracji zawartych w lekturze, oraz bezbłędnemu drukowi jak i wydaniu, więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko POLECIĆ wam tę wspaniałą książkę. Jestem pewna, że tak jak i ja zostaniecie wciągnięci w niezobowiązującą przygodę gdzie każdy warunek i cel stawia przed nami sprytna jedenastolatka.

***********************************************
Autor: Fabrice Hadjadj
Tytuł: Wiara Demonów
Wydawnictwo: Esprit
Opis książki: Świat demonów jest niepokojąco blisko nas. Często prawdziwe zło kryje się tam, gdzie najmniej byśmy się go spodziewali – w „pobożnych uczynkach”, które nie mają nic wspólnego z miłosierdziem, w fanatycznych okrzykach tych, którzy z Boga uczynili slogan, w naszych własnych sercach. Wobec takiej wiary – pewnej swego, tryumfującej, pozbawionej wdzięczności, fałszującej przesłanie Ewangelii – nawet ateizm wydaje się mniej szkodliwy; „komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie”.

Ocena: 4/6

Po "Tajemniczym drzewie" postanowiłam sięgnąć po coś bardziej doroślejszego. "Wiara Demonów" również spod patronatu wydawnictwa Esprit, mimo iż podobała mi się nieco mniej, również wywarła na mnie pozytywne odczucia.

Do kwestii wiary podchodzę bardzo sceptycznie. Ok, jestem osobą która wierzy w Boga, jednak nie traktuję wszystkiego też zbyt poważnie. Kościół, wraz z wiekiem przestałam postrzegać jako azyl który schroni mnie przed złem i pozwoli się wyciszyć, lecz jako instytucję która - bardzo podobnie jak ZUS, wie jak zbić majątek na potencjalnych chrześcijanach. Zabierając się za książkę Fabrice nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. I cóż, zostałam ponownie zaskoczona. Bo autor zamiast skupić się na Bogu...leci w tango z demonami.

By nie pisać kolejnej książki typu: "Wierzcie w Pana, bo są na to dowody w postaci Pisma Świętego" autor skupił się na sile zła i jego relacjach z Bogiem. Nie od dziś wiadomo, że jak istnieje dobra to i zło do pary musi być. I w tej właśnie o to sposób Hadjadj (nie no, facet ma nazwisko zajefajne) przekazuje nam informację, że nawet same demony wierzyły i były blisko naszego Stwórcy. W śród licznych cytatów, podań jakie serwuje nam autor samoistnie zostajemy chociaż w lekkim stopniu przekonaniu, że: "Wow, faktycznie. Bóg istnieje.". O ile dobrniemy do końca książki, a to niestety nie jest zbyt proste, gdyż Fabrice pisze chaotycznie, sypie suchymi faktami i nie potrafi wzbudzić w czytelniku aż tak wielkiego zainteresowania.

Poza tymi małymi minusami, książka jest naprawdę wart uwagi. Jest to coś innego i świeżego. Jeśli ja przebrnęłam przez książkę o takiej tematyce to kochani - ona musi coś w sobie mieć. Fakt faktem nadal uważam, że istniały dinozaury, a człowiek niekoniecznie powstał przez "pyknięcie Pana" ale - jestem przekonana, że istnieje siła wyższa która nad nami czuwa. Polecam książkę zdecydowanie osobom mojego pokroju, tym którzy interesują się religią oraz tym którzy szukają literatury wymagającej myślenia. Na pewno będziecie zadowoleni.

Książki otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Esprit za co serdecznie dziękuję.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Łukasz Malinowski - Karmiciel kruków, Jolanta Reisch - Alkoholik & Tomasz Stężała - Kapitanowie 1941

Autor: Łukasz Malinowski
Tytuł: Karmiciel kruków
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Opis książki: Lato 1941. Na sowiecko-niemieckiej granicy “pokoju” gromadzą się milionowe armie szykujące się do zadania morderczego ciosu niedawnemu sojusznikowi. Młodzi oficerowie są gotowi, by spełnić swój obowiązek i poprowadzić żołnierzy do zwycięstwa. Druga odsłona losów młodych oficerów, którzy przeszli swój chrzest bojowy we wrześniu 1939 roku. Młodzi Niemcy zdobywają medale w kampanii francuskiej, Edwin Giermanowicz walczy z wrogami Związku Sowieckiego.

Ocena: 5,5/6

Nigdy nie przepadałam za książkami historycznymi, wręcz uciekałam przed nimi gdzie pieprz rośnie. Ale jak to się mówi - do odważnych świat należy i swoją niechęć zapragnęłam zażegnać powieścią Pana Malinowskiego. "Karmiciel kruków" nie dość, że pozbawił mnie nadmiernej awersji do historii to spodobał mi się, na tyle że z czasem na pewno wrócę do jego twórczości.

Cała akcja rozgrywa się w Skandynawii w okresie X wieku. Główny bohater Ainar - mężczyzna przystojny, odważny i waleczny to istny kobieciarz. Wystarczy, że pstryknie palcami a kobiety ścielą mu się do stóp. Oprócz opinii amanta i playboya Ainar jest średnio znanym, jednak cenionym poetą, który za swoje rymy potrafi zebrać nie jedną nagrodę. Jednak posiada też swoją drugą naturę - awanturniczą i zadziorną, a przez swoje bezczelne i nieprzemyślane zachowanie wywołuje małą wojnę przed którą musi uciekać. Ścigany, schronienie odnajduje w klasztorze na wyspie Irów. Kiedy dochodzi tam do dziwnych i niewyjaśnionych morderstw a głównym podejrzanym staje się nasz bohater, wszystko się zmienia. Ainar by oczyścić się z zarzutów musi odkryć zagadkę nie tylko dokonanych zbrodni ale i odkryć swoją przeszłość.

"Karmiciel kruków" to połączenie fantastyki i kryminału w oprawie historycznej. Autor świetnie buduje klimat tajemnic i niewyjaśnionych zagadek. Świetnie dopracował fabułę jak i bohaterów, racząc nas różnorodnością, plastycznym krajobrazem i zabawnymi dialogami. Stereotyp o tym, że tylko zagraniczna literatura jest coś warta zostaje tutaj obalony silnymi argumentami. Wystarczy przeczytać kilka pierwszych rozdziałów i od razu można rzecz: Tak, ta książka broni się sama.

Naprawdę miło spędziłam czas wraz z Ainar'em podróżując i odkrywając przeszłość. Postać ta jest niesamowicie barwna i ciekawa, nie można się przy niej nudzić. Niesamowite jak na przestrzeni całej lektury zmienia się i z buntownika wychodzi na prawego człowieka. Naprawę, miłe i pozytywne zaskoczenie jakich teraz brak w dzisiejszych książkach. Prosty i zrozumiały język i lekki styl to cechy charakterystyczne dla twórczości Pana Łukasza. Do tego piękne wydanie z nieziemską okładką która przyciąga wzrok i bezbłędny drug tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że my Polacy wychodzimy z cienia.

Zdecydowanie polecam fanom historii i fantastyki - będziecie zachwyceni. Tym którzy tak jak ja mają opory przed taką literaturą powiem tylko tyle: jeśli ja się dałam oczarować, to i wy się przekonacie. Naprawdę książka warta uwagi, a sam autor godny pochwalenia. 

********************************************
Autor: Jolanta Reisch-Klose & Ewelina Głowacz
Tytuł: Alkoholik - instrukcja obsługi
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Opis książki: Życie z alkoholikiem boli – ta książka ma sprawić, by bolało mniej. Nie jest grzechem kochać alkoholika – grzechem jest kochać go głupio i podtrzymywać jego uzależnienie. Alkoholik to książka dla współuzależnionych kobiet. Daje przykłady rozwiązań, pokazuje jak wybrnąć z trudnych sytuacji, ale w żadnym przypadku nie mówi, że będzie łatwo. Łatwo nie będzie, ale może być spokojniej.Jest to książka dla każdego, kto w mniejszym lub większym stopniu spotkał się z problemem uzależnienia. A takich ludzi jest w Polsce blisko 10 mln. Wielu z nas ma kogoś takiego w rodzinie lub wśród znajomych. 

Ocena: 4-/6

By odsapnąć po wojennych ścieżkach, zaraz po wyżej wymienionej książce zasiadłam do - nie mniej ciekawej jak się okazało później, pozycji kolejnych polskich autorów. "Alkoholik. Instrukcja obsługi" to dzieło dwóch Pań które w bardzo prosty i przystępny sposób przekazują czytelnikowi jak radzić sobie kiedy blisko nas znajduje alkoholik.

Cała książka to tak naprawdę jeden wielki poradnik, który ma za zadanie pomóc osobom dotkniętym bezpośrednio i pośrednio problemem alkoholowym. Nie jest to jednak lektura typu: zrób tak, tak i tak a będziesz zdrowy. Nie, nie. Tutaj jedynie, poprzez dobrze podane i mocno sugestywne fakty znajduje się zachęta do podjęcia terapii i leczenia długotrwałego. Bo nie oszukujmy się - z alkoholizmu nie da się wyleczyć ot tak sobie, a tym bardziej jakąś książką.

Wbrew pozorom "Instrukcja obsługi" nie jest tylko skierowana do osób które - że się tak wyrażę, "już w tym siedzą". Myślimy sobie: A co mnie to obchodzi. Ja nie mam z tym problemu, moi bliscy też nie - więc na kij mi ta książka. I to myślenie jest błędne. Dla samego odnalezienia się sytuacji i zapoznania z problemem który swoją drogą opanowuje XXI wiek warto przeczytać ten poradnik. Nigdy nie wiadomo co nas w życiu czeka, a zapamiętana nauka zawsze się może przydać.

Lekka, prosta, nieskomplikowana - tak w trzech słowach mogłabym opisać dzieło dwóch autorek. Nie ma przynudzania, owijania w bawełnę czy terminologii psychologicznej. W "Alkoholiku" mamy wszystko to, co powinno nas zmotywować do działania. Z tego właśnie względu polecam tę książkę każdemu bez wyjątku. Życie różne scenariusze pisze, więc lepiej niekiedy dmuchać na zimne.


************************************
Autor: Tomasz Stężała
Tytuł: Kapitanowie 1941
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
Opis książki: Życie z alkoholikiem boli – ta książka ma sprawić, by bolało mniej. Nie jest grzechem kochać alkoholika – grzechem jest kochać go głupio i podtrzymywać jego uzależnienie. Alkoholik to książka dla współuzależnionych kobiet. Daje przykłady rozwiązań, pokazuje jak wybrnąć z trudnych sytuacji, ale w żadnym przypadku nie mówi, że będzie łatwo. Łatwo nie będzie, ale może być spokojniej.Jest to książka dla każdego, kto w mniejszym lub większym stopniu spotkał się z problemem uzależnienia. 
Ocena: 2/6

I znów powróciłam do historycznych przygód, jednak tym razem była to wyprawa ciężka, trudna i całkowicie nieudana. Poległam ja, poległa i książka. "Kapitanowie 1941" to ciężki tom, który nawet doceniając za kreatywność, ciężko nazwać dobrą książką.

Rok 1941, lato. Na granicy sowiecko-niemieckiej gromadzą się armie by zadać ostateczny cios i pokonać swoich niedawnych sojuszników. Podwładni oficerów wyższej rangi muszą wykonywać powierzone im zadania bez mrugnięcia okiem - nawet jeśli są sprzeczne z ich własnymi przekonaniami czy zasadami moralnymi. Historia wojny, ludzi i ich poświęcenia. Wśród zgliszczy i trawiących przez ogień zalążków przyszłości widzimy historię osób która szukają lepszego jutra. Jednak czy w czasie wojny jest to możliwe?

Są książki o których mogłabym pisać i opowiadać godzinami, są też takie o których nawet nie wiem co mam powiedzieć a co dopiero napisać - i właśnie ta powieść należy do tej drugiej opcji. "Kapitanowie 1941" to toporna lektura, która oprócz ukazania wojny od środka nie ma w sobie nic ciekawego. Autor za wszelką cenę przekazuje suche fakty, tracąc wątek i fabułę - o ile można ją znaleźć. Wydaje mi się, że zamiast najpierw nakreślić pomysł, a później wpleść w to wątki historyczne, Pan Stężała zrobił wszystko odwrotnie. Skutkuje to tym, że książka wieje nudą, czyta się ją opornie i marzy się by szybko dojść do końca - ja modliłam się o to przy każdej stronie. 

Język jest prosty, styl lekki - są to jedyne dwa plusy tej powieści. Niestety ale więcej nie znalazłam. Osobiście cieszyłam się jak małe dziecko gdy ją skończyłam i odłożyłam na półkę by zająć się czymś innym. Są powieście lepsze i gorsze, jednak tutaj nawet na siłę nie potrafię przekonać kogokolwiek by dał tej książce szansę - nic dziwnego skoro sama nie jestem do niej przekonana i uważam ją za pomyłkę. 

Podsumowując:  nie polecam, jest to strata czasu i nerwów. Chociaż autor się starał, ma potencjał i pomysły wykonanie padło mu całkowicie. Moim zdaniem jest tutaj za mało barw i plastyczności - wszystko jest suche i wyjęte rodem z podręczników od historii. Wśród trzech książek znalazła się perełka, piękna muszla i czarna małża z ciapą w środku, jednak nie zmienia to faktu, że pogłębiłam swoją wiedzę i zabiłam nudę. A na co wy się skusicie? 


Książki przeczytałam dzięki uprzejmości Instytutu Wydawniczego Erica za co serdecznie dziękuję.