środa, 24 października 2012

Sasza Handy - Morderstwo na mokradłach

Autor: Sasza Handy
Tytuł: Morderstw na mokradlach
Wydawnictwo: Oficynka
Opis książki: Alfred Bendelin, najsłynniejszy prywatny detektyw Londynu, nie może narzekać na swój los: jest rozchwytywany zarówno przez majętnych klientów, jak i rozkochane w nim wielbicielki. Brawurowo rozwiązuje sprawę za sprawą, przyprawiając funkcjonariuszy Scotland Yardu o ból zębów i koszmary nocne. Słynie z niezawodnego lewego sierpowego, piekielnej inteligencji i zniewalającego uśmiechu. Jest tylko jeden problem: Alfred Bendelin nie istnieje.
Ocena: 4-/6

Kryminały pokochałam prawie z tak samą wielką mocą co paranormalne romanse. Lekki dreszczyk niepewności, wiele tajemnic to to, co w książkach lubię najbardziej. "Morderstwo na mokradłach" chociaż bestselerem nie jest, pozwoliło mi się oderwać od szarej rzeczywistości na kilka dłuższych godzin.

Głównym bohaterem powieści jest Nick Jones - młody mężczyzna, wychowany przez surowe ciotki stara się ułożyć swoje życie po swojemu. Jednak nie jest to takie proste. Lata wpajanych nauk kobiet, praca policjanta i na domiar złego odwiedziny przyjaciela, wcale nie ułatwiają mu zadania. Alfred Bendelin wykreowana postać przez jego kolegę podbija serca nie jednej osoby, jednak pomysł by autor poczytnych kryminałów zamieszkał wraz z Nickiem nie jest dobry. Kiedy ludzie odkrywają siedzibę: dzwonią, nawiedzają, pukają i szukają pomocy detektywa. Zdesperowany Jones puszcza większość płazem, jednak kiedy pojawia się pewna kobieta bierze sprawy w swoje ręce i wyrusza tropem mordercy do Little Fenn rozwiązać zagadkę.

Nie da się ukryć, że jest to pierwsza debiutancka powieść Saszy Handy. W czasie czytania da się wyczuć pewne mankamenty i niedociągnięcia, takie jak: niespójna i niejednostajna akcja, niezrozumiałe przeskoki między wydarzeniami, jak i ograniczone opisy bohaterów. Autorka często rozwijała wątki najmniej ważne, a te warte uwagi pozostawiała bez echa. Umniejsza niestety to jakości książki, jednak nie jest aż tak poważna wada by nie wdrążyć się w samą opowieść.

Fabuła nakreślona jest jasno, stara się prowadzić czytelnika jednym torem, jednak jak wcześniej wspomniałam - są te przeskoki. Ogromnym za to plusem jest barwny i plastyczny język. Sasza od pierwszych stron przenosi nas do typowej angielskiej wioski - nie telefonów, telewizorów. Wszystko okala mgła tajemnicy i niepokoju. Klimat jest niesamowicie wciągający, przez co ciężko odłożyć książkę na potem. Czyta się ją jednym tchem, a dodając do tego prosty i przystępny język - mamy dobrze skrojoną kompozycję której warto dać szansę.

Podsumowując - jeśli ktoś, tak jak ja uwielbia kryminały, nawet nie powinien się zastanawiać tylko brać się za czytanie. "Morderstwo na mokradłach" daje powiew świeżości w literaturze kryminalnej. Nowe sytuacje, pomysłowość autorki i wielka chęć przekazania czytelnikowi swoich fantazji jest naprawdę niesamowita i godna pochwały. Jak na debiut, książka jest naprawdę dobrze napisana, a wady jakie wcześniej wymieniłam w czasie czytania nie przeszkadzają aż tak bardzo. Jeśli nadarzy się okazja i Handy nie zaprzestanie pisania, chętnie sięgnę po jej następna powieść.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Oficynka za co serdecznie dziękuję.

niedziela, 21 października 2012

Karolina Król - Cukierek albo psikus & Joanna Skórka - Dwie dusze

Autor: Karolina Król
Tytuł: Cukierek albo psikus
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Opis książki: Często najstraszniejsze historie zaczynają się całkiem niewinnie. Wystarczy grupka nastolatków, noc Halloween i zabawa w wywoływanie duchów. Rzecz w tym, że duchy nie lubią się bawić...Cukierek albo psikus jest udaną realizacją powieści z pogranicza grozy i historii obyczajowej. Nastoletniej autorce należą się brawa za fabularną konsekwencję, ostre rysy charakterologiczne bohaterów oraz wartką, wciągającą akcję, która bawi lepiej niż Oszukać przeznaczenie… 
Ocena: 4,5/6

Po typową literaturę młodzieżową sięgam teraz rzadziej, jednak nie stronię od niej aż tak by odpuścić sobie co ciekawsze pozycje. "Cukierek albo psikus" przyciągnął mnie swoim słodkim tytułem i ciekawą okładką. I dobrze się stało. Bo historia napisana przez Karolinę Król jest naprawdę warta uwagi.

Szóstka przyjaciół: Zuza, Natalia, Ania, Robert, Przemek i Patryk w piękną, Halloween'ową noc postanawiają zabawić się na całego i urządzić seans wywoływania duchów. Z początku niewinna zabawa, zaczyna nabierać całkiem innego znaczenia. Zdolności o jakich marzyli nagle stają się ich własnością, a pozornie zabawny seans spirytystyczny okazuje się całkowitym wypałem. Nastolatkom przyjdzie zapłacić wysoką cenę za niewinne zabawy. Wybory jakich będę musieli dokonać zaważą nie tylko na ich życiu, ale na życiu innych niewinnych ludzi. Czy zdołają się z tego wyplątać i wyjść cało?

Uwielbiam książki na faktach, tym bardziej jeśli są to historie przerażające i mające przestrzec nas przed własną głupotą. W "Cukierek albo psikus" znalazłam wszystko to, co dobra młodzieżowa książka powinna zawierać, a nawet i więcej. Lekka, prosta i realistyczna historia o grupie nastolatków jakich teraz wielu, którzy za zabawę biorę poważne sprawy, z czasem odpowiada za swoje szczeniackie zachowanie. Znajome prawda? No właśnie. Od pierwszych stron bije ostrzeżenie, że w życiu trzeba uważać na to co się robi, bo wyjście z błędnego koła wcale nie jest takie proste. Młodzieżowy i plastyczny język pozwala w błyskawicznym tempie wciągnąć się w wir nieoczekiwanych zdarzeń, a lekki styl autorki niemal namacalnie przenosi nas do całej grupy przyjaciół.

Karolina Król spisała się naprawdę bardzo dobrze. Jak na pierwszą książkę jest świetnie - rzadko kiedy teraz trafia się na udane debiuty chociażby w połowie. Oczywiście pojawiają się drobne niedociągnięcia, jak luki w fabule i niezrozumiałe skoki w akcji, ale jestem w stanie to wybaczyć. Nikt od razu bestselera nie wyprodukuje. Wciągająca, intrygująca i z morałem historia budzi i lęk i fascynację - ale w dużej mierze przestrzega nas, by nie popełnić błędów opisanych w książce.

Osobiście polecam każdemu. Osoby które tak jak ja uwielbiają powieści oparte na faktach będą zachwycone. Każdy kto szuka oderwania od rzeczywistości, chwili relaksu z dobrą i pomysłową książką, jak najbardziej będzie usatysfakcjonowany "Cukierkiem albo psikusem". Życzę pani Karolinie by nie zaprzestała pisania, gdyż z miłą chęcią zapoznam się z jej inną powieścią.

*************************************************************

Autor: Joanna Skórka
Tytuł: Dwie dusze
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Opis książki: Dwie dusze Joanny Skóry to proza wyjątkowa, zaskakująca, pełna niespodzianek, namiętności i subtelnego erotyzmu. Konwencja tej powieści przypomina cykl Zmierzch Stephenie Meyer, ale zamiast wampirów występują tu anioły i demony. Wiktoria – główna bohaterka powieści, właśnie ukończyła studia psychologiczne i jak najszybciej chce rozpocząć pracę w zawodzie. Niestety, pierwsza rozmowa kwalifikacyjna kończy się fiaskiem. Dziewczyna postanawia wyjechać na kilka dni do rodzinnego domu, aby tam wszystko przemyśleć, odpocząć i nabrać sił do dalszej walki o wymarzony etat
Ocena: 2/6

Książek opartych na podstawie bestselerowej sagi Zmierzch jest teraz za przeproszeniem od nasrania i ciut ciut. Autorzy zamiast wyjść z własną inwencją twórczą wskakują na grzbiet sprawdzonych wzorców i wyciskają soki do ostatniej kropli ze wszystkiego jak się tylko da. "Dwie dusze" Joanny Skórki to polski - niestety bardzo słaby, odpowiednik twórczości Stephenie Meyer, który obszedł się u mnie bez większego echa. 

Główna bohaterka, świeżo upieczona pani psycholog, młoda kobieta o pięknym imieniu Wiktoria marzy o pracy w swoim zawodzie. Jednak nie jest to takie proste. By przemyśleć wszystkie sprawy, znaleźć pomysł na życie wybiera się do rodzinnego miasta by podładować baterie do dalszych poszukiwań. A tam spotyka Artura - nieziemsko pięknego mężczyznę który okazuje się jej prywatnym i osobistym półaniołem. Jakby tego było mało okazuje się, że Wiktoria jest mu przeznaczona, a odejście od koncepcji związku z nim może sprowadzić na nich oboje niesamowite kłopoty. Od tej pory rozpoczyna się walka dobra ze złem, a coraz większe problemy i tajemnice wychodzą na jaw by siać spustoszenie w życiu codziennym ludzi.

Muszę przyznać, że jest to jeden z najsłabszych paranormalnych romansów jakie przyszło mi czytać ostatnimi czasy. Fabuła jest ale jej nie ma, wątki porozwlekane albo poskracane do granic możliwości, akcja niejednostajna - jednym słowem: nic się kupy tutaj nie trzyma. Czytając miałam wrażenie, że autorka pisze bo pisze, żeby tylko wydać książkę. A jaka ona będzie to już nie jej interes. Niestety jak dla mnie ocena 2 to i tak dużo, bo oprócz pięknej okładki i drzemiącego potencjału w tej powieści, więcej plusów znaleźć nie mogę.

Język jest prosty, lekki i dość barwny. Styl natomiast toporny i z brakiem przekonania. Łączą to wszystko wychodzimy na zero, przez co czytania raz cieszy, raz irytuje. A emocje jakie nam towarzyszą podczas przeżywania przygód z bohaterami nijak się mają do tego co się u nich dzieje. Przykro mi to stwierdzać, ale cała książka leży i kwiczy z braku dopracowania. A wielka szkoda.

Więcej napisać się już nie da. Ja sama odradzam jak tylko mogę sięgnięcie po tę pozycję. Jest to strata czasu i nerwów. Na polskim rynku znajduje się masę innych, lepszych książek wartych uwagi przez co "Dwie dusze" z czystym sumieniem można sobie odpuścić.

Książki otrzymałam dzięki uprzejmości Warszawskiej Firmy wydawniczej za co serdecznie dziękuję.

Powieści można nabyć w sieci Księgarni Gandalf.

sobota, 20 października 2012

Richelle Mead - Kroniki krwi

Autor: Richelle Mead
Tytuł: Kroniki Krwi
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Opis książki: Uczono nas, że wszystkie wampiry, moroje i strzygi są mroczne i złe. Kto chciałby pić cudzą krew? To obrzydliwe. Sama myśl o tym, że wkrótce będę karmić morojkę, przyprawiała mnie o mdłości. Kiedy alchemiczka Sydney dowiaduje się, że ma strzec bezpieczeństwa księżniczki morojów Jill Dragomir, nie jest zachwycona. I nawet nie przypuszcza, że ich wspólną kryjówką okaże się… szkoła dla śmiertelników w Palm Springs w Kalifornii. Ale to dopiero początek ryzykownych przygód obu dziewczyn…
Ocena: 5/6

Z twórczością Richelle Mead jestem już zapoznana od bardzo długiego czasu. Po serii przygód Georginy Kincaid, zabrałam się za "Akademię Wampirów", a zaraz po niej za "Kroniki Krwi". Muszę przyznać, że książka trzyma poziom poprzednich wydań a nawet jest jeszcze lepsza - jak widać, Mead przechodzi samą siebie.

Sydney to z pozoru zwykła dziewczyna jakich teraz pełno. Nic bardziej mylnego. Alchemiczka która stoi na straży tajnej organizacji ma za zadanie chronić życie ludzkie i strzec wampirzych sekretów. Po serii niefortunnych zdarzeń, kiedy to Sydney naraziła się stowarzyszeniu pomagając Rose Hathaway, ma szansę się zrehabilitować. Wraz z Keithem musi ochronić morojską księżniczkę - w ten sposób odkupi zaufanie alchemików. Jednak sprawa nie wygląda tak prosto, gdy twój kompan czeka na najmniejsze potknięcie. Motto: "Nigdy nie zadawać się z wampirami" traci szybko na wartości i staje się wręcz śmieszne. Jak tutaj unikać krwiopijców skoro są głównym towarzystwem. Czy Sydney uda się ocalić dobre imię? Czy ze starcia o honor i odzyskanie zaufania wyjdzie cało?

Przyznaję - czytałam tę książkę bardzo długo, a to z tego względu, że nie chciałam jej kończyć. Już teraz wiem, że sięgnę po kolejne tomy "Kronik Krwi" gdyż akcja i cała historia jaka dzieje się w tej powieści jest niesamowicie wciągająca, intrygująca i nietuzinkowa. Bogate opisy tła połączone z barwnym i plastycznym językiem, pozwalają czytelnikowi niemal namacalnie poczuć piękno natury, grozę, strach czy mroczne ciemności ludzkich serc. Mimo iż jest to kolejny paranormal romance, łączący w sobie wątki z poprzedniej serii jest naprawdę wart uwagi.

Najbardziej podoba mi się w tej książce terminologia jakie Mead używa. Nie ma tutaj tylko wampirów i ludzi, nie nie - w całej historii znajdziemy masę strzyg, dhampirów, morojów czy zwykłych łowców. Różnorodność, różnorodność i jeszcze raz różnorodność. Największy plus jaki może przypaść książce. Akcja jest pełna napięcia, szybkości i emocji które wręcz buchają z głównych bohaterów. A ich jest naprawdę bardzo wielu - a i każdy zasługuje na chwilę uwagi. Pięknie nakreśleni, bogato nacechowani i co najważniejsze nie przerysowani od razu wzbudzają w czytelniku fascynację, strach, ciekawość no i niekiedy namiętność.

Ogólnie nie można przeoczyć tej książki. "Kroniki Krwi" Richelle Mead tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że autorka ma naprawdę niesamowitą parę w piórze i nad wyraz wybujałą wyobraźnie. Przekazując swoje pomysły potencjalnym odbiorcą daje popis wysokiemu zaangażowaniu w pracę nad swoimi książkami. Wszystko się czyta bardzo szybko i bardzo przyjemnie. Osobiście polecam każdemu kto ceni jakość a nie ilość, dobrze skrojoną prozę z wyższej półki niż uprzedzenia co do gatunku. Polecam.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia za co serdecznie dziękuję.
Powieść można nabyć w sieci księgarni Gandalf: