poniedziałek, 8 października 2012

Maureen Jennings - Pod gwiazdami smoka

Autor: Maureen Jennings
Tytuł: Detektyw Murdoch. Pod gwiazdami smoka
Wydawnictwo: Oficynka
Opis książki: Latem 1895 roku w zapuszczonym mieszkaniu znaleziono zwłoki Dolly Merishaw. Początkowo Wiliam Murdoch podejrzewa nieszczęśliwy wypadek. Jednak nowy koroner, piękna Julia Ogden, dowodzi, że kobieta została zamordowana. Murdoch odkrywa, że stara Dolly była akuszerką i dyskretnie pomagała wielu kobietom pozbyć się ich kłopotu. Co wiedziała Dolly i komu mogło zależeć na jej śmierci?
Ocena: 4,5/6

Pierwszą część z serii o detektywie Murdoch'u miałam okazję przeczytać już jakiś czas temu. Jego kryminalne perypetie porzuciłam na rzecz co rusz to nowej literatury, ale nie zapomniałam. O nie, nie. Z miłą chęcią zasiadłam do drugiej części pod tytułem "Pod gwiazdami smoka" i ponownie zatraciłam się w XIX wiecznym uroku Toronto i jego mrocznych tajemnicach.

Dolly Merishaw to niby zwykła akuszerka jakich wiele. No właśnie - niby. By dorobić się większych pieniędzy pomagała młodym kobietą w aborcji, a z późniejszych wiadomości wynika, że także wyłudzała pieniądze szantażem. Nadchodzi lato 1895 - w brudnym, zaniedbanym mieszkaniu zostają znalezione jej zwłoki. Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, przedawkowanie alkoholu i tym podobne rzeczy. Policja ani myśli wszczynać śledztwa, jednak wiadomość od nowego koronera - pięknej pani doktor Juli Ogden, wzbudza pewne wątpliwości co do przyczyny zgonu Dolly. Do akcji wkracza detektyw William Murdich - kochający krawaty i sprawiedliwość, przystojniak który widzi więcej niż nie jeden stróż prawa. W czasie dochodzenia wychodzą na jaw przerażające fakty z przeszłości kobiety. Czy mają one związek z jej śmiercią?

Kolejne udane spotkanie z Maureen Jennings. Uwielbiam tę autorkę, ma niesamowitą smykałkę co do tworzenia dobrych, wciągających i intrygujących kryminałów. Jak pierwsza część obyła się u mnie bez echa, tak tom drugi wbił mnie w fotel na cały wieczór. Największym plusem jej książek jest umiejętność połączenia najważniejszych wątków głównych, z tymi mniej ważnymi pobocznymi. Widzimy świat kryminalny, potencjalnych sprawców, a za chwilę gładko przechodzimy do życia prywatnego głównego bohatera. Naprawdę świetnie dopracowana książka, pełna tajemnicy, niebezpieczeństwa i zagadek do rozwiązania.

Pani Jennings pisze bardzo prosto, choć akcja powieści wymagałaby bardziej skomplikowanego języka. Dla jednych może być to plusem, dla innych odwrotnie. Mi osobiście pasuje to rozwiązanie idealnie - dzięki temu szybciej przyswajam treść, fabuła prowadzi mnie od punktu A do punktu B, w miedzy czasie zasypując mnie nieoczekiwanymi zwrotami akcji i wieloma niespodziankami. Lekki styl, dużo wkładu samej siebie, ogrom pomysłowości - tak mogłabym podsumować "Pod gwiazdami smoka".

Coś co cechuje serię spod pióra Maureen to różnorodność. W każdej książce dowiadujemy się czegoś innego. Tutaj bardziej wdrążamy się w życie detektywa i poznajemy jego sekrety, tajemnice, zażyłości a przede wszystkim - jego przeszłość. Podoba mi się to rozwiązanie. W każdym tomie jest coś innego, co wzbudza ciekawość i chęć sięgnięcia po następne części.

Osobiście polecam fanom tego gatunku. Jestem pewna, że będzie tak samo zadowoleni jak ja jestem. Osoby które szukają lekkiej, prostej i czystej prozy - również zachęcam, naprawdę gwarantuję wam, że spędzicie z tą książką kilka miłych i zaskakujących godzin. Prosta ale nad wyraz ciekawa okładka przyciąga wzrok, dopracowane wydanie cieszy oko, a sama historia wbija w fotel i przenosi w całkiem inne miejsce.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Oficynka za co serdecznie dziękuję.
Powieść można nabyć w sieci księgarni Gandalf:

sobota, 6 października 2012

Tricia Rayburn - Syrena

Autor: Tricia Rayburn
Tytuł: Syrena
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Opis książki: Dla Vanessy i Justine Sands miały to być zwyczajne wakacje w miasteczku Winter Harbor, w towarzystwie braci Carmichaelów. Jednak kiedy Justine wybiera się nad urwisko, by skakać do wody, a nazajutrz fale wyrzucają jej ciało na brzeg, Vanessa nie ma wątpliwości, że to coś więcej niż wypadek. Całe nadbrzeżne miasteczko wpada w popłoch, kiedy następuje seria ponurych zdarzeń – fale wyrzucają na brzeg ciała mężczyzn z twarzami zastygłymi w uśmiechu…
Ocena: 5,5/6

Znaleźć oryginalny i ciekawy paranormal romance, to jak szukanie igły w stogu siana - tylko najwytrwalszym uda się to osiągnąć. Cieszę się, że ten gatunek należy do moich ulubionych, a jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że udało mi się trafić na "Syrenę" pani Rayburn, gdyż jest to przysłowiowa igła, czy raczej perełka wśród tego gatunku literackiego. Zanurzenie się w świat podwodnych istot będę jeszcze bardzo długo wspominać. No ale po kolei....

Winter Harbor - małe miasteczko w którym dwie siostry: Vanessa i Justine Sands mają spędzić idealne wakacje swojego życia. Jednak od samego początku wszystko zdaje się sypać. Po ostrej wymianie zdań z rodzicami, zdenerwowana Justine wybiega z domku i udaje się na klif by poskakać do wody. Nazajutrz fale wyrzucają jej martwe ciało. Nieszczęśliwy wypadek? Nie ma takiej opcji - Vanessa od razu podejrzewa działanie innych czynników. I wcale się nie myli - w przeciągu kilku dni, policja wyławia kilka następnych ciał, tym razem mężczyzn z twarzami zastygłymi w błogim uśmiechu. Czy to nie jest dziwne? Jaki związek ma to ze śmiercią Justine? Vanessa wraz z pomocą przyjaciół stara się rozwikłać zagadkę śmierci niewinnych ofiar. Nie wie, że sama stanie się łatwym celem, a jej życie zawiśnie na włosku. Czy uda jej się wyjść cało z tego starcia?

Muszę przyznać, że "Syrena" jest jednym z lepszych paranormali jakie zostały wydane w przeciągu ostatniego czasu. Wartka akacja, wciągająca i oryginalna opowieść wbija w fotel i nie pozwala odłożyć książki choćby na chwilę - kiedy człowiek raz zanurzy się w odmętach głębokiej toni morskiej, nie ma opcji, że wypłynie z niej szybko. Niebanalni bohaterowie, pięknie zarysowana i jasno przedstawiona fabuła, która niesie nas równym tempem przez całe 358 stron oraz nad wyraz plastyczny język jakim posługuje się autorka sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Nie ma miejsca na nudę, monotonię czy senność - ciągle coś się dzieje, a jak się dzieje to tylko na wysoką skale.

Cieszę się, że Tricia chwyciła się całkiem innego tematu przy tworzeniu tej powieści. Oklepane wzorce, typu wampiry, wilkołaki i anioły już się przejadły. Brakowała mi powiewu świeżości i nowości - dzięki "Syrenie" dostałam dobry zastrzyk wysokiej klasy prozy z górnej półki, a sięgnięcie teraz po kontynuację jest dla mnie priorytetem. Rayburn pisze z niezwykle wielkim przekonaniem - wie co chce przekazać czytelnikowi i trzyma się swojego zdania od początku do końca, przez co historia dopracowana jest do perfekcji, ale nie traci przy tym na swojej lekkości i frywolności.

Łatwy i przystępny język, z dużą dozą młodzieżowego slangu. Lekki styl który trafia do każdego. Nieziemsko piękna okładka jak i cały środek. Czy można chcieć czegoś więcej? Można - można chcieć kolejnego tomu i więcej książek spod pióra Trici. Osobiście polecam każdemu tę powieść - obojętnie czy jesteś fanem paranormal romance czy wręcz przeciwnie. Jeśli lubisz dobrze skrojone historie, gdzie miłość nie jest oblepiona lukrem, akacja jest szybka i wciągająca, a bohaterowie tak zróżnicowani jak sklep z obuwiem dla kobiet - nawet się nie wahaj. Ta książka jest idealna dla ciebie.


Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Grupy Publicat za co serdecznie dziękuję.

Książkę można nabyć w sieci Księgarni Gandalf:

piątek, 5 października 2012

Jolanta Wrońska - Fanaberie

Autor: Jolanta Wrońska
Tytuł: Fanaberie
Wydawnictwo: Świat Książki
Opis książki: Klara Werner, piękna właścicielka świetnie prosperującej sieci cukierni, ma kłopoty. Obiecujący adorator właśnie okazał się nieporozumieniem, udziałowcy przestają jej ufać, a na dodatek na firmę ostrzy sobie zęby bezwzględny rekin biznesu Arnold Lejman. Klara kiedyś odrzuciła jego względy – teraz musi za to zapłacić. Ale od czego są przyjaciele oraz dorastające dzieci Klary, których sprytu i samodzielności chyba nie doceniała. Czy uda jej się uratować firmę, ujść cało z finansowych tarapatów i nie popaść w inne, tym razem miłosne?
Ocena: 3,5/6

Po czarownicach, wampirach i innych paranormalnych stworach, przyszła pora na coś słodkiego, lekkiego i polskiego. Chociaż tutaj nie zostałam powalona na kolana ambitnością i oryginalnością powieści, muszę przyznać, że spędziłam z "Fanaberiami" kilka miłych i spokojnych godzin.

Klara Werner - kobieta w pełni sił, właścicielka dobrze prosperującej cukierni, pod fikuśną nazwą "Fanaberie", matka trójki dzieci oraz była żona Zbigniewa Wernera. Kobieta jakich wiele na tym świecie. Ale to właśnie jej, los postanowił spłatać kolejnego figla. Jej obecny adorator okazał się totalnym nieporozumieniem, a bezwzględny tyran i znany biznesmen Arnold Lejman chce przejąć jej firmę. Czy może być gorzej? Może, okazuje się, że rekin interesów jest odrzuconym kandydatem uczuciowym Klary. Teraz czas na wyrównanie rachunków. Ale kobieta nie da się tak łatwo. Dzięki wsparciu kochającej rodziny, oddanych przyjaciół i silnej woli jest gotowa stawić czoła najgorszemu. Czy uda jej się uratować firmę? Czy zazna spokoju? A co z miłością - przecież każdy na nią zasługuje...

Nie ma się co oszukiwać - "Fanaberie" to typowa kobieca literatura jakich pełno teraz w sklepach, i jedynie przecudna okładka odróżnia ją od innych książek. Bo nie da się tego ukryć, ale wydanie graficzne jest po prostu nieziemskie. Czytając ciągle miałam ochotę na babeczki, czekoladki, ciasta i ciasteczka - a jak spojrzałam na okładkę, odwiedziny cukierni były obowiązkowe. Oprócz tego Świat Książki spisał się na medal, gdyż lektura jest dopracowana do perfekcji - bezbłędna, zero niedociągnięć. Wielki plus.

No to teraz przejdźmy do setna sprawy. W "Fanaberiach" nie dostrzegłam nic, co mogłoby wznieść tą książkę chociażby na wyższy szczebel określenia niż "poprawna". Jest bardzo przewidywalna, z określonym od samego początku schematem - kobieta po przejściach odnosi sukcesy, nagle wszystko się psuje, są rozterki, wzloty i upadki, by na koniec było dobrze. Niestety, ale już tego nie kupuję. Fabuła może i ma tam jakiś powiew oryginalności, jednak niknie on w tłumie oklepanych wzorców. Podobnie jest z resztą z bohaterami - wieje rutyną, niekiedy kiczem i tandetą. Nie ma rewelacji, oj nie ma.

Osobiście nie zachwyciła mnie ta książka, ale także nie mogę powiedzieć, że źle mi się czytało. O nie, nie. Jolanta Wrońska ma nad wyraz lekki styl, umiejętnie posługuje się prostym i zrozumiałym językiem który trafia do każdego potencjalnego odbiorcy, a także ciekawie łączy kontrast dwóch pokoleń. Widać niestety, że jest to debiut - ale wszystko przed Panią Jolantą. Jestem pewna, że jeśli nie porzuci pisania, z książki na książkę będzie coraz lepsza. Historia opowiedziana w "Fanaberiach" jest dopiero początkiem mojej przygody z twórczością tej autorki, ale z czystej ciekawości na pewno sięgnę po jej kolejne dzieła.

Podsumowując: jest to proza lekka, niezobowiązująca, która wypełnia czas wolny w chłodne i pochmurne dni. Zarazem jest to także, mało ambitna opowieść jakich wiele, jednak mająca "to coś" czyt. okładkę, co przyciąga. Osobiście podobało mi się, jednak jak to często powtarzam - szału nie ma dupy nie urywa, a staniki nie latają. Jeśli ktoś szuka umilacza czasu, wypełniacza nudy i nie ma zbyt dużych oczekiwań - ta książka sprawdzi się idealnie. Reszcie mogę powiedzieć - dajcie na wstrzymanie, jest na tym świecie o wiele więcej książek wartych uwagi niż "Fanaberie", które tak naprawdę nic ciekawego i nowego do świata literatury nie wnoszą.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni Merlin za co serdecznie dziękuję.