wtorek, 10 lipca 2012

Karol Leopold Cetlin - Świadomy sen

Autor: Karol Leopold Cetlin
Tytuł: Świadomy sen, czyli jak podświadomość kształtuje Twoje życie
Wydawnictwo: Studio Astropsychologi
Opis książki: Jeśli kiedykolwiek miałeś nocne koszmary, to już więcej nie musisz się ich bać. Teraz każdej nocy możesz mieć inspirujące i zaplanowane sny. Śnij świadomie, tj. w taki sposób, by wpłynąć na to, co się w nich dzieje i wybierać tylko te o upragnionej tematyce. Z książki dowiesz się, jak: zapamiętywać, kontrolować i programować swoje sny, prowadzić specjalny dziennik, w snach wykorzystywać Prawo Przyciągania, podróżować nocą nie wychodząc z łóżka, świadome sny mogą zmienić Twoje życie. Odkryj alety snu kontrolowanego: obok świetnej zabawy, jest to nieograniczone narzędzie własnego rozwoju i sposób ma rozwiązanie dręczących Cię problemów...
Ocena: BRAK


Świadomy sen jest mi tak samo bliski, jak jedzenie czy picie. Odkąd sięgam pamięcią, sztuka LD nie stanowiła dla mnie jakiegokolwiek problemu – wręcz przychodziła naturalnie. Z biegiem czasu, kiedy to szersza grupa osób zaczęła się tym zjawiskiem interesować, co rusz to nowe wydawnictwa wprowadzały na rynki poradniki bądź książki poświęcone medytacji, by owy stan snu osiągnąć. Karol Leopold Cetlin w swojej lekturze poszedł na łatwiznę – połowę książki spisał od Marka Kopydłowskiego.

Mimo iż wiem jak osiągnąć stan świadomego snu, każda z wydanych książek o tej tematyce nie uszła mojej uwadze. Tak było i tym razem. Kiedy to wydawnictwo Studio Astropsychologii wypuściło „Świadomy sen” Karola, wiedziałam że ten poradnik musi być mój. Spodziewałam się naprawdę czegoś nowego, świeżego a co najważniejsze ekscytującego. Niestety rozczarowanie przyszło już przy pierwszym rozdziale. Bo kiedy jeszcze we wstępie czytałam czego to ja się nie dowiem i co nie odkryję z tą książką, nie spodziewałam się, że dalej będę miała do czynienia z 90% plagiatem.

Rozdziałów mamy 24 plus kilka bonusów. Krok po kroku zapoznajemy się ze światem LD i tym, jak w nim funkcjonować. I tutaj już mam problem z obiektywną oceną, gdyż nawet tytuły i kolejność rozdziałów jest żywcem zerżnięta od wydania spod pióra pana Kopydłowskiego. Nie wiem co mam napisać, bo w głowie mi się nie mieści jak można w tak brutalny i jawny sposób ściągnąć czyjąś pracę – i jak widać bez najmniejszego zająknięcia.

Po głębszym zastanowieniu się nie wystawię książce oceny, ponieważ porównując teraz oba egzemplarze – Marka i Karola nie widzę zbyt dużej różnicy między nimi, więc i ocena jest tutaj nie na miejscu. Przeszukując różne strony internetowe, spotkałam się już z nie jedną opinią która tylko potwierdziła moje słowa – plagiat jak w mordę szczelił. Ciekawa jedynie jestem czy autor tej książki w jakiś sposób odpowie za to.

Pomijając fakt tego poradnika i tego co on zawiera, dziwi mnie to, że tak mało pisze się o zagrożeniach które niesie ze sobą świadomy sen. Bo niestety takowe są. Zdarzały się osoby, które pomijając test senny wylatywały przez okno, balkony itp. , raniły się i to dość poważnie lub krzywdziły innych – wciąż myśląc, że to sen…niby logiczne, że trzeba owe testy robić, a proszę jakie były wypadki. Oprócz tego, osoby cierpiące na koszmary również narażone są na jeszcze większe przeżycia strachu niż dotychczas. Kiedy uczymy się świadomego snu, nasz mózg podświadomie zapamiętuje, że ma się „obudzić” – będąc wtedy w koszmarze sami będziemy ten koszmar tworzyć a wyjście z niego nie koniecznie musi być takie łatwe. Do tego lęki które w nas są, przy LD mogą wyjść nawet nie kontrolowane – wystarczy chwila, krótka myśl a zaatakuje nas morderczy klaun z nożem, którego boimy się od czasów Laleczki Chucky.

Podsumowując, jest to świetna książka ale nie tego autora co trzeba. Was wszystkich, moi drodzy czytelnicy łaknący sennych przygód, odsyłam do książki Marka Kopydłowskiego o tym samym tytule. Jest to praktycznie to samo – chociaż tutaj Karol wysilił się na inny wstęp i parę bonusów, ale od prawdziwego autora tekstu. 

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Studia Astropsychologi za co serdecznie dziękuję.

31 komentarzy:

  1. Oj, uwielbiam tego typu sprawy. Od dobrych kilku lat interesuje się zagadnieniem śmierci klinicznej, a i temat świadomego snu nie jest mi obcy. Szkoda, że książka okazała się plagiatem, niemniej jednak z chęcią sięgnę po książkę autorstwa pana Kopydłowskiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, interesujący temat, może kiedyś sięgnę po tę książkę ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym kiedyś świadomie śnić, ale nie mam motywacji kupować do tego 'podręcznika'... Na razie więc sobie daruję, może przyjdzie samo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, czy jestem już gotowa na świadome sny. Te nieświadome też są całkiem niezłe. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś się tym interesowałam. Teraz mi przeszło i chyba po nią nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  6. Tytuł nawiązuję do moich częstych snów ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrielle - ja również lubię tą tematykę, a co do książki...trudno się mówi.

      Jędrzej44 - nie namawiam w takim razie.

      Sun.Shine - super :)

      Immora - poszukaj w necie, tego jest od groma :)

      malutka_ska - dokładnie, i te i te mają coś w sobie :)

      Chabrowa - może kiedyś, znów najdzie cie ochota :P

      Magdalena B - serio? a widzisz, to znak :D

      Usuń
  7. Ogólnie omijam wszystkie książki wydane przez to wydawnictwo, z tą także tak będzie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Od długiego czasu interesuję się LD i właśnie czekam na przesyłkę z tą ksiązką... Nie wiedziałam, że to plagiat, ale cieszę się, że jest dobra i będe miała okazję ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. A jednak znalazłaś czas na zajrzenie do tego poradnika ;) Zgodzę się, że rzeczywiście mało w nim było informacji na temat zagrożeń. W sumie myślałam, że to w dziewięćdziesięciu procentach bezpieczny proces.

    PS Wiesz, że po mojej recenzji tej książki zostałam posądzona o okultyzm i namawianie ludzi do złego? o.O

    Buziaczki ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. hmmmm to być może całkiem fajna lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kopydłowskiego nie czytałam w porównaniu do tej, ale w takiej sytuacji chyba po nią sięgnę, chociaż nie uważam, żeby ta pozycja była sama w sobie zła, w sumie było krótko zwięźle i na temat.

    OdpowiedzUsuń
  12. O plagiat książkowy :D Nie spotkałam się jeszcze z takim :D Sięgnę więc z chęcią po pana Kopydłowskiego :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś próbowałam nauczyć się świadomego snu na podstawie informacji znalezionych w Internecie, raz nawet chyba udało mi się przeżyć taki sen, ale nie jestem do końca pewna, czy to na pewno było to. Z książką chętnie się zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blueberry - w takim razie nawet nie zachęcam :)

      symtuastic - plagiat to akurat moje zdanie, ale książka mimo wszystko dobra :)

      Panna_Indyviduum - niestety, i właśnie bardzo mnie to dziwi, bo zagrożenia były są i będą...co do tego dalszego zdania to jak Blair Blake - nie mam słów...widać ta książka jest pechowa bo i ja zebrałam baty za swoje zdanie.

      Miłośniczka Książek - i jest :)

      Sheti - właśnie, jego książka jest naprawdę bardzo mało znana...dokładnie jak mówisz.

      Jarka - oczywiście plagiat w moim mniemaniu, ale...nie, nie...nie tylko moim bo wiele osób to zauważyło na innych stronach.

      Versatile - ciężko jest się tego nauczyć to prawda, ale zdarzają się takie sny zaraz po przeczytaniu choćby małego artykułu :)

      Usuń
  14. Pierwszy raz słyszę o świadomym śnie. Bardzo interesujące zagadnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeśli sięgnę to zdecydowanie po tę drugą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawa tematyka. Osobiście nie zamierzam nauczyć się śnić świadomie, ale z ciekawości chętnie bym zajrzała do tej książki:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam, i byłam nawet zadowolona. Nie udało mi się osiągnąć świadomego snu dzięki tej książce, ale nie ma to większego znaczenia. Mi takie pozycje są obce, dlatego też nie miałam pojęcia że to plagiat - ale w takim razie, na prawdę nie mam ochoty na tą książkę patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie słyszałam wcześniej o tej książce i raczej jej nie przeczytam, gdyż taka tematyka mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  19. To nie dla mnie. Poradniki i wszystko z ich pogranicza to dla mnie koszmar.:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awiola - poważnie? poszperaj o nim w necie :)

      giffin - i dobrze zrobisz :)

      Kasandra_85 - a pewnie, ciekawość zawsze nas gdzieś zaprowadzi :)

      scorpius - cóż, plagiat w moim zdaniu - jak widać nie każdy się zgadza...

      natkawes - i nie namawiam w takim razie :)

      Nika - haha...a więc lepiej nie sięgaj :)

      Usuń
  20. Interesująca. Przydałaby się.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Zdecydowanie nie dla mnie. Zupełnie mnie to nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnio dużo czytałam o Prawie Przyciągania:) bardzo lubię takie rzeczy jak najbardziej moje klimaty:D a co do snu to ostatnio jakoś żaden fajny mnie nie nawiedza w nocy....:(

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja nie ogarniam, osądzacie o plagiat (autorka recenzji jest już o tym święcie przekonana, zapewne wytoczyła sprawę o prawa autorskie, którą wygrała). Jakie wydawnictwo pozwoliłoby sobie na wypuszczenie plagiatu? To jest taka dziedzina, że tu podstawy są takie same... to tak jakby posądzić o plagiat kogoś kto postanowił napisać podręcznik od matematyki, bo działy są w tej samej kolejności i treść o tym samym mówi :P

    Jak dla mnie i jedna i druga książka jest dobra ale nie są to plagiaty. Ale róbmy reklamę dalej.

    OdpowiedzUsuń
  24. No żartujesz, że aż tak są podobne? Tego "pierwowzoru" nie czytałam, ale u Cetlina znalazłam wszystko, co można z palcem w tyłku znaleźć w sieci, nawet nie wydając złamanego grosza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. little.decoy7 - a pewnie:)

      Ania - nie namawiam w takim razie :)

      MalaEmily - o widzisz, ja mam co rusz to nowe i bardziej ciekawsze, aż żal wstawać :D

      miss_shadow - oczywiście, poszłam do sądu i bawię się w najlepsze...szkoda, że nie umiesz poszanować mojego zdania, i tego że w moim mniemaniu jest to plagiat w 90% czyli nie aż tak do końca, zresztą sprawdzając inne strony, nie tylko ja wyraziłam taką a nie inna opinię.

      limonka - jak jasna cholera, oczywiście tego jest pełno w necie, w mniejszym lub większym stopniu.

      Usuń

Dziękuje wszystkim komentującym:):*