niedziela, 20 maja 2012

Renata Kosin - Mimo wszystko Wiktoria

Autor: Renata Kosin
Tytuł: Mimo wszystko Wiktoria
Wydawnictwo: Replika
Opis książki: Ze szczęściem jest jak z układanką – czasem pozornie niepasujące elementy wystarczy tylko odpowiednio poprzekładać. Życie każdej kobiety to ciągłe poszukiwanie kolejnych części tej układanki – spokojnego domu, szczęśliwej rodziny, satysfakcjonującej pracy, możliwości rozwijania swoich pasji oraz wielu innych, bardzo subiektywnie dobieranych części. Bohaterki powieści to kobiety poszukujące. Gabriela ma niezwykle silny charakter i dystans do siebie. Edyta to ambitna i roztargniona młoda mężatka. Zuzanna – wrażliwa posiadaczka psa o wdzięcznym imieniu Cynamon – ma artystyczną duszę. Michalina nie potrafi wyjaśnić, dlaczego tak drażni ją ostatnio dotyk męża... 

Ocena: 5/6


Do książki "Mimo wszystko Wiktoria" podeszłam z pewną rezerwą jak i ciekawością. Pierwsze myśli jakie mi się przewijały przez głowę to: "Znów schematyczna historia o nieszczęśliwych kobietach", jednak nuta tajemniczości i intrygujący tytuł pchały mnie ku przeczytaniu jej. I tak oto zyskałam książkę, która mimo lekkiego tytułu niesie z sobą masę przesłań jak i wiele tajemnic które, my kobiety posiadamy tak wiele.

Głównymi bohaterkami powieści są kobiety spełnione i na pozór szczęśliwe. Trzydziestoparolatki mają stabilne życie, cudowną rodzinę jak i dobrą pracę. Jednak takie szczęście też jest czymś okupowane. W całej historii mamy do czynienia z samotną matką, parą która nie może doczekać się własnego potomstwa no i tajemnicą o której się mówi, ale nie mówi. No i ten słynny Dom Otwarty w którym to bohaterki: Zuzanna - właścicielka psa o niezwykłym imieniu Cynamon, Gabriella - zdystansowana do siebie silna kobieta, Michalina - która ma problem z akceptacją pewnych spraw oraz Edyta - młoda mężatka, szukają harmonii i szczęścia, oraz zachowania równowagi między rodziną a karierą. Nie jest to łatwe zadanie i czasem, pomimo wielkich zdolności artystycznych kobiet, trzeba w samym sobie odnaleźć siłę.

Jak można by było opisać książkę jednym słowem? Zdecydowanie: Intrygująca. Z początku nieco nudnawa, bardzo przewidująca lektura, spokojnie zaczyna nabierać tępa by w pewnej chwili wprowadzić nas w zawiłą i pełną tajemnic akcję, w której pierwsze skrzypce grają cztery przyjaciółki prowadzące ze sobą nieustanne konwersacje. I tutaj chylę czoła przed autorką, która to brawurowo poprowadziła dialogi. Typowo kobiece tematy, mają również odbicie w typowym kobiecym tle - zapach perfum Coco Chanel unoszący się w salonie, kawa i herbata podawane w pięknej porcelanie a do tego jeszcze cieplutkie ciasto. Renata Kosin bardzo plastycznie opisała całą aranżerię - czytelnik ma wrażenie, że został osobiście zaproszony do owego salonu by przy kawce opowiedzieć o swoich sprawach - obojętnie jakich, a następnie wysłuchać porad bohaterek.

Fabuła, bohaterowie jak i wątki główne i poboczne są pięknie i schematycznie powiązane. Od jednej z kobiet przechodzimy do drugiej - wszystko komponuje się w idealną całość. Główną sprawą jest poszukiwanie szczęścia - i tutaj widzimy co, w oczach różnych bohaterek oznacza szczęście. Patrzymy z różnych pryzmatów, co pozwala nam utożsamić się z daną osobą. Nie ma przerysowań czy zniekształceń - autorka serwuje nam świat taki jaki nas otacza, bez zbędnych upiększeń czy znieważeń.

Lekki styl, lekka forma a do tego jeszcze pisanie z przekonaniem, tak by zainteresować potencjalnego odbiorcę. Dobą odmianą jest zastosowanie slangów, co bezpowrotnie wzbogaca książkę. No i humor, w odpowiedniej dawce ma efekt. No i oprócz tego oprawa graficzna - okładka przyciąga wzrok, zawarte jest w niej to co i w książce jest na pierwszym planie - tajemnica. Wydanie, jak to u Repliki jest zawsze fachowe i bezbłędne, co wpływa pozytywnie na odbiór książki.

Osobiście polecam każdemu, choć zdecydowanie jest to pozycja dla kobiet. Porywająca historia czterech przyjaciółek, jest niemal tak realna i nam bliska, jakby to wszystko działo się dosłownie pod naszym nosem. Dzięki pani Renacie dostajemy paletę emocji w różnych wydaniach i mimo iż świat jest tym w którym my sami się znajdujemy, sądzę że właśnie teraz takich książek jest nam potrzeba.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Replika za co serdecznie dziękuję.

*****************************************************
Kochani dziękuję za wszystkie gratulacje jak i życzenia dla moje psiaka - chwała Bogu już doszła do siebie i wariuje teraz za dziesięciu. Co do konkursu - zajmę się nim po 22, czyli po ustnej maturze z angielskiego. Jakie zadania, jakie nagrody - to jeszcze też muszę przemyśleć. A teraz zdjęcie mojej Bianki (muszą z nią iść do fryzjera, bo już kłaczki jej odrosły) - z pozdrowieniami dla was:) :*

piątek, 18 maja 2012

Monnica Hackl - Ćwiczenia cesarzy chińskich oraz Elisabeth Bernard - Tak się uczyć jest super

Autor: Monnica Hackl
Tytuł: Ćwiczenia cesarzy chińskich
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Opis książki: Odmładzające ćwiczenia chińskich cesarzy były zarezerwowane jeszcze niedawno tylko dla dworu cesarskiego i niewielkiej liczby mnichów. Były one okryte tajemnicą i pilnie strzeżone. Dzisiaj są one również dostępne dla nas. Możemy wykorzystywać je na własny użytek, poprawiając swoje zdrowie, samopoczucie, urodę i zwiększając radość życia.
Książka zawiera dokładny opis poszczególnych ćwiczeń, dzięki czemu każdy z nas może je stosować.  
Ocena: 3,5/6


Do zajrzenia do tej książki zostałam namówiona przez mojego kolegę, który stwierdził, że dla tak ciekawskiej osoby jak ja na pewno się nada - on sam jako człowiek niespokojny i łaknący nowych wrażeń już bliżej się z nią zapoznał. Musze powiedzieć, że po całej lekturze i zastosowaniu niektórych ćwiczeń mimo wszystko mam mieszane uczucia.

Książka podzielona jest na kilka rozdziałów i pod rozdziałów. W pierwszych wstępach znajdziemy przemyślenia autorki oraz sposób w jaki ona sama zgłębiła tajniki ćwiczeń, które to do niedawna były przeznaczone tylko i wyłącznie dla osób wybranych. Na szczęście, teraz i zwykły człowiek może się poszczycić tym, że ćwiczy jak cesarz - lub cesarzowa oczywiście. Dalej w podrozdziałach znajdują się dokładnie poukładane i opisane różne rodzaje ćwiczeń które to mają wspomóc nasze zdrowie, niepokój ducha jak i dać wytchnąć naszym zmysłom.

Moim zdaniem książka z pewnością jest warta uwagi, jednak dla ludzi którzy faktycznie pasjonują się nie tylko samymi ćwiczeniami ale i dalekim wschodem. Ja osobiście nie do końca się w niej odnalazłam, gdyż połowa ćwiczeń, czy raczej zaznajomienie się z nimi sprawiło mi dużo trudności - nie mówiąc już o poczuciu bezsensu, gdyż mimo iż treść jasno mówi co jest na co, ja sama w ogóle tego nie odczułam. Brak przekonania w pisaninie pani Hackl chyba na to wpłynęło. Za wszelką cenę chce pokazać jakie to ćwiczenie cesarzy chińskich są wyjątkowe i uzdrawiające, że po jakimś czasie stwierdza się, że wszystko jest robione pod publiczkę i dla kasy. A nie tędy droga.


Chociaż książka jest pięknie wydana, z wyraźnymi ilustracjami i widocznym tekstem to jednak nie przemówiła do mnie tak jakbym się tego spodziewała. Ani daleki wschód, ani sami cesarze mnie nie interesują, więc może właśnie dlatego takie są moje odczucia. Po książkę mogą sięgnąć osoby aktywne, wysportowane i zdeterminowane. I oczywiście ciekawe. Reszcie odradzam, ponieważ to tylko strata czasu.

***********************************

Autor: Elisabeth Bernard, Wolfgang Endres
Tytuł: Tak się uczyć jest super
Wydawnictwo: Studio Astropsychologii
Opis książki: Oryginalny układ książki burzy standardowe podejście do nauki. Pokazuje jak bawiąc się mimowolnie uczymy się. Nie trzeba jej czytać. Wystarczy że jedna informacja w dowolnym miejscu okaże się ciekawa. Potem sam wybieram tylko to co w danej chwili mnie interesuje. Książka budzi w nas umiejętność czerpania przyjemności z poznawania. Kształtuje efektywność nauki i poszanowania czasu. W krainie nauki to jest piękne, że jest nieskończenie wiele do odkrycia. Podróżując z naszymi dziećmi przez krainę uczenia się pozwólmy się im zabrać do ich świata, ich sposobu widzenia. Przy tym odkryjemy czego możemy nauczyc się od naszych dzieci.
Ocena: 4,5/6


Przy wyborze drugiej książki kierowałam się problemem mojej kuzynki która to nie radzi sobie aż tak dobrze z nauką. Po prostu przyswojone wiadomości ulatują z niej, tak jak powietrze z balona. Do tego brak koncentracji również pozytywnie nie wpływa na rezultaty nauki. Pomyślałam: "Czemu by nie spróbować z jakimś poradnikiem?". I wiecie co, poprawiło się. Nie aż tak wielkie rewelacje, a jednak znaczące przekonały mnie, że nie każdy poradnik do nauki to zwykłe terepło o niczym.

Poradnik podzielony został na dwie części - dla rodziców oraz rodziców i ich pociech, gdzie ta druga część jednak bardziej składa się dla osób młodszych z problemem jakim jest dla nich nauka. Pięknie napisana, prostym i klarownym językiem, bez zbędnych filozofii pokazuje jak krok po kroku zmobilizować oraz nauczyć swoje dziecko...uczyć się. Brzmi to dość dziwnie, ale tak jest. Autorzy - którzy idealnie się uzupełniają, przedstawiają szereg pomysłów, ćwiczeń i planów by wszystko szło zgodnie z naszymi zamiarami. Oczywiście cała książka ma na celu dobro dziecka - nie ma zmuszania, katowania i kar. Za to są testy, chwile relaksu i kreatywne inicjowanie zajęć.

Pięknie wydana, przyozdobiona lektura, która nawet samym dzieciom sprawi przyjemność jest wydaniem bardzo ciekawym. Dobra pozycja dla zatroskanych rodziców, jak i dla starszych osób które chcą poprawić swoje wyniki w nauce. Nie dajcie się zwieść pozorom, że takie poradniki to nic. Na swoim, czy raczej kuzynki przykładzie mówię wam - w tym jest metoda.


Książki otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Studio Astropsychologii za co serdecznie dziękuję.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Korzystając z okazji, mówię wam: MATURĘ USTNĄ Z POLSKIEGO ZALICZYŁAM NA 100% :D Obawiałam się, że mi nie pójdzie gdyż wczoraj mój piesek wyłamał sobie i wyrwał wraz z nerwem przez przypadek pazura w łapce a do tego doszło zakażenie. Tyle krwi i tyle cierpienia....całą noc czuwałam przy mojej psince, ale na szczęście dzisiaj czuje się już lepiej i nawet bawić się zaczyna. Jeszcze dwa zastrzyki i będzie zdrowa jak rybka, a pazurek w końcu odrośnie.
Na szczęście wszystko jednak poszło gładko. Temat wampiryzmu mam jednak obcykany na maksa i nawet czysta improwizacja uznana została za wysoką wiedzę.
Jestem przeszczęśliwa i dziękuje wam za tak wielkie wsparcie :*

czwartek, 17 maja 2012

Marcel Pagnol - Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki

Autor: Marcel Pagnol
Tytuł: Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki
Wydawnictwo: Esprit
Opis książki: Chwała mojego ojca i Zamek mojej matki to dwie pierwsze części wspomnień Pagnola. Autor wraca w nich do rodzinnej Prowansji, magicznej krainy dzieciństwa, i jej mieszkańców, którzy byli barwnymi wzorami jego literackich i filmowych postaci. Pierwsze wakacje w górach, pierwsze polowanie, pierwsza przyjaźń, rodzinne sprzeczki i przygody… Mały Marcel razem z ojcem i wujem tropi kuropatwy skalne w górach, buduje pułapki ze swoim przyjacielem Lili i planuje wielką ucieczkę, która ma uwolnić ich obu od zbliżającej się wielkimi krokami szkoły. Przeżywa mrożącą krew w żyłach wyprawę do zamku i cierpi katusze, zmagając się z nauką ortografii oraz higienicznymi i zdrowotnymi zaleceniami swojej mamy.
Ocena: 5/6


W książkach Marcela zakochałam się wraz z przeczytaniem pierwszego rozdziału - nikt tak umiejętnie nie przemawia do czytelnika, nie wciąga go w swoje dawne życie jak właśnie on. Z tego powodu byłam bardzo szczęśliwa, kiedy to zawitał do mnie listonosz i podał paczkę w której znajdowała się jego kolejna książka - pierwsza w kolejności, której nie miałam okazji przeczytać. Co prędko do niej zasiadłam, tak noc minęła mi po hasłem "Niezapomniane wrażenia".

Książka choć przedstawia dwie części jest jedną wielką spójną całością - znajdują się w niej wspomnienia małego chłopca, który też jest narratorem. Poznajemy historię jego rodziny - mamy, taty, młodszego brata oraz później, siostry jednak jej mały nie poświęca zbyt wiele uwagi. W tej powieści przeżywamy z Marcelem jego wakacje - pierwsze polowania, poznanie prawdziwego przyjaciela itp. Widzimy jego wzloty i upadki, które tak w umiejętny sposób ośmiolatek nam przedstawia.

Ogromnym plusem książki jest bohater - mały szkrab który od pierwszego wersu podbija serce potencjalnego czytelnika. Mały Marcel to niezwykle inteligentny, pomysłowy i kochany chłopiec, który to trudne słowa zapisuje w swoim dzienniczku. Fan powieści "O Sokolim Oku" a także uroczy maluch który to potrafi w prześmieszny sposób wyjaśnić najróżniejsze zdarzenia czy zjawiska.

Może książkę nie cechuje wartka akcja, czy szybkie tępo opowieści, to jednak znajduje się w niej tyle ciepła, humoru i rzeczywistych rzeczy, że nie sposób jej nie pokochać. Autor wytyka błędy i gani za nie, a chwali dobre uczynki jakie ludzie popełniają, zachowując przy tym pełny szacunek do innych. Z pewnością Pagnol wie dobrze co to ironia, bo posługuje się nią po mistrzowsku i nie raz wybuchałam wieczorem śmiechem budząc przy tym osoby śpiące obok w pokoju. Coś co odebrało książce jeden punkt, to zakończenie. Dla mnie osobiście było ono zbyt nostalgiczne.

Z pewnością "Chwała mojego..." to hołd jaki autor składa rodzicom, ponieważ w książce znajdziemy wiele miłości, uczucia i szacunku do nich. Przedstawieni są w ujmujący sposób, który chwyta za serce. Mało jest teraz osób którzy doceniają walory rodziny i jej wartość. Marcel jest dumny z ojca tak samo jak i z matki, jednak nie idealizuje ich - przedstawia ich w sposób realny i najbliższy jemu sercu. I to jest piękne.

Osobiście polecam każdemu książki Marcela Pagnola. Pięknie wydane - niesamowite okładki, a do tego cudowne ozdobniki stron z klarowną i widoczną czcionką i zerową zawartością błędów, nie raz umilą wam wieczory czy też dnie w których to nawał pracy przykrywa kolorowe strony życia. Radosna i pełna humoru i emocji powieść nie raz pozwoli wam się zrelaksować.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Esprit za co serdecznie dziękuję.

*****************************
Drodzy Blogowicze

Jak widać udało mi się choć w pewien sposób nadrobić zaległości w odwiedzaniu i komentowaniu waszych recenzji, nawet wzięłam udział w zabawie. Jutro czeka mnie ustna matura z polskiego i mam nadzieję, że pójdzie mi tak dobrze jak sama sobie życzę. Wtedy pozostanie mi jeszcze wtorkowy angielski i egzamin zawodowy ale to dopiero już w czerwcu. 
Mam nadzieję, że u was wszystko dobrze. W szkole/pracy nie dają wam co za dużego wycisku i macie czas na to co wam tak bliskie - czytanie i pisanie.
Ściskam was mocno:)
A zapomniałabym...zastanawiałam się nad zorganizowaniem konkursu, wiecie taki pomaturalny :P Jak zdołam to ogarnąć to na pewno wszystko opublikuję :)
Nie przedłużając, bywajcie.

Larysa